Zastrzelił parę, a później ich dziecko, bo płakało. Skazany na dożywocie

29.03.2016 11:59
Proces Samira S.

Proces Samira S. (Rafał Malko / Agencja Gazeta)

1. Samir S. skazany na dożywocie za zabójstwo 3-osobowej rodziny w Gdańsku
2. Małżeństwo i ich 16-mies. córka zostali zastrzeleni w mieszkaniu, w 2013 r.
3. Do zbrodni doszło po kłótni między mężczyznami - ustalili śledczy

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Dożywocie i pozbawienie praw publicznych na 10 lat - na taką karę Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał w poniedziałek 35-letniego Samira S. za zabójstwo trzyosobowej rodziny z Gdańska, w tym 16-miesięcznego dziecka. Rosjanin będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po 35 latach więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca zapowiedział apelację.

Stwierdził, że "coś w nim pękło"

Sąd przyznał, że ogłoszony wyrok oparł głównie na podstawie zeznań funkcjonariuszy policji, którym Samir S. tuż po zatrzymaniu opowiedział, co się stało w mieszkaniu małżeństwa K. Później, w sądzie, nie przyznał się do potrójnego zabójstwa.

- Oskarżony miał odebrać od Adama K. dług w kwocie 12-13 tys. zł. Doszło między nimi do wymiany słownej, a Agnieszka K. wyszła w tym czasie z dzieckiem do łazienki. Oskarżony twierdził, że był przez Adama K. obrażany. W pewnym momencie, jak przyznał "coś w nim pękło", tym bardziej, że Adam K. miał też wcześniej oszukiwać go podczas transakcji. Wyciągnął broń i strzelił do Adama K., potem zastrzelił jego żonę. Zabił też dziecko (16-miesięczną Ninę - red.) dlatego, że wyło - powiedział sędzia Robert Studzienny.

Dodał, że o winie oskarżonego świadczą też m.in. oględziny miejsca zbrodni, ślady DNA należące do Samira S znalezione na pistolecie, a także bilingi telefoniczne oskarżonego i Adama K. - Ostatnim skutecznym połączeniem, jakie wykonano z telefonu komórkowego Adama K. był kontakt z telefonem oskarżonego - wyjaśnił sąd.

"Twarz szachisty"

- Jestem przekonany o niewinności Samira S. - argumentował z kolei adwokat Arnost Becka. Jego zdaniem proces miał charakter poszlakowy i w tej sytuacji wszelkie budzące wątpliwości okoliczności trzeba rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego. Jak podkreślił w mowie końcowej, w mieszkaniu ofiar Adama K., jego żony i 1,5-rocznej córki, nie znaleziono żadnych śladów należących do oskarżonego.

Samir S. przyjął wyrok z kamienną twarzą. - Jego twarz jest niezmienna od chwili, kiedy go poznałem. Jego matka to przeżywa, siostra przeżywa, ja nie mogłem wczoraj w nocy spać, a on ma twarz szachisty - dodał Becka.

Zabójstwo i kradzież

Do zbrodni doszło 13 marca 2013 r. wieczorem w mieszkaniu przy ul. Długiej, w centrum Gdańska. Ciała odkrył następnego dnia znajomy rodziny. Ustalono, że z mieszkania zniknęły cenne przedmioty, m.in. sprzęt elektroniczny i liczne militaria z czasów II wojny światowej, które kolekcjonował gospodarz.

W opinii śledczych, po zabójstwie Rosjanin ukradł z mieszkania ofiar liczne militaria, m.in. granaty ćwiczebne, sztylet, nieśmiertelniki i inne elementy umundurowania oraz wyposażenia niemieckich żołnierzy z czasów II wojny światowej, zastawę stołową oraz sprzęt elektroniczny. Łączną wartość tych przedmiotów oceniono na ponad 65 tys. zł. Większość tych rzeczy policja znalazła w mieszkaniu S. po jego zatrzymaniu.

Rosjaninowi oprócz potrójnego zabójstwa i kradzieży zarzucono też nielegalne posiadanie broni - pistoletu Walther P22, który był narzędziem zbrodni.

Zdradziły go SMS-y

Śledczy ustalili, że tuż po zabójstwie Samir S. wrócił autobusem do Elbląga, gdzie spalił ubranie i ukrył pistolet. Dwa dni później (dzień po ujawnieniu zbrodni) został zatrzymany. Na trop mężczyzny naprowadziły policję przede wszystkim połączenia telefoniczne.

W trakcie śledztwa Samir S. na kilka różnych sposobów próbował wyjaśnić, jak w jego mieszkaniu znalazły się przedmioty należące do ofiar zabójstwa.

Siedział za nielegalne posiadanie broni

Urodzony w Baku 35-letni Samir S. był wcześniej karany. Kilka lat temu sąd w Kaliningradzie skazał go na 10 miesięcy pobytu w kolonii karnej za nielegalne posiadanie broni. Oskarżony przebywał w Polsce legalnie. Miał Kartę Polaka, bo jeden z jego dziadków był narodowości polskiej.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (144)
Zaloguj się
  • bed-e45

    Oceniono 40 razy 28

    Z polskiej rodziny, z Baku (Azerbejdżan) i Samir, ale że zabił i był karany w Kaliningradzie to na pewno Rosjanin. No bo któż inny.

  • zec

    Oceniono 30 razy 22

    Jak miał kartę Polaka, to był Polakiem, a nie Rosjaninem.
    No chyba, że taką kartę dają każdemu, kto się zgodzi ją przyjąć.

  • e50504

    Oceniono 42 razy 20

    Jaki Rosjanin? Żarty sobie robicie? Koleś narodowości azerbejdżańskiej, rodzony w Baku, o imieniu Samir, a wy że Rosjanin.

    Tak prymitywnej socjotechniki i propagandy nie uświadczy się nawet w krajach arabskich.

  • antropoid

    Oceniono 19 razy 19

    "Skazany na dożywocie"
    ------------------------------

    Prawidłowo - skoro wyższej kary nie ma...

  • z.wyspy

    Oceniono 18 razy 16

    Rozumiem, że przyznanie karty Polaka oznacza uznanie za Polaka. Powstaje pytanie: kto i dlaczego przyznał kryminaliście z kolonii karnej "kartę Polaka"?

  • nabil1

    Oceniono 21 razy 9

    GW nawołuje do nienawiści wobec Rosjan??!! Facet był przecież AZEREM, do tego trochę POLAKIEM. Czy wg GW Stalin, Dzierżyński, Bandera...i wielu zbrodniarzy też byli Rosjanami??

  • wieprzowinapozydowsku

    Oceniono 13 razy 7

    "Skazany na dożywocie"

    No i, k..., wszyscy beda placic na takiego przez 25 lat! Jednak kara smierci z pozniejszym wykorzystaniem narzadow na nia skazanego do ratowania czyjegos zycia bylaby bardziej humanitarnym rozwiazaniem i z wieksza korzyscia dla spoleczenstwa, nie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje