Tuż przed wypadkiem auto Dudy pędzi jak szalone. Inne auta uciekają w popłochu [WIDEO]

11.03.2016 09:07
Amatorskie nagranie z przejazdu prezydenckiej kolumny

Amatorskie nagranie z przejazdu prezydenckiej kolumny (Fot. za Stop News TV/ YouTube)

Na amatorskim nagraniu widać przejazd prezydenckiej kolumny niedługo przed wypadkiem. Kierowcy BOR-u, żeby ominąć korek, wykonują niebezpieczne manewry. Ale BOR twierdzi, że to wina innych uczestników ruchu, którzy "nie umieją się zachować".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Kilkadziesiąt minut przed wypadkiem limuzyny z Andrzejem Dudą, prezydencka kolumna pędziła po trasie z niedozwoloną prędkością, kilkukrotnie narażając nie tylko prezydenta, ale i innych uczestników ruchu. Do amatorskiego nagrania z przejazdu dotarła wrocławska "Gazeta Wyborcza".



Wyprzedzanie w niedozwolonych miejscach

Wypadek miał miejsce kilka minut po godz. 16 na trasie A4 na wysokości miejscowości Lewin Brzeski.

Na wideo udostępnionym przez "Wyborczą" widać, jak o 15.23 kolumna, złożona z kilku aut i jadącej za nimi karetki, dociera w pobliże miejscowości Osieki w powiecie średzkim. Ma przed sobą sznur innych samochodów na drodze jednopasmowej. Widać, jak kierowcy BOR wykonują manewry przy pełnej prędkości. Znaki drogowe pokazują ograniczenie prędkości do 70 km/h, ale licznik auta, z którego kręcono film, wskazuje ponad 140 km/h.

Dalej kolumna wyprzedza lewym pasem, także w niedozwolonych miejscach - na zakrętach i tam, gdzie obowiązuje zakaz. W pewnej chwili prawie dochodzi do kolizji z jadącym z naprzeciwka samochodem, który ucieka na pobocze.

Podobnie sytuacja wyglądała na wjeździe do Osieka. Kolumna wyprzedza autobus i ciężarówkę na zakręcie, przy linii ciągłej.

Prezydenckie samochody od miejsca wypadku dzieli 100 km. Docierają tam w niespełna 40 minut, co również potwierdza, że musiały jechać ze średnią prędkość 140 km/h.

BOR tłumaczy

Warto przypomnieć, że auta BOR to pojazdy uprzywilejowane. Mają prawo niestosowania się do przepisów ruchu drogowego. Ale odpowiednia ustawa (art. 53 ustawy prawo o ruchu drogowym) mówi, że wyłącznie "pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności".

Z filmu, do którego dotarła "Wyborcza" nie wynika jednak, by ostrożność została zachowana. Dziennikarze gazety poprosili o komentarz Dariusza Aleksandrowicza z BOR.

- Kolumna używała sygnałów świetlnych, na jej czele jechał radiowóz i jako taka miała prawo niestosowania się do obowiązujących przepisów - powiedział. I dodał, że to inni uczestnicy ruchu wciąż "mają problem, jak zachować się w takich przypadkach". - Zamiast stanąć i przepuścić kolumną, próbują jechać dalej, choćby poboczem drogi - podsumował Aleksandrowicz.



Pod naszymi tekstami o wypadku prezydenta pojawiały się komentarze naruszające jego dobre imię. Z tego wzglęu zdecydowaliśmy, że wyłączymy możliwość komentowania pod niektórymi tekstami.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Tagi:

Zobacz także