Zelnik o współpracy z SB: Zwyczajnie wyparowało mi to z pamięci!

14.03.2016 08:28
Jerzy Zelnik udzielił wywiadu na temat swojej przeszłości

Jerzy Zelnik udzielił wywiadu na temat swojej przeszłości (WOJCIECH SURDZIEL / AGENCJA GAZETA)

1. Jerzy Zelnik w tygodniku "wSieci" tłumaczy, że nie pamięta współpracy z SB
2. Aktor twierdzi: Gdybym wiedział wcześniej, przyznałbym się

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- To zwyczajnie wyparowało z mojej pamięci! - tak o współpracy z SB mówi w wywiadzie dla prawicowego tygodnika "wSieci" Jerzy Zelnik.

Jak przyznaje w wywiadzie, "z dokumentów wynika", że nawiązanie współpracy z SB nastąpiło w połowie stycznia 1964 r., gdy miał 18 lat. Trwała ona nieco ponad dwa lata, a materiały przypisują mu "motywację ideową".

Nie pamiętał "już w latach 70."

W rozmowie z braćmi Karnowskimi znany aktor zapewnia, że nie mógłby "chować takiej tajemnicy przez pół wieku" i "podjąłby temat "za wszelką cenę". - Gdybym wiedział wcześniej, to być może jako pierwszy w Polsce przyznałbym się, jednocześnie przepraszając - twierdzi aktor.

Na uwagę, że jego tłumaczenie "dla wielu" brzmi niewiarygodnie, odpowiada: - Ja mogę dać tylko słowo honoru.

I dodaje, że nie pamiętał niczego już w latach 70.

"Moja pycha została ukarana"

- Aktorstwo kojarzy się z dobrą pamięcią - kontynuują dziennikarze. Zelnik także na to ma podobną odpowiedź: - To pamięć selektywna - stwierdza.

Opowiada też, że w aktach SB szukał donosów na siebie i nie znalazł wówczas dokumentów o współpracy, zaś na 70 urodziny "chodził dumny, że udało mu się w życiu nie ześwinić", ale jego "pycha została ukarana".

W dalszej części rozmowy podkreśla, że nie pamięta spotkań z oficerem SB, "choć z dokumentów wynika, że było ich sześć".

Przemiana

O Zelniku z czasów współpracy aktor mówi w trzeciej osobie. Tłumaczy, że "prócz cielesności" niewiele go łączy z dawnym sobą. Podkreśla, że początkowo wierzył, że "jest szansa na lepszą przyszłość" i był dumny, że kraj podnosi się po wojnie, ale generalnie nie interesował się polityką, tylko winem, sportem i dziewczynami. Jako moment przemiany podaje marzec 1968 roku, gdy zaangażował się w działalność opozycyjną.

Porównuje się także z Lechem Wałęsą. Jego zdaniem "Wałęsa to zupełnie inny kaliber","do dziś się wszystkiego wypiera", a jego lustracja jest "sprawą życia narodowego i historii Polski".

Aktor prosił o wybaczenie

W zeszłym tygodniu "Gazeta Wyborcza" podała, że w IPN odnaleziono teczkę pracy tajnego współpracownika SB, którym ma być Jerzy Zelnik. Aktor wydał oświadczenie, w którym "prosił o wybaczenie".



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (541)
Zaloguj się
  • senior2244

    0

    Widać że kablowanie ma w genach/jak sam powiedział/. O sobie mówi że ten co kablował to był tamten Zelnik. Ale niedawno zakablował na Barcisia i proponował aby go wyrzucić z pracy. To jednak łajdaku nie był tamten Zelnik tylko ta sama łajza kiedyś i dziś.

  • supertlumacz

    0

    Jego argumentacja dociera do mnie bo w odróżnieniu od 90% Polaków i od 99,99 ambitnych wykształconych mężczyzn w Polsce zawsze kierowałem się względami ideowymi.

    Szkoda jednak że przestałem go lubić po jego wyjaśnieniu o prożydowskich koneksjach bo na starość zostałem antysemitą.

    Pamiętam go tylko z dwóch ról do których był idealnym kandydatem, oba w filmach reżyserów, których cenię za dobór aktorów zgodnie z moimi stereotypami.
    1. Młody faraon (wiek, sprawność fizyczna, budowa anatomiczna) - film Faraon
    2. Naiwny altruista z bogatej żydowskiej rodziny (inteligencka twarz, niezdecydowany timbr głosu) - film Ziemia Obiecana

    Ten drugi film uważam za jedno z najwybitniejszych dzieł polskiej kinematografii.
    Pierwszy trochę infantylny..

    Dopiero po obejrzeniu ZO zrozumiałem słuszność przyznania nagrody Nobla Reymontowi, choć nie za to dostał, a został przez niego wysadzony z siodła inny ówczesny kandydat - pisarz brytyjski nieporównywalnie bardziej sławny w świecie - Joseph Conrad

  • Janusz Senex

    0

    Zelnik,
    każdemu,kto zadaje się z PiS-em po pewnym czasie popier...li się w głowie - nie jesteś wyjątkiem.

  • dorota99991

    0

    Sprawa agentow powinna byc dawno zalatwiona. Teraz zrobiono z tego najwazniejszy temat, zeby odwrocic uwage ludzi na wazne sprawy panstwowe, ktore pisowski rzad chce po swojemu przeprowadzic.

