Wrażenia po wizycie Dudy w Monachium? "Polska nie rozumie na jakiej imprezie się znalazła" [OPINIA]

14.02.2016 18:37
Przedstawiciele Polski na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa upominali gospodarzy, że nie traktują wschodnich sąsiadów po partnersku. Ale Konferencja to nie miejsce na skargi, tylko na konstruktywne propozycje. Kto tego nie rozumie, zdradza się jako amator lub nowicjusz

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Pewne nieporozumienia przytrafiają się co roku, a szczególnie tym delegacjom, które przyjeżdżają na Konferencję Bezpieczeństwa do Monachium po raz pierwszy. Także Polska wdepnęła tym razem w tę pułapkę i pokazała, że nie do końca rozumie, na jakiej imprezie się znalazła.

Ustalone zasady

A wdepnąć nie jest trudno, bo nikt oficjalnie nie informuje o niepisanych zasadach tej konferencji: po pierwsze, w Monachium rozmawia się o globalnych problemach i aspektach konfliktów, podczas gdy podejmowanie kwestii bilateralnych to tabu i afront wobec gości, którzy przyjeżdżają tu z całego świata i nie chcą być świadkami kłótni, w których nie mają w ogóle uczestniczyć. Po drugie, nie jest to miejsce na skargi, tylko na konstruktywne propozycje, które można rzucić pod dyskusję. Kto tego nie rozumie, zdradza się jako amator lub nowicjusz.

Monachijska impreza jest wyjątkowo szanowana przez dyplomatów z całego świata, bo daje okazję nieformalnej wymiany zdań, bez presji, że musi z tego coś wyniknąć. Krytyka wobec gospodarzy musi być więc przemyślana i na pewno waży ciężej niż sprawy bilateralne - to trzecia zasada, której należy się trzymać, aby być poważnie traktowanym w dyskusji. Jak poważnie - o tym świadczy z reguły lista partnerów, z którymi uda się zaaranżować rozmowy kuluarowe.

Sfrustrowany Wschód

Polscy goście - prezydent Andrzej Duda i minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski - nie zawsze trzymali się tych zasad. Pierwszy zasiadł na podium w dyskusji m.in. obok prezydentów Ukrainy i Litwy oraz przewodniczącego PE Martina Schulza.

Panel niestety należał do słabszych - również dlatego, że właśnie na nim był nadmiar narzekania, obwiniania innych i zabrakło ciekawych, konstruktywnych propozycji. "Terapia niezadowolonych", "sfrustrowany Wschód" - takie komentarze słychać było w kuluarach legendarnego hotelu Bayerischer Hof, kiedy jeszcze dyskusja trwała.

Zwłaszcza słowa prezydenta Ukrainy, który niewiele miał publiczności do zaoferowania poza obwinianiem Rosji za wszystko, co możliwe i zapewnieniami, że walczy o reformy i zwalcza korupcję we własnym kraju, nie brzmiały do końca przekonująco