Zamachowcy nie wzięli na lotnisko największej bomby. Przez pomyłkę przyjechała mniejsza taksówka

24.03.2016 07:20
Podejrzewani o zamach na lotnisku w Brukseli

Podejrzewani o zamach na lotnisku w Brukseli (AP)

1. Zamachowcy jadąc na brukselskie lotnisko zamówili minivana
2. Przez pomyłkę korporacja przysłała mniejszy samochód
3. Terroryści postanowili zostawić największą bombę w domu

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Powołując się na bliżej niezidentyfikowane źródła belgijska gazeta "La Derniere Heure" napisała, że trzej zamachowcy zamówili w radio taxi minivana, zapowiadając, że będą mieli ze sobą dużo bagaży. Okazało się jednak, że przez nieporozumienie z operatorką radio taxi pod ich dom w dzielnicy Schaerbeek na północy Brukseli przyjechał zwykły samochód osobowy.

Do bagażnika taksówki nie zmieściły się wszystkie cztery walizki terrorystów, dlatego jedną musieli zostawić w domu.

Policja nie komentuje

Pozostawiona walizka była największa ze wszystkich czterech przygotowanych przez terrorystów, stąd - uważa "DH" - mogła spowodować o wiele więcej ofiar śmiertelnych i strat niż dwie bomby, które eksplodowały.

"Co by się stało, gdyby wszystkie ładunki wybuchowe znalezione w dzielnicy Schaerbeek zostały zabrane na lotnisko w Zaventem?" - pyta retorycznie gazeta.

Policja w żaden sposób nie skomentowała tych doniesień.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także

Najnowsze informacje