  • zyks

    0

    Wzięło i wyparowało. Psychologia nazywa to : wyparcie. Ale Krauze będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, skąd wiedział, obsadzają Zelnika 1,5 roku temu w roli ponurego agenta SB, ze Zelnik takim własnie agentem, czyli TW, był? Przypadek? Pan Prezes Kaczyński powiada, że nie ma przypadków. IPN, policja i rózne służby powinny porzadnie przetrząsnąc tapczan Krauzego, czy nie ma tam więcej dokumentów, których skryte przechowywanie jest surowo karalne !

  • podobny_do_nikogo

    0

    Nie pamiętam, coś tam było, coś podpisałem, nie lubię Barcisia.

  • lob1

    0

    Czyżby w tym wieku już skleroza ? najlepiej udawać,że się zapomniało,żeby przypodobać się rządzącym.Farbowany lis.

  • estra3

    Oceniono 3 razy -3

    Oto mamy bardzo znanego i lubianego aktora, który od lat jest związany ze środowiskiem patriotycznym, otwarcie wyrażał swoją sympatię wobec śp. Lecha Kaczyńskiego, bierze udział w różnych uroczystościach narodowych itp. Tę postawę, bez żadnych wahań, pan Zelnik zajmuje od lat. I nagle pojawia się, oczywiście w GW, informacja o tym, że on też donosił. Po zbadaniu dokumentów cóż się okazuje?
    Oto jest sobie młody Zelnik, członek tzw. warszawskiej „złotej młodzieży”, z rodziny komunistycznej, aczkolwiek nie zaangażowanej wprost w formacjach ubeckich. Do osiemnastolatka zgłasza się miły pan z kontrwywiadu (tak się przedstawia) i prosi o pomoc. Młody człowiek zgadza się wesprzeć władzę ludową zgodnie ze swoim wychowaniem i światopoglądem, niemniej czyni to dość niechętnie, w efekcie zostaje dość szybko „wypisany” jako nieprzydatny. Potem mamy rok 1968, kiedy to młodemu człowiekowi nagle otwierają się oczy – dowiaduje się, że jest Żydem! Kolega, którego kazano mu sprawdzić, też jest Żydem! Rodzina kolegi wyjeżdża za granicę, rodzina Zelnika pozostaje w Polsce, a sam Zelnik rok później nawraca się na katolicyzm i stanowczo wybiera polską tożsamość. Jak sam mówi – nie czuje się i nigdy nie czuł się Żydem – zawsze czuł się Polakiem.
    Najciekawsza jednak jest informacja o samej teczce Zelnika – otóż była ona w zbiorze zastrzeżonym, dlaczego? Być może dlatego, że ojciec Zelnika był na zesłaniu razem z Jaruzelskim!!! I tu nareszcie mamy właściwy ślad > póki żył generał, GW siedziała cicho, teraz, kiedy Kiszczakowa wywlekła sprawę Bolka, nagle wypływa taka informacja – ale kto i skąd w GW wiedział o tym fakcie i o tej teczce???

    Nie mam zamiaru bronić Zelnika, był młody, głupi i wierzył w PRL, potem się nawrócił i przez resztę życia jest porządnym człowiekiem – koniec, kropka. O wiele bardziej interesuje mnie (jak zawsze) sam mechanizm. Oto on:
    Po pierwsze – poszedł sygnał do „swoich” > uważajcie, my też mamy wiedzę, jak zaczniecie sypać jak Kiszczakowa, to my powyciągamy swoje kwity. To akurat przesłanie jasne i czytelne.
    Po drugie – i to jest już naprawdę ohydne, przekazano prostą informację dla sympatyków prawicy > wasz ulubiony, prawacki aktor jest ŻYDEM!
    Furda tam teczka TW, jest nic nie warta, poza zobowiązaniem do współpracy nie ma nic na piśmie itd., najważniejsze, że to Żyd! Nikt w Polsce, powtarzam, nikt, kto ma jakiekolwiek korzenie żydowskie, choćby pięć pokoleń wstecz, nie może się czuć bezpiecznie, jeśli jest przeciwko lewactwu. Co z tego, że ostatnim Żydem w rodzinie był jakiś prapradziadek (jak w wypadku Kazi Szczuki), co z tego, że czujesz się Polakiem, a czasem nawet nie masz pojęcia o swoich korzeniach - współczesny Judenrat ma wszystko spisane i policzone. Masz być z nimi, w ich lewacko-liberalnym gettcie im. Trockiego. Jak się wychylisz, zostaniesz naznaczony, wytknięty palcem, wystawiony na pośmiewisko. I kto tu działa jak szmalcownicy, że zapytam wprost?

    Swego czasu próbowano to samo zrobić z Kaczyńskimi, usiłowano im przykleić jakąś prababkę Żydówkę, nie za bardzo to szło, to wymyślono rzekomego ojca z Armii Czerwonej. Co najśmieszniejsze – to pewien Redaktor ma dziwne tajemnice w życiorysie (a różne chodzą o tym plotki), wygląda na to, że ktoś próbuje obdarzyć swojego wroga własnym problemem.

    Wszystko to, co dziś obserwujemy, widać w sprawie Zelnika jak w małym odprysku krzywego zwierciadła > tajne zbiory, powiązania jeszcze z czasów II wojny, rodzinne tajemnice. Nieustająca, stara wojna Chamów i Żydów, pozmieniane nazwiska, sztuczne życiorysy i nad tym wszystkim jak miecz Damoklesa wiedza „wtajemniczonych”.
    Trybunał Konstytucyjny to tylko pretekst, spadkobiercy właścicieli PRL przywiezionych tu na ruskich czołgach wydali kolejną wojnę Polsce. Taka jest prawda, nie miejcie złudzeń.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje