Akt oskarżenia przeciwko trzem administratorom neofaszystowskiego portalu Redwatch.info - Andrzejowi P., Bartoszowi B. i Michałowi T. wpłynął do sądu już w maju 2007 roku. Niestety cztery miesiące później sprawa stanęła w miejscu. - Sąd zwrócił akt oskarżenia do uzupełnienia z zaleceniem, by ustalić i przesłuchać wszystkich pokrzywdzonych - powiedział "Gazecie Wyborczej" prokurator krajowy Edward Zalewski. Przesłuchanie ponad stu pokrzywdzonych i sprawdzanie wszystkich wątków zajęło prokuraturze ponad dwa lata.
Jak ustalił serwis Policyjni.pl prokuratorskie śledztwo zakończyło się pod koniec września, ale jego wynik poznaliśmy dopiero teraz. Rezultaty są raczej mizerne.
W USA tak można Prokuratorzy badali między innymi wątek związany z groźbami kierowanymi pod adresem osób, których wizerunek pojawił się na stronie internetowej. Jak się okazało w dużej części były one wysyłane z kafejek internetowych i telefonów na kartę więc sprawców najczęściej nie udało się zidentyfikować.
Śledczy próbowali też ustalić, kto oprócz Andrzeja P., Bartosza B. i Michała T. dokonuje aktualizacji witryny, bo nawet po ich aresztowaniu na stronie cały czas ktoś publikuje nowe informacje. Pojawił się jednak problem bo strona fizycznie znajduje się na serwerze w USA. Polscy prokuratorzy zwrócili się więc z prośbą o pomoc do amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. - Spotkaliśmy się z odpowiedzią negatywną - mówi Mateusz Martyniuk. Jak się okazało w Stanach Zjednoczonych Ameryki głoszenie takich treści nie jest karalne. W USA publiczne propagowanie ideologii faszystowskiej - zgodnie z pierwszą poprawką do konstytucji, która zapewnia wolność słowa - nie jest przestępstwem. W tej sytuacji polscy prokuratorzy nie mogli już nic zrobić.
Ostatecznie za redagowanie strony odpowie więc trzech autorów, których nazwiska znalazły się w pierwszym akcie oskarżenia. Jak zapowiada prokuratura ich akta do sądu powinny trafić przed końcem tego roku.
Akta w sieci W związku z tą sprawą prokuratura ma jednak jeszcze jeden problem. Do Internetu wyciekło trzydzieści stron akt prokuratorskich. Zawierają one dane osobowe zarówno oskarżonych jak i poszkodowanych, ich adresy i numery telefonów. Jak się dowiedzieliśmy
Prokuratura Okręgowa zamierza wszcząć postępowanie sprawdzające w tej sprawie.
W serwisie policyjni.pl także: Szaleniec biegał z nożem po urzędzie. Ranił jedną osobę