Gorące 61 godzin w mroźnej Dakocie

Jack Reacher to jeden z barwniejszych bohaterów literackich serii sensacyjnych. Właśnie wraca i to podwójnie - w książce ?61 godzin? i w filmie. Potężnego eks-żandarma zagra... Tom Cruise
"61 godzin" to już 14 z serii książek o Jacku Reacherze, byłym żandarmie amerykańskiej armii, który po odejściu z wojska postanowił już nigdzie nie należeć i od niczego nie zależeć. Potraktował to bardzo serio. Jack wędruje po USA (zamieszkał tu dopiero jako dorosły, wcześniej jego rodzina wędrowała razem z kolejnymi przydziałami ojca-oficera) bez bagażu, karty kredytowej i komórki. Ma szczoteczkę do zębów i paszport, i co chwila pakuje się w jakieś kłopoty.

W "61 godzinach" w środku zimy wsiada do autokaru wiozącego wycieczkę emerytów do Mount Rushmore w Dakocie Południowej. Autokar ma wypadek. Do tego zbliża się zamieć, temperatura spada do -34 stopni. Na szczęście z miasteczka nadjeżdża pomoc. Jack zostanie w nim jednak uwięziony na pełnych napięcia 61 godzin. Miejscowa policja ma bowiem kłopoty - na obrzeżu miasta, w porzuconej wojskowej konstrukcji zamieszkał gang motocyklistów handlujących metamfetaminą. Emerytowana bibliotekarka widziała, jak szef gangu dokonuje transakcji, ale zanim będzie mogła opowiedzieć o tym na procesie aresztowanego bandziora, trzeba ją chronić. Reacher jako były wojskowy policjant spada miejscowym gliniarzom z nieba...

Trzeba przyznać, że talent do zadzierania z szychami na szczytach władzy - i legalnej i mafijnej - Reacher ma wyjątkowy. A w "61 godzinach" dochodzi mu jeszcze jeden problem - potworny mróz. To dodaje nieco świeżości serii, która w pewnym momencie stała się dość monotonna. Lee Child, który Jacka wymyślił i co roku produkuje jedną książkę z jego przygodami (a ostatnio nawet dwie - "61 godzin" ma już kontynuację), stara się co prawda nieco je urozmaicić. W poprzedniej - "Jutro możesz zniknąć" - Jack zamiast na prowincji prowadził śledztwo w Nowym Jorku i to przeciwko islamskim terrorystom. W każdej książce Jack z kimś flirtuje, ale w "61 godzinach" - wyłącznie przez telefon. Tę książkę dobrze czyta się, a tajemnicze odliczanie na końcu każdego rozdziału jeszcze dodaje tempa. I tylko szkoda, że tłumaczowi nie chciało się przeliczać amerykańskich miar na używane u nas. A przecież łatwiej sobie wyobrazić pojedynek kogoś, kto ma 196 cm (jak Reacher) z kimś kto mierzy 148 cm (bardzo, bardzo zły Meksykanin) niż i 6'5'' i 4'11'', prawda?

A jeśli już dotarliśmy do rozmiarów Reachera - ma nie tylko prawie dwa metry wzrostu, ale też waży ponad sto kilo i ma "łapy jak kalafiory". W nadchodzącej ekranizacji dziesiątej w kolejności powieści z nim w roli głównej - "Jednym strzałem" - w jego rolę wcieli się... Tom Cruise. Talentu nikt mu nie ujmuje, ale w tym przypadku będzie musiał dosłownie wspiąć się na wyżyny aktorskiej sztuki. Jest od Reachera prawie 30 centymetrów niższy i co najmniej 30 kilogramów lżejszy. Lee Child twierdzi jednak, że rozmiary Reachera to tylko metafora jego siły, z oddaniem której Cruise na pewno sobie poradzi. Ale czy fani Reachera przyjmą swojego ulubieńca w wersji kieszonkowej?

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl