Komisja Macierewicza oglądała Tu-154. Bliźniaczy do tego, który rozbił się pod Smoleńskiem

11.03.2016 21:36
Smoleńsk, miejsce katastrofy TU 154

Smoleńsk, miejsce katastrofy TU 154 (FILIP KLIMASZEWSKI)

1. Zakończył się pierwszy tydzień prac nowej "komisji smoleńskiej"
2. Badała dokumenty i oglądała drugiego polskiego tupolewa
3. Teraz będzie praca w zespołach, m.in. ds. lotnictwa i medycyny

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Podkomisja, którą MON powołało do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej, zakończyła tygodniowe posiedzenie plenarne. Jej członkowie będą teraz pracowali w ramach czterech podzespołów - poinformował przewodniczący Wacław Berczyński.

Prace w zespołach

Jak powiedział Wacław Berczyński, nie wiadomo, kiedy ponownie podkomisja spotka się w pełnym składzie. - Nie jest jeszcze ustalone plenarne spotkanie. Teraz będą prace w zespołach - mówi przewodniczący komisji. Zostały one podzielone na cztery grupy, badające zagadnienia: awioniki i lotnictwa, konstrukcji, medycyny oraz prawa i dokumentacji.

W pierwszym tygodniu podkomisja skupiła się głównie na pracy z dostępnymi dokumentami.

- Na razie będziemy przeglądali materiały z komisji ministra Millera, z prokuratury, inne dokumenty rządowe, również dokumentację techniczną samolotu. Po prostu musimy się zorientować, jaki materiał jest dostępny - powiedział Berczyński.

Oglądali bliźniaczy Tu-154

Poinformował też, że członkowie podkomisji oglądali drugi z polskich Tu-154M, bliźniaczy do tego, który 10 kwietnia 2010 r. rozbił się pod Smoleńskiem. Jak tłumaczył, chodziło w tym o to, by "skorelować materiał fotograficzny z tym, jak samolot wyglądał przed katastrofą".

Przewodniczący podkomisji podkreślił, że nie będzie ona oceniała ani komisji Millera, ani Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), który badał katastrofę smoleńską ze strony Rosji, ani prokuratury.

- Musimy mieć ich materiały, żeby w ogóle określić, co chcemy dalej robić, czy jaki mamy kierunek badać - wyjaśnił.

"Komisja Millera dobrała dane"

Dodał również, że "jest potrzeba zbadania tej katastrofy bardziej dogłębnie i to jest zadanie tej komisji".

Podczas pierwszego, poniedziałkowego posiedzenia Berczyński mówił: - Wiemy już w tej chwili, że komisja Millera nie wykorzystała wszystkich materiałów, jakie miała w swojej dyspozycji. I dodawał: - W niejaki sposób dobrała swoje dane tak, żeby pasowały do tego raportu końcowego. Ja nie wiem na pewno, czy taka była idea komisji Millera, natomiast wiem, że nie wszystkie dane, które miała komisja Millera, zostały wykorzystane - stwierdził przewodniczący.

Teza o wybuchach wciąż żywa

Komisja Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy smoleńskiej było zejście poniżej minimalnej wysokości, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami. Ponadto w raporcie wskazano m.in. na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

Z kolei ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 r. raport kierowanego przez Macierewicza zespołu parlamentarnego, zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (229)
Zaloguj się
  • zoob2

    Oceniono 95 razy 81

    Świetna decyzja. W końcu 90% członków komisji wreszcie zobaczy samolot z bliska. I dotknie, powącha - kontakt taki jest bezcenny.

  • antoszek22

    Oceniono 67 razy 63

    Drodzy koledzy
    Na dzisiejszych zajęciach zapoznamy sie z przedmiotem naszych badań .
    To jest samolot.
    Samolot składa się z ogona, skrzydeł, kadłuba i pasażerów .
    Ten samolot jest rosyjski .
    Proszę się więc do niego zbytnio nie zbliżać .
    Na pokładzie może znajdować się trotyl.

  • zoob2

    Oceniono 59 razy 51

    A już myślałem że Antoni pojechał do Rosji.... Właściwie to ciekawe czy ktoś z tej zbieraniny był w okolicach katastrofy? Antek PRAWIE był ale po rosole dyskretnie oddalił się do domu ratować zagrożoną ojczyznę.

  • jurek4491

    Oceniono 55 razy 47

    Niech nie oglądają , tylko odpalają i startują , wielu z nich pewnie pierwszy raz w życiu widzi samolot z tak bliskiej odległości .
    Cała komisja pakuje się do samolotu , resztę wolnych miejsc zajmują niezależni, niepokorni , niepokalani i cnotliwi , obowiązkowo leci Prezes .
    Robią wizję lokalną i eksperyment identyczny jak pod Smoleńskiem , ładują się w jakąś brzozę o podobnej grubości , gwarancją że włos im z głowy nie spadnie są właśnie Antkowe eksperci , SZCZĘŚĆ BOŻE .

  • kingsizemax

    Oceniono 40 razy 38

    Przecież pisowskim dowodem na zamach jest film "Smoleńsk".

  • wejsunek47

    Oceniono 44 razy 36

    niech się przelecą nim 20 metrów nad ziemią z prędkością 300km;h i niech zaczepią skrzydłem o brzozę... i wszystko się wyjaśni..ale cała komisja i ten psychopata

  • alex1w

    Oceniono 37 razy 27

    Antek mógł obejrzeć na miejscu... ale wolał zjeść na miejscu obiad.

  • kluska11

    Oceniono 30 razy 26

    Pewnie bąby ćwoki szukają!
    Albo kilku bąb, takich co to kilka niewielkich wybuchów w lewym skrzydle wywołały!
    Wiecie debile które to lewa strona?
    Eksperci od siedmiu boleści!

  • antoszek22

    Oceniono 27 razy 21

    Z tego oglądania samolotu przy okazji kolejnych pokazów zgniania puszek jest szansa że puszkom wyrosną skrzydełka.
    Moze to przyblizy badaczy do odkrycia sprawców zniknięcia skrzydełek przy poprzednich pokazach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje