Wieloletni korespondent TVP ma dość. I pisze list: "Nie mam ochoty współpracować z tubą propagandową"

15.03.2016 18:48
Ul. Woronicza, gmach TVP

Ul. Woronicza, gmach TVP (Fot. Wojciech Surdziel / AG)

1. Piotr Moszyński odrzucił dwie propozycje podpisania umowy z TVP
2. Zarzucił telewizji nieprzestrzeganie zasad zawodu dziennikarskiego
3. Powody odmowy współpracy opisał w liście do Mariusza Pilisa, szefa TAI

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"Przyszedł czas, by podziękować za współpracę i poprosić, by kierowana przez Pana placówka więcej jej nie nawiązywała" - rozpoczyna swój list do Mariusza Pilisa, szefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, Piotr Moszyński.

Dalej dodaje, że "nie widzi możliwości pojawienia się na antenie telewizji, która nie przestrzega podstawowych zasad zawodu dziennikarskiego i pozbywa się pracowników".

To aluzja do wyrzucenia w trybie natychmiastowym Izabeli Leśkiewicz i Magdaleny Siemiątkowskiej, które w minioną niedzielę odmówiły realizacji scenariusza szefostwa telewizji. Dziennikarki uznały, że najważniejszym wydarzeniem dnia powinien być marsz KOD, kierownictwo uważało jednak inaczej.

"To przykład najświeższy, ale niestety dalece nie jedyny. Jest kwestią elementarnej przyzwoitości, by nie pojawiać się na antenie, z której, z powodów ewidentnie politycznych, stopniowo znikają znakomici fachowcy" - uważa Moszyński.

Na koniec podsumowuje: "Nie mam ochoty współpracować z tubą propagandową jednej partii, w dodatku - nawet jak na tubę - kierowaną tak niezręcznie i niefachowo".

Do swojego pisma Moszyński celowo nie załącza pozdrowień, pojawiają się za to życzenia "rychłego powrotu telewizji TVP Info do standardów europejskich".

3 grudnia ubr. otrzymałem z TVP prośbę o podpisanie umowy o współpracy. Nie zareagowałem na nią. Została ona ponowiona...

Opublikowany przez Piotr Moszyński na 15 marca 2016


Wieloletni korespondent stacji zdecydował się na wysłanie pisma bezpośrednio do szefa TAI ze względu na dwie propozycje podpisania z nim umowy. Pierwszą otrzymał 3 grudnia, drugą 27 stycznia.

Piotr Moszyński jest dziennikarzem z imponującym doświadczeniem. Przez wiele lat współpracował z Radio France Internationale, był korespondentem telewizyjnym z Paryża, jego teksty ukazywały się tez w polskiej prasie, m.in. w tygodniku "Wprost".



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (402)
Zaloguj się
  • candid13

    0

    prezydet wierny jak pies swojemu nadprezsowi, obrzydliwe...

  • Ewelina Kowalska

    Oceniono 3 razy -3

    Wreszcie mamy dobrego prezydenta i nie musimy się za niego wstydzić:)

  • jkal

    Oceniono 1 raz -1

    jeden?

  • ksass

    Oceniono 3 razy 3

    propozycja 'umowy o współpracy' - w normalnych warunkach uważałbym to za coś normalnego.
    Ale pod rządami pis (pzpr) to brzmi jak założenie teczki TW...

  • colec

    Oceniono 4 razy 4

    Takiemu to dobrze. Żyje sobie w normalnym kraju, więc może sobie pozwolić na bycie normalnym człowiekiem, bo nikt mu nagle o szóstej rano nie wywali drzwi. Wielu polskich dziennikarzy na to nie stać, także zwyczajnie, materialnie nie stać ich na utratę pracy. Przykład: Teleexpress pisieje i katoliczeje w zastraszającym tempie i byłoby cudownie, gdyby trójka głównych prezenterów "trzasnęła drzwiami" i powiedziała, że dość już mają bycia dziennikarzynami. Ale oczekiwanie tego od tych akurat osób, gdy cała dziennikarska Polska milczy np. w sprawie uwięzienia pod gó...anym pretekstem (szkoda, że nie zarzucono mu współpracy z wywiadem japońskim) redaktora naczelnego FiM R.Kotlińskiego byłoby niesprawiedliwością. Dziennikarzyny będą tak długo milczały na ten temat, aż ich wszystkich po kolei wyaresztują. Taką mamy orientalną mentalność, demokracji i zasad państwa prawa nie mamy jeszcze we krwi, a z tzw. Zachodu to nauczyliśmy się głównie zapaskudzać nasz język angielskimi wtrętami. Tak jakbyśmy wstydzili się naszego własnego języka. Więc gdy na taką zbieraninę strachajłów trafi w końcu taki ktoś, jak prezes (pod ramię z ojcem dyrektorem), to zaczynają dziać się rzeczy niezwykłe, niepojęte dla normalnych Europejczyków. I tylko jakiś mieszkający za granicą dziennikarz ma odwagę powiedzieć "spadajcie, ch...paki, nie będę tego g... firmował swoim nazwiskiem". Reszta krajowego dziennikarstwa udaje, że nie widzą, co się dzieje i nie mają pojęcia, w jakim kierunku pp. Kaczyński, Macierewicz i Rydzyk!!! Polskę prowadzą. Jak słusznie zauważył p. Mirosław Drzewiecki - dziki kraj, mentalny orient. Happeningi KODu na ulicach to za mało: w obronie już nawet nie tyle samej konstytucji, ale jako przeciwdziałanie rysującej się na horyzoncie dyktaturze wszyscy dziennikarze powinni każdego dnia nękać PiS i nazywać po imieniu to, co prezes wyczynia. Andrzej D. i Beata S. są tu najmniej winni, bo są oni posłusznymi, bezkrytycznymi wykonawcami poleceń faktycznego prezesa rady ministrów.

  • qnqn

    Oceniono 6 razy 6

    Powracają czasy, kiedy odwaga była naprawdę ceniona.

  • elkana777

    Oceniono 7 razy -7

    dobrze, lepsi czekają aż sitwa resortowych odejdzie

  • wqb

    Oceniono 4 razy 4

    brawo. czekamy teraz na redaktorów radiowej trojki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje