"Eksplozja wysadziła rury. Woda mieszała się z krwią rannych" [RELACJE ŚWIADKÓW]

olg, PAP
22.03.2016 10:58
1. Świadkowie zamachów na lotnisku w Brukseli: "To wyglądało jak strefa wojny"
2. Na ulicach miasta widać płaczących, obejmujących się ludzi

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Czekaliśmy w kolejce do odprawy z żoną i dwuletnim synem. Nagle coś wybuchło, ludzie wokół nas rzucili się na ziemię. Zobaczyłem ogień i rannych ludzi. Obrażenia niektórych z nich były przerażające. Zapadł się sufit, odłamek ranił mojego syna w głowę - mówił Pavel Ohal "Telegraphowi".

Czułem, jak budynek zadrżał w posadach. Pojawił się dym. Pobiegłem w stronę źródła eksplozji i zobaczyłem przerażonych, oszołomionych wybuchem ludzi - opowiadał obecny na lotnisku Alex Rossi, korespondent Sky News.

Wszystko o zamachach w Brukseli - czytaj naszą relację na żywo >>>

"Był tylko instynkt ucieczki"

Świadkowie podkreślają, że wybuch był bardzo silny. - Poczułem, jak przez moje ciało przechodzi fala - mówił jeden z nich.

- Nie było już nic, tylko instynkt, który pchał mnie do ucieczki. Nagle zobaczyliśmy przed sobą innych ludzi, którzy uciekali, krzycząc i płacząc. Dzięki temu wiedziałam, że uciekamy we właściwą stronę - relacjonowała Amerykanka Denise Brandt.

- Wybuch wysadził sufit, popękały rury. Woda, które się z nich lała mieszała się z krwią ofiar - powiedział belgijskiej stacji BFM Zach Mouzoun.

Wszędzie krew, ranni ludzie, rozrzucone torby. Szliśmy przez rumowisko. To było jak strefa wojenna - dodał.

"To wszystko mnie przerasta

Widziałem żołnierza ciągnącego czyjeś bezwładne ciało. Mam nadzieję, że ta osoba przeżyła... To wszystko mnie przerasta - mówi Tom, pracownik lotniska dla BBC.

Owen Li, finansista z Brukseli w chwili zamachu był daleko od miejsca detonacji. - Jadłem śniadanie, gdy zauważyłem biegnący tłum. Inni klienci restauracji nie wiedzieli, jak się zachować, myśleli, że to ćwiczenia. Niektórzy nawet nie wstali od stolików. Ale po chwili dotarło do nas, że to się dzieje naprawdę. Obsługa zaczęła nas wyprowadzać - opowiada.

Na ulicach płaczą ludzie. "Boimy się"

Do eksplozji doszło także na stacji metra Maelbeek. Całe metro zostało natychmiast zamknięte, a pasażerowie ewakuowani.

"Wyprowadzano nas po torach, w tunelach było pełno dymu" - napisał na Twitterze Evan Lamos, jeden z ewakuowanych pasażerów. Zamieścił także wideo:



Teraz kawiarnie i restauracje w pobliżu stacji są pozamykane. - Boję się. To, co się dzieje, to szaleństwo - powiedziała korespondentowi PAP sprzedawczyni w zamykanym właśnie sklepie.

Na ulicach można spotkać płaczących obejmujących się ludzi. Policja nie dopuszcza jednak nikogo poza służbami ratunkowymi w bezpośrednie sąsiedztwo feralnej stacji metra.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Tagi:

Najnowsze informacje