Bloger, radna, dziennikarze - poznaj historie ludzi oskarżonych z artykułu 212 k.k.

Zniesienie artykułu 212 kodeksu karnego - taki postulat podnosi Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Właśnie rozpoczęła się akcja społeczna ?Wykreśl paragraf 212?.
Fundacja domaga się konkretnie wykreślenia z kodeksu karnego artykułu dotyczącego pomówienia.

"Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności" - głosi paragraf 1. spornego artykułu. Paragraf drugi dodaje: "Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku".

Co wzbudza największe kontrowersje w tych zapisach? - Artykuł ten jest używany głównie przez polityków, którzy czują się urażeni czy obrażeni wypowiedziami czy tym, co przeczytają na swój temat w prasie. Głównie robią to politycy lokalni - precyzuje w rozmowie z TOK FM Dominika Bychawska z HFPC. - Jest też coraz więcej przypadków, kiedy ktoś spełniający swój obowiązek obywatelski, np. odpowiadając na pytania sądu, zostaje potem oskarżony o zniesławienie - dodaje.

Bloger - o jeden wpis za daleko

Jedną z najbardziej znanych spraw, w których skorzystano z artykułu 212 kodeksu karnego, była sprawa autora blogu mosina.blox.pl. Bloger regularnie komentował lokalne wydarzenia, w tym - a raczej przede wszystkim - burmistrz Mosiny Zofii Springer.

Ta poczuła się dotknięta niektórymi notkami i sporządziła przeciwko ich autorowi prywatny akt oskarżenia (z art. 212 k.k. skarżyć można tylko w ten sposób), zarzucając blogerowi 15 przestępstw. Sąd rejonowy skazał blogera, m.in. na 300 godzin ograniczenia wolności, nawiązkę i zakaz wykonywania zawodu dziennikarza na okres jednego roku (autor bloga pracował także w lokalnej gazecie), natomiast sąd okręgowy uniewinnił go od 13 zarzutów. Sprawę dwóch pozostałych umorzył, powołując się na znikomą szkodliwość społeczną.

Czemu nie proces cywilny? - Korzystam z narzędzi prawnie dostępnych - tłumaczyła w TOK FM Springer. - Ja tego pana nie oskarżam o wyrażanie opinii i sądów, tylko o obrażanie, szkalowanie, o inwektywy kierowane pod moim adresem, wprowadzanie opinii publicznej w błąd - tłumaczy. - Za słowo trzeba odpowiadać - dodaje.

Sąd jednak uzasadniał: należy odróżnić wypowiedzi o faktach od opinii i komentarzy, co do których nie da się przeprowadzić dowodu prawdy. Ponadto sąd zaznaczył, że każdy obywatel ma prawo do formułowania opinii oraz że jest to pożądane, gdy zmierza do debaty społecznej na istotne kwestie publiczne.

Oskarżona za opinię

"Skłaniam się do poglądu, że burmistrz czyni na organ prokuratorski pozaprawne naciski" - to zdanie radnej gminy Świątniki Górne sprowadziło na nią gniew wspomnianego burmistrza. Izabela Lewandowska-Malec kilkukrotnie zawiadamiała prokuraturę o - jej zdaniem - dostrzeżonych nieprawidłowościach w Urzędzie Gminy. Postępowania były jednak umarzane.

W końcu radna zawiadomiła Polską Agencję Prasową. Ta opublikowała jej doniesienia, w tym m.in. kontrowersyjne zdanie Lewandowskiej-Malec. Burmistrz poczuł się nim urażony i wystosował prywatny akt oskarżenia. W toku procesu sądy domagały się od Lewandowskiej-Malec, by ta udowodniła prawdziwość sformułowanego przez siebie zarzutu. Nie została uwzględniona jej argumentacja, że zarzut ten nie był twierdzeniem o faktach, a opinią.

12 grudnia 2006 roku Sąd Rejonowy w Wieliczce uznał radną za winną zarzucanego jej czynu i skazał na grzywnę w wysokości 7 500 złotych oraz nakazał publikację wyroku. Apelacja oskarżonej została przez Sąd Okręgowy odrzucona jako oczywiście bezzasadna.

Dodatkowo, z oskarżeniem z art. 212 kodeksu karnego wystąpiła przeciwko radnej również prokuratura, która poczuła się zniesławiona insynuacjami podlega naciskom. Z powodu stanu zdrowia oskarżonej to postępowanie zostało tymczasowo zawieszone.

Sprawa Lewandowskiej-Małec jeszcze się nie zakończyła. Skazana wystąpiła ze skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

List gończy i areszt

Sprawa Roberta Rewińskiego wyróżnia się spośród innych, podobnych. Dziennikarz mianowicie został tymczasowo aresztowany.

A było tak: Rewiński, będąc dziennikarzem "Gazety Wyborczej", napisał artykuł, w którym opisał nieprawidłowości w gospodarowaniu funduszami publicznymi w zielonogórskim Funduszu Ochrony Środowiska. W zamian otrzymał prywatny akt oskarżenia - materiały prasowy dziennikarza miał zawierać zdaniem FOŚ treści zniesławiające.

Rewiński w toku postępowania przeprowadził się, nie podając nowego miejsca pobytu. Sąd Rejonowy w Zielonej Górze uznał to za ucieczkę oskarżonego, wydał za nim list gończy oraz postanowił o zastosowaniu tymczasowego aresztowania na okres dwóch miesięcy. Zatrzymany w Warszawie w dniu 20 marca 2008 roku dziennikarz, został zatem osadzony w areszcie śledczym. Następnego dnia obrońca dziennikarza wystąpił z wnioskiem o uchylenie aresztu i zastosowanie poręczenia majątkowego.

Mimo, że sąd do wniosku się przychylił i już 21 marca 2008 roku wydał postanowienie o uchyleniu tymczasowego aresztowania, Rewiński wyszedł z aresztu dopiero 28 marca 2008 roku - tydzień był pozbawiony wolności bez podstawy prawnej.

Po trwającym 5 lat procesie dziennikarz został ostatecznie prawomocnie skazany.

Sąd uznał, że dziennikarz nie dochował należytej staranności. Dziennikarz złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Są skazani, ale...

Jak często podnoszone są sprawy z art. 212? - W samym 2010 roku z paragrafu 1. 31 osób zostało skazanych - tłumaczyła w Radiu TOK FM Dominika Bychawska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Z kolei z paragrafu 2. - 33, w większości na grzywnę - dodaje.

Paragraf 1. artykułu 212 dotyczy praktycznie wszystkich obywateli - każdego, kto komentuje i wyraża opinię, np. przez składanie petycji czy wniosków do władz. Sam Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreśla, że odpowiedzialność karna to nieproporcjonalna ingerencja w wolność słowa, ale - o czym należy pamiętać - może być uzasadniona tylko w skrajnych przypadkach, np. w przypadku podżegania do przemocy czy nienawiści rasowej (za te zaś przestępstwa odpowiadają inne przepisy karne).

Czy osoby, które poczuły się pomówione, mają inną drogę dochodzenia swoich praw? - Tak - w sprawach, gdy ktoś poczuje się urażony, ma drogę procesu cywilny - mówi ekspertka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Przyznaje zarazem, że sprawy cywilne toczą się co prawda dłużej, ale niewiele.

Ekspertka dodała, że proces karny wiąże się z wieloma "dolegliwościami", takimi jak: obowiązek stawiennictwa, możliwe skierowanie na badanie psychiatryczne, a w razie skazania osoba zostaje wpisana do rejestru skazanych.

Natomiast jednym z najważniejszych argumentów za wykreśleniem art. 212 jest tzw. "efekt mrożący" istnienia takiego zapisu w polskim prawie. Otóż procesy o zniesławienie z kodeksu karnego są wytaczane szczególnie przez polityków - zastraszają tym samym autorów przed publikacją ewentualnej krytyki. Nierzadko wypowiedzi o charakterze prowokacyjnym i satyrycznym skutkują odpowiedzialnością karną.

Więcej o:
Komentarze (4)
Bloger, radna, dziennikarze - poznaj historie ludzi oskarżonych z artykułu 212 k.k.
Zaloguj się
  • kasprowiczlukasz

    Oceniono 7 razy 7

    do@ q-ku. Nie rozumiesz o co chodzi. jest droga sądowa cywilna, aby dochodzić swoich praw. nikt, w tym ja nie odrzegnuję się od odpowiedzialności za słowa. Kolejną sprawą jest to, ze sądy zadko odróżniają opinie od stwierdzeń kategorycznych. Dziś byle pieniacz, może każdemu z nas, Tobie też za 300 złotych zrobić taką jazdę sądową, że w ramki się nie zmieścisz. grozi ci psychiatra, więzienie, zakaz wykonywania zawody, wpisy do rejestru skazanych, kłopoty z kredytem, z pracą, z przyszłością. Absurdalne jest to, że za 300 zlotych można uruchomić państwowy aparat represji wobec każdego.

  • 0

    Jestem oskarżona z art 212 KK za napisaną przeze mnie prawdę o polityku z Samoobrony na forum NK w dobrej wierze ostrzegając przed niewiarygodnością tego pana, na którego rzecz działają organy administracyjne. Zawarta z nim umowa dzierżawy została dopiero rozwiązana przy pomocy adwokata , jaki znał prawa. Nawet wyrok sądu stwierdzający nieważność umowy - nie pomógł w jej rozwiązaniu. Tak mocną pozycję na swoim terenie wśród władz tego terenu ma ten polityk. Do tego kłamstwa , jakimi się kieruje jako świadek nie są korygowane . w jednym sądzie oświadcza, że pod ziemię otrzymywał kredyty na zakup maszyn z Uk i dlatego umowa nie może być rozwiązana , natomiast w innym udaje głupa, że on tej ziemi nie uprawia. Natomiast wszędzie w papierach widniał jako władny. Aby śmieszniej było akt oskarżenia przeciwko mnie wnosi urząd - nie wiem tylko jaki ? Nie zostałam nawet przez prokuratora wstępnie przesłuchana. Jestem ciężko chorą osobą. Ten zatarg ciągnie się już 7 rok . Proszę o pomoc ekos1@poczta.onet.pl

  • q-ku

    Oceniono 6 razy -4

    Dwa razy mnie wymazano - a niby państwo dziennikarze tak tu walczą z cenzurą;-)

    "Zapominacie" jakoś państwo dziennikarze o artykule 213 tego kodeksu

    art. 213
    § 1.NIE MA PRZESTĘPSTWA określonego w art. 212 § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest PRAWDZIWY.

    po prostu nie kłamcie, nie pomawiajcie ludzi, nie dawajcie fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. I nic wtedy Wam nie grozi ;-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX