Polska przyjęła stanowisko o pełnym zaangażowaniu, jeśli chodzi o pomoc humanitarną dla Libii, a zwłaszcza o działania po zakończeniu konfliktu zbrojnego, na rzecz odbudowy gospodarki i lepszego ustroju - powiedział w czwartek w Paryżu premier Donald Tusk.
"Ma to bezpośredni związek z naszymi doświadczeniami i dobrą reputacją Polski jako kraju, który wychodził z zapaści komunizmu demokratycznymi metodami, i to z dużymi sukcesami" - mówił polski premier dziennikarzom w ambasadzie RP w Paryżu tuż przed udziałem w międzynarodowej konferencji pod hasłem "Poparcia dla nowej Libii".
Na konferencji szefowie państw i rządów ponad 60 krajów świata będą omawiać polityczne i gospodarcze wsparcie dla Libii po obaleniu reżimu Muammara Kadafiego.
"Przed nami spotkanie, które (...) będzie spotkaniem kończącym zasadniczą część wojny libijskiej - zaangażowania państw Europy i świata w rozwiązanie tego konfliktu" - zauważył Tusk. Następnie dodał: "Ceremonia zakończenia wojny jest być może trochę na wyrost, bo przecież jeszcze działania zbrojne w Libii trwają, ale wszyscy mają już przekonanie, że jest już blisko końca reżimu Kadafiego".
Tusk wspomniał również o wysiłkach dyplomatycznych Warszawy. "Pierwszym zachodnim politykiem, który odwiedził Libię, był minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w Bengazi", stolicy libijskich powstańców.
"Ta nasza formuła była chyba dobrze zastosowana do naszych możliwości i potrzeb" - zaznaczył premier.
Wehrmacht pomagał Polsce zaprowadzić porządek, Armia Czerwona pomogła nam uwolnić sie od Wehrmachtu i od burżuazji.
Polska pomaga Libii uwolnić sie od niepodległości i podporządkować ją USA i Izraelowi.
Nareszcie my też komuś "pomagamy".