Sprawa dymisji Klicha pojawiała się w debacie publicznej od czasu tragedii z 10 kwietnia 2010 r. Kandydatem na następcę Klicha jest dotychczasowy wiceszef MSWiA Tomasz Siemoniak.
50-letni Klich to specjalista od problematyki międzynarodowej. Z wykształcenia psychiatra i historyk sztuki; z zawodu lekarz, później polityk, członek władz PO i wykładowca. W czasach PRL opozycyjny działacz studencki, współzałożyciel NZS, aktywista Studenckiego Komitetu Solidarności zaangażowany w pacyfistyczny ruch Wolność i Pokój, internowany w stanie wojennym; w III RP zajmował się wojskiem jako poseł, potem - wiceminister, a wreszcie - od listopada 2007 r. - minister obrony narodowej.
Do największych osiągnięć rządu Donalda Tuska i kierowanego przez siebie MON Klich zaliczał, obok zawieszenia obowiązkowej służby wojskowej, wycofanie wojsk z Iraku. Podkreślał też, że dzięki uproszczeniu procedur zakupów na potrzeby kontyngentu w Afganistanie udało się szybko dosłać mu m.in. bardzo poszukiwane nowe rosyjskie śmigłowce transportowe i bezzałogowe samoloty rozpoznawcze. Przypominał też o zakończonych sukcesem rozmowach z Amerykanami na temat użyczenia Polakom silnie opancerzonych pojazdów patrolowych.
"Więcej wojska w wojsku" - to jedno z ulubionych powiedzeń ministra. W myśl tej zasady w 2009 r. MON wycofało wielu żołnierzy zawodowych z ministerstw i innych urzędów. Klich opowiadał się za armią 150-tysięczną, gdy okazało się to nierealne, stał na stanowisku, że siły zbrojne nie mogą liczyć mniej niż 120 tys. żołnierzy. Taki model obowiązuje obecnie - 100 tys. żołnierzy służby czynnej i 20 tys. w Narodowych Siłach Rezerwowych.
Różnice poglądów na tempo uzawodowienia armii i jej liczebność były w 2008 r. powodem rozstania Klicha ze swoim doradcą, strategiem, emerytowanym generałem, późniejszym szefem BBN Stanisławem Koziejem. Koziej uważał, że ważniejsze jest określenie zadań dla armii i dostosowanie liczebności do tych założeń i możliwości państwa.
W sierpniu 2008 Klich zarzucił dowódcy wojsk lądowych gen. broni Waldemarowi Skrzypczakowi naruszenie zasady cywilnej kontroli nad amią. Po śmierci kolejnego żołnierza w Afganistanie Skrzypczak publicznie narzekał na biurokrację w MON utrudniającą jego zdaniem zakupy sprzętu dla kontyngentu afgańskiego. Generał zapewniał, że nie podważa zasady cywilnej kontroli. Klich zarzucił mu, że nie miał odwagi wcześniej powiedzieć mu o trudnościach. Skrzypczak podał się do dymisji.
Kontrowersje budził forsowany przez Klicha pomysł przeniesienia dowództw rodzajów sił zbrojnych do różnych miast. Decyzją Klicha Dowództwo Wojsk Specjalnych, początkowo funkcjonujące w
Bydgoszczy, potem w
Warszawie, zostało przeniesione do Krakowa. Według planów Dowództwo Wojsk Lądowych ma opuścić warszawską Cytadelę i ulokować się we
Wrocławiu. Ze względów finansowych na dalszą przyszłość MON przełożyło plan przeprowadzki Dowództwa Sił Powietrznych do Poznania. Według szefa MON za decentralizacją dowództw przemawia geostrategiczne położenie Polski. Zdaniem Kozieja takie rozrzucenie struktur kłóci się z koncepcją połączonego dowództwa.
Klich opowiadał się za obecnością polskich wojsk w Afganistanie, bronił decyzji o przejęciu odpowiedzialności za prowincję Ghazni. Według Klicha właśnie dzięki takiemu zaangażowaniu w misję ISAF Polsce udało się doprowadzić do tego, że nowa koncepcja strategiczna NATO nie tylko potwierdza tradycyjny obronny charakter sojuszu, ale wprost zawiera zapis uaktualnianiu planów wspólnej obrony na wypadek agresji np. na Polskę.
W lutym br. PiS złożyło wniosek o wotum nieufności wobec Klicha. Zarzucało mu m.in. odpowiedzialność za doprowadzenie polskich sił zbrojnych "do zapaści" przez błędne decyzje i zaniechania. Obarczyło Klicha odpowiedzialnością za "bezprecedensowe katastrofy lotnicze za czasów pełnienia przez niego funkcji ministra" - katastrofę samolotu CASA w 2008 r., Bryzy i Mi-24, wreszcie samolotu w Smoleńsku. Zarzucał też ministrowi, że nie bronił honoru dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika, o którym raport MAK wspomniał, że był pod wpływem alkoholu.
Zarzuty PiS w sprawie katastrofy smoleńskiej Klich odpierał już w styczniu br. "Trzeba zadać sobie pytanie, czy ma rację pan poseł Macierewicz, czy rację ma rząd Rzeczypospolitej Polskiej. Kto ma odwagę, tak naprawdę. Czy pan premier z ministrami swojego rządu, który stanął twarzą w twarz, tam w Smoleńsku, na lotnisku Siewiernyj, w obliczu tej katastrofy, czy też pan poseł Macierewicz, który tchórzliwie uciekł z Katynia" - mówił.
Klich podkreślał też, że po katastrofie CASY zalecił opracowanie nowych regulaminów, zatwierdził też nową instrukcję HEAD - dotycząca przewozów osób pełniących najwyższe funkcje w państwie.
W maju br. powiedział, że w przyszłej kadencji zadowoliłby się stanowiskiem senatora, oceniając, że kierując resortem osiągnął to, na czym mu zależało - profesjonalizację armii. "Swoje w resorcie prawie w całości zrobiłem, zostało jeszcze dokończenie tego procesu, który został rozpoczęty przed trzema i pół laty, mamy za sobą cały program profesjonalizacji wojska i kończymy realizować program +Armia 2012+" - mówił.
W lipcu tego roku wydawana przez MON "Polska Zbrojna" opublikowała dodatek "Wojsko Polskie 2008-2011", podsumowujący działalność resortu pod kierownictwem Klicha. "Lata 2007-2011 w dziejach polskiej armii to czas przełomu, czas trudnych decyzji oraz konsekwencji w przeobrażaniu sił zbrojnych" - napisał Klich we wstępie do tego wydawnictwa. Minister wymienił też swoje osiągnięcia - wyjście z Iraku, przeprowadzenie misji w Czadzie, wzmocnienie PKW Afganistan, zawieszenie poboru i przekształcenie armii w zawodową oraz profesjonalizację wojska.
Klich należał do ROAD i Unii Wolności. Współtworzył polskie stanowisko w negocjacjach naszego członkostwa w Unii Europejskiej, był doradcą głównego negocjatora Polski z UE (1998-1999).
W rządzie Jerzego Buzka (1999-2000) był wiceministrem obrony, odpowiadał za współpracę resortu z NATO. Był posłem Sejmu IV kadencji, zasiadał m.in. w komisjach spraw zagranicznych i obrony narodowej.
W latach 2004-07 był posłem do Parlamentu Europejskiego, z list PO, reprezentował chadecką Europejską Partię Ludową i Europejskich Demokratów. Przewodniczył delegacji do spraw stosunków z Białorusią, należał m. in. do komisji spraw. 15 listopada 2007 zrezygnował z funkcji eurodeputowanego, następnego dnia został ministrem obrony w rządzie Donalda Tuska.
Jest krakowianinem, w tym mieście ukończył I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego oraz historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, a także
studia na wydziale lekarskim Akademii Medycznej w
Krakowie.
Założył pozarządowe Międzynarodowe Centrum Rozwoju Demokracji oraz Instytut Studiów Strategicznych w Krakowie. Wykładowca w Katedrze Europeistyki UJ. Autor ponad 20 publikacji poświęconych polityce zagranicznej i bezpieczeństwu międzynarodowemu.(PAP)