Smolar: "Tusk nie jest mężem stanu. Brak odwagi, godności władzy"

jb
01.08.2011 , aktualizacja: 01.08.2011 12:20
A A A Drukuj
Donald Tusk Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Donald Tusk
- Premier w okresie po katastrofie niesłychanie wyrósł w moich oczach, ale już wtedy miałem poczucie, że on przemawia jedynie jako uczestnik żałoby narodowej. Natomiast nie występuje jako przywódca... - mówi w wywiadzie dla "Wprost" prezes Fundacji im. Stefana Batorego, prof. Aleksander Smolar.
Prof. Aleksander Smolar
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Prof. Aleksander Smolar
Publicysta i politolog mówi w wywiadzie, jakim przywódcą jest Donald Tusk. Według Smolara szef rządu po katastrofie smoleńskiej wykazał się "wyczuciem, niezwykłym taktem w sytuacji, która była niesłychanie podminowana". - Słowa, które z jego ust padały - to wszystko wzbudzało we mnie wielką sympatię i często podziw - przyznaje.

"Nie rozmawia ze społeczeństwem"

Mimo tego podziwu, prezes Fundacji im. Stefana Batorego, ma też Tuskowi sporo do zarzucenia. - Już wtedy miałem poczucie, że on przemawiał tylko jako uczestnik żałoby narodowej. Natomiast nie występował jako przywódca, nie odpowiadał na destabilizujące słowa, często pełne nienawiści, które padały również ze strony najwyższych duchownych - analizuje. - Zabrakło takiej elementarnej odwagi, godności władzy - stwierdza.

Innym zarzutem Smolara pod adresem szefa Platformy jest to, że premier "nigdy nie zwraca się do obywateli". - Nie przemawia do narodu, on odpowiada na pytania dziennikarzy. Polityk powinien zwracać się też bezpośrednio, twarzą w twarz do społeczeństwa, żeby wyjaśnić sprawy podstawowe, nadać sens wydarzeniom i obranej polityce - wyjaśnia.

"Mąż stanu nie kieruje się sondażami"

Dalej publicysta wyjaśnia, dlaczego nigdy "nie przyszłoby mu nawet do głowy nazywanie Donalda Tuska mężem stanu". Według Smolara tego określenia godni są bardzo nieliczni politycy, którzy swoje decyzje uzależniają tylko i wyłącznie od tego, co sami uważają za najważniejsze dla długofalowego interesu narodu. - Nie kieruje się krótkim okresem i nie kieruje się sondażami. Nawet wbrew społeczeństwu - uważa.

Smolar tłumaczy to jednak nie tylko słabością Tuska jako przywódcy, ale i kondycją współczesnej kultury, która uprzywilejowuje sondaże, PR-owców i sprawia, że prawdziwi mężowie stanu są coraz rzadszym gatunkiem wśród polityków.

"Smoleńsk pomógł Platformie"

Mimo to politolog nie uważa, aby pozycja premiera była zagrożona. Przede wszystkim dlatego, że na jego korzyść działa polityka Prawa i Sprawiedliwości. - Smoleńsk jako pewnego rodzaju mit, wokół którego formuje się Polska pisowska, raczej pomaga Donaldowi Tuskowi i Platformie. Dla większości społeczeństwa ten język agresji, nienawiści, to zwrócenie ku przeszłości, jest nie do przyjęcia - tłumaczy Smolar i dodaje: - przez Smoleńsk Jarosław Kaczyński okazał się postacią anachroniczną i negatywną polskiej polityki.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (400)

  • zejman02

    Oceniono 3 razy 1

    Putin klepiąc Tfuska po garbie wklepał Mu poczucie winy, za masakrę Smoleńską.

  • filthpurger

    Oceniono 2 razy 2

    co za minister???
    kwestionowac wlasna historie to kwestia dla historykow dokladnie znajacych temat i uwarunkowania tamtego czasu.
    A kim on jest, madrala

  • cus27

    Oceniono 4 razy 2

    -Do poklepywania po plecach mozna sie...przyzwyczaic ???

  • czerwoneoczykoguta

    Oceniono 3 razy -1

    representation1
    jakie to życie jest proste i oczywiste dla tępego konserwatysty:) tylko te twoje interpretacje... żenujące.

  • malauchatka

    0

    taaaakie bla,bla,bla....

  • representation1

    Oceniono 7 razy -1

    @ a.k.traper

    > A cóż takiego wymienieni panowie zrobili dla interesów Polski?

    Wystarczy przypomnieć, jak premier Olszewski postulował wejście Polski do UE i NATO, kiedy Mazowiecki i inni trzęśli portkami, uważając Układ Warszawski za konieczność.
    To rząd Olszewskiego rozpoczął negocjacje mające na celu wycofanie armii rosyjskiej z Polski. Podpisano układ stowarzyszeniowy ze Wspólnotami Europejskimi. To rząd Olszewskiego rozpoczął proces dekomunizacji w Wojsku i MSW. W tym czasie Wałęsa bez konsultacji z rządem wysunął koncepcję NATO-bis i EWG-bis, które podważały euroatlantyckie dążenia Olszewskiego. 22 maja 1992 premier Jan Olszewski sprzeciwił się podpisaniu klauzuli polsko-rosyjskiego traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy, która przekazywała bazy, opuszczone przez wojska rosyjskie stacjonujące w Polsce, w ręce międzynarodowych spółek polsko-rosyjskich (był to zapis wprowadzony na osobistą prośbę Wałęsy). Gdy pomimo sprzeciwu premiera porozumienie polsko-rosyjskie zostało przez MSZ
    podpisane, doszło do konfliktu z Wałęsą i ministrem spraw zagranicznych Skubiszewskim. By za wszelką cenę nie dopuścić do podpisania porozumienia, premier Olszewski przekazał sprzeciw rządu wysyłając depeszę szyfrową do Moskwy, na ręce Wałęsy. Nazajutrz po powrocie z Moskwy prezydent zgłosił wniosek o odwołanie tego gabinetu. Niespełna dwa tygodnie później rząd Olszewskiego został odwołany w nocnym głosowaniu z 4 na 5 czerwca 1992, w związku z wykonaniem przez ministra spraw wewnętrznych Macierewicza uchwały
    Sejmu o ujawnieniu tajnych współpracowników SB zajmujących stanowiska w najwyższych
    władzach państwa. Premier, popierając decyzję Macierewicza, zaproponował w porozumieniu z I Prezesem Sądu Najwyższego Strzemboszem powołanie niezależnego
    organu dla oceny prawdziwości przedstawionych materiałów. Sejm nie zdążył jednak rozpatrzyć tego wniosku. Wałęsa zrobił zamach stanu (zwany nocną zmianą) na pierwszy niekomunistyczny rząd III RP, dlatego, że bał się ujawnienia kompromitujących go materiałów.

    Gdyby rząd Olszewskiego istniał dłużej, lustracja byłaby dziś sprawą przeszłości. Tak się jednak nie stało. Nasi sąsiedzi wyprzedzili w tej kwestii już dawno. Dlaczego Macierewicz jest tak znienawidzony? Bo zalazł za skórę funkcjonariuszom WSI. Warto przeczytać jego raport o działaniach tych służb:

    www.naszdziennik.pl/dodatek/wsi/raport.pdf

    To Lech Kaczyński prowadził suwerenną politykę zagraniczną. To on twardo sprzeciwił się , gdy Rosja chciała zniszczyć Gruzję. Żaden kundel z Zachodu na czele z Sarkozym nie uczyniłby tego. Putin robił z Sarkozyego durnia tak jak kiedyś Hitler z Chamberlaina. Byłem także pod wrażeniem, kiedy na Westerplatte podczas obchodów rocznicy wybuchu II WŚ, Lech Kaczyński bronił prawdy historycznej i honoru Polski przed kłamstwami putinowskiej propagandy. Tuski i Sikorski skompromitowali się wówczas. To co Smolar mówi dziś o Tusku, można było dostrzec już wtedy. Na koncie Tuska nie ma żadnych znaczących sukcesów. Haniebną rzeczą były np. negocjacje w sprawie zakupu gazu z Rosji. Nie dość, że po wygórowanej cenie, to jeszcze na bardzo długi okres. Gdyby nie protest opozycji, to mielibyśmy umowę na ruski gaz aż do 2037 roku. A co Tusk zrobił w sprawie przebiegu gazociągu po dnie Bałtyku? Czy Niemcy i Rosjanie liczą się z jego zdaniem? Czy Tusk ma lepszą pozycję na Kremlu, tak żeby zapobiec blokadzie naszych warzyw do Rosji? Nie ma. Mimo merdania ogonem, nikt nie traktuje Tuska poważnie. To nie tylko nie jest żaden mąż stanu. On nawet nie jest skutecznym politykiem. Jedyne o czym marzy Tusk to wygodny stołek w Brukseli. Pogadamy za kilka lat, jak tam osiądzie na laurach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX