"Jak być dobrym mięsożercą?", "Słowo o kanibalizmie". "Polityka" publikuje konspekty tekstów Kajetana Poznańskiego

17.02.2016 08:21
Kajetan P.

Kajetan P. (Komenda Stołeczna Policji)

W dzisiejszym numerze tygodnika "Polityka" można przeczytać konspekty artykułów, które proponował redakcji Kajetan Poznański. Oskarżony o brutalne morderstwo na warszawskim Żoliborzu był tam na wakacyjnym stażu w 2013 r. Redakcja przekaże materiały policji i prokuraturze.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

We wtorek tygodnik "Polityka" napisał na Twitterze, że Kajetan Poznański, poszukiwany za makabryczną zbrodnię na warszawskim Żoliborzu, był stażystą w redakcji pisma. Dzisiaj, w najnowszym numerze, gazeta publikuje konspekty artykułów podejrzanego, które ten złożył w redakcji. Zamierza je również przekazać policji - mają pomóc w nakreśleniu portretu psychologicznego mordercy.

"Różnica między zjedzeniem człowieka a kurczaka? Żadna"

Jak pisze "Polityka", Kajetan Poznański rozpoczął wakacyjny staż w tygodniku w lipcu 2013 roku. Wcześniej przeszedł pomyślnie proces rekrutacji.

- Do warunków pasował idealnie: studia z filologii klasycznej na UW, licencjat z dziennikarstwa, praktyczne doświadczenie na koncie - wyjaśnia redakcja.

Poznański dostał się do działu kultura, gdzie zaproponował trzy konspekty tekstów. Wszystkie odnosiły się na różne sposoby do historii kanibalizmu. Redakcja uznała, że to wyraz "osobliwych" zainteresowań stażysty, a sam temat jest mocno wyeksploatowany. Propozycji nie przyjęła.

Treść konspektów, które publikuje "Polityka", rzeczywiście można uznać za "niezwykłą". Stażysta zaproponował tematy: "Słynni smakosze - między Rzymem a Hannibalem Lecterem", "Jak być dobrym mięsożercą?" i "Słowo o kanibalizmie". W konspekcie tekstu o Lecterze, słynnym książkowym i filmowym psychopacie-kanibalu, wspomina, że chce pisać "o tym, że warto zaczerpnąć przepisy z nowego serialu ("Hannibal" - przy. Mast), np. ten o móżdżkach w parmezanie".

W jednym z leadów do artykułu pyta z kolei: "(...) czy nie powinniśmy choć raz w życiu zabić swego obiadu, aby być ze sobą w moralnej zgodzie (...) czy nie jest fajnie i męsko pójść do lasu z łukiem i dzidą i upolować sobie obiad?". W tekście "Słowo o kanibalizmie" proponuje refleksje: "(...) cóż jest takiego złego w zjedzeniu ludzkiego mięsa? Uwaga! Mylą się ci, którzy łączą kanibalizm wyłącznie z dzikimi plemionami". A w trzecim punkcie zastanawia się nad "moralną różnicą między zjedzeniem kurczaka a człowieka". I odpowiada: nie ma żadnej różnicy.

Po odrzuceniu tekstów, Poznański został przeniesiony do działu społecznego, gdzie napisał dwa teksty: o Tatarach i społeczeństwie Maroka. "Polityka" dodaje, ze w redakcji podejrzanego mało kto sobie przypomina. Po kilku tygodniach, zniechęcony, że jego propozycje są odrzucane, Poznański zrezygnował ze stażu.

Wciąż na wolności

Przypomnijmy: Poznański - 27-letni bibliotekarz i student - jest podejrzany o zabójstwo młodej kobiety, do którego doszło na początku lutego na warszawskim Żoliborzu. W jednym z mieszkań wezwani do pożaru strażacy znaleźli w nadpalonym worku ciało młodej kobiety. Było okaleczone, bez głowy. Tę odnaleziono później w plecaku, w tym samym mieszkaniu.

Podejrzany jest ścigany międzynarodowym listem gończym. Na razie bezskutecznie.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (187)
Zaloguj się
  • Klaudia Kozioł

    0

    1 artykuł- ''Jak być dobrym mięsożercom"
    2 artykuł- "Słowo o kanibalizmie"
    3 artykuł "Jaka jest moralna różnica między zjadaniem kurczaka a człowieka?-żadna"!!!

  • globalne.ocieplenie

    0

    Jak być dobrym mięsożercą to nie wiem, ale najwyraźniej wystarczy kogoś zabić, aby z kiepskiego dziennikarza stać się wartym zainteresowania i publikacji. Tak najwyraźniej sądzi Polityka, skoro będzie publikować wypociny tego idioty.

  • sekatoor

    0

    Diabeł działa. Przedwczoraj Poznań i Adam z Ewą, dziś Poznański. Wczoraj Żoliborz, dzisiaj Wola (ale za to sam się zgłosił). Wczoraj bibliotekarz jutro piekarz.

  • fields1

    Oceniono 1 raz -1

    Obawiam się, że na lewicy jest więcej takich "kanibali śpiochów". To dla nich wyjątkowo sprzyjające środowisko.

  • anders76

    0

    Rozmarzylem sie, kolesiowi powinno sie serwowac codziennie potrawe z jakiejs czesci jego ciala poczynajac od stopek w galarecie i powolutku w gore. Na koncu oddzielic reszte korpusu od glowy.

  • oldlupus66

    0

    zanosi się na nowego świra...nie on pierwszy...Nic dziwnego...mamusia prokurator więc w domku musiało być ciekawie...Dla mało poinformowanych info...to juz drugi syn pani prokuratorki popełnia morderstwo...przypominam Kraków i mamusie prokurator zamordowana przez syna

  • renkaforever

    0

    rozpoznac psychopate...to jest sprawa dla profesjonalisty, to samo ze schizofrenikiem paranoidalnym, a rozroznic ich tez nielatwo , poza tym.. dopoki nie zrobi czegos szalenczego...mysle, ze sporo ich zyje z pozoru jak przyzwoici ludzie

  • kimdongun

    0

    Zaczyna się przesuwanie okna Overtona. Właśnie niedawno był przykład, jak po trochu można zrobić kanibalizm dopuszczalnym. Ta afera świetnie się wpisuje w tym hipotetycznym scenariuszu.
    Przesunięcie „Okna Overtona” w stosunku do kanibalizmu może odbywać się w następujących etapach:

    Etap 0. Obecny stan. Problem jest niemożliwy do zaakceptowania. Nie jest omawiany w mediach i przez ludzi.

    Etap 1. Temat zmienia się z „całkowicie nieakceptowalny” w „zakazany, ale z zastrzeżeniami”. Twierdzi się, że nie powinno być jakichkolwiek tabu, temat zaczyna być omawiany na niewielkich konferencji, gdzie wypowiadają się szanowani naukowcy podczas debat „naukowych”. Równolegle z pseudonaukową dyskusją powstaje „Związek Radykalnych Kanibali”, ich oświadczenia od czasu do czasu cytują media. Problem już nie należy do sfery tabu i przechodzi w krąg tematów omawianych w przestrzeni medialnej. Wynik: nieakceptowalny temat został wprowadzony do obiegu, tabu uległo desakralizacji, doszło do likwidacji jednoznaczności problemu i jego gradacji.

    Etap 2. Temat kanibalizmu przechodzi od „radykalnego” do akceptowanego. Nadal cytowani są naukowcy i tworzone są eleganckie terminy: nie ma już kanibalizmu, ale jest np. „antropofilia”. Z danego „terminu” można tworzyć pochodne, powiedzmy, „antropofil”. Ma to na celu oddzielenie w świadomości społecznej formy słowa od jego znaczenia. Jednocześnie dla wzmocnienia tworzony jest historyczny precedens, prawdziwy lub wymyślony. Podstawowy cel: częściowe ograniczenie wykluczenia ze sfery prawa „antropofilii”, przynajmniej w danym momencie historycznym.

    Etap 3. „Okno Overtona” przesuwa się, przenosząc temat z „akceptowalnego” w „świadome/racjonalne”, co argumentuje się „biologiczną koniecznością”. Twierdzi się, że potrzeba spożywania mięsa ludzkiego może być związana z genetycznymi predyspozycjami. W przypadku głodu, „niemożliwych do pokonania okoliczności”, człowiek powinien mieć prawo wyboru. Nie należy ukrywać informacji, aby każdy mógł wybrać między „antropofilią” a „antropofobią”.

    Etap 4. „Od sensownego do popularnego” (społecznie akceptowalnego). Toczy się polemika nie tylko na przykładzie postaci historycznych lub mitycznych, ale i współczesnych. Antropofilia zaczyna być masowo omawiana w wiadomościach, talk show, kinie, muzyce pop, teledyskach. Jednym ze sposobów popularyzacji jest chwyt „rozejrzyj się w koło!”. Czy nie wiedzieliście, że jeden znany kompozytor jest antropofilem?

    Etap 5. „Od społecznej akceptacji do legalizacji”. Temat pojawia się w aktualnych wiadomościach, automatycznie przejmują go media, show biznes i… nabiera politycznego znaczenia. Na tym etapie w celu usprawiedliwienia legalizacji wykorzystuje się „humanizację” adeptów ludożerstwa. Podobno są to „twórczy ludzie”, ofiary niewłaściwego wychowania i „kim jesteśmy, aby ich osądzać?”.

    Etap 6. Ludożerstwo z „popularnego tematu” przechodzi do sfery „legalizacji, czyli umocnienia się w polityce państwowej”. Powstaje baza prawna, pojawiają się lobbujące grupy, publikowane są badania socjologiczne, w których popierani są zwolennicy legalizacji kanibalizmu. Pojawia się nowy dogmat: „Nie powinno się zakazywać antropofilii”. Zatwierdza się ustawę, problem dociera do szkół i przedszkoli, i nowe pokolenie już nie wie, że można myśleć inaczej.

    Na razie przykład przytoczony przez reżysera Nikitę Michałkowa ma jedynie charakter hipotetyczny. Jednak wiele współczesnych idei wiele lat temu uważano za niemożliwe do przyjęcia. Ale stały się akceptowalne zarówno przez prawo, jak i w oczach społeczeństwa. Czy nie doszło do tego dokładnie tak, jak opisano powyżej?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje