"To jest ok. 1 mln pacjentów, którzy mogli skorzystać w porównaniu do roku 2007 z leczenia szpitalnego. To jest 360 tys. operacji, w tym ciężkich operacji" - podkreślała Kopacz.
Minister zdrowia przyznała, że kolejki są długie. "Chyba wszyscy, jak tu siedzimy, wiemy, że nie ustawia się kolejka do sklepu, w którym póki świecą pustkami. Oferta jest lepsza. Dzisiaj mamy lepszy sprzęt, lepszych specjalistów" - powiedziała Kopacz. Podkreśliła, że obecnie pacjenci mają większą świadomość, że wcześniej należy się zgłaszać do lekarza i zapobiegać chorobom. Dodała, że za jej rządów przyśpieszono kształcenie specjalistów i przeznaczono więcej środków na płacenie placówkom ochrony zdrowia za nadwykonania.
Marek Balicki (
SLD) powiedział, że sygnały, które docierają do niego od wyborców świadczą o wzrastających nierównościach społecznych. "Wyłania się obraz, że po sześciu latach rządów prawicy mamy wyraźny
wzrost gospodarczy, ale jednocześnie wzrosły nierówności społeczne i są one powodem szeregu problemów".
"System opieki zdrowotnej, kiedy rosną nierówności społeczne powinien je kompensować, dlatego publiczna służba zdrowia musi być finansowana ze środków publicznych" - zaznaczył. Dodał, że obecnie publicznie pieniądze nie zawsze są racjonalnie wydawane.
"Wzrost gospodarki, lepsza ściągalność podatków, ograniczenie szarej strefy, zwiększanie zatrudnienia, ale finansowanie publiczne, bo ubezpieczenia dodatkowe mogą być tylko elementem uzupełniającym system publiczny" - ocenił Balicki.(PAP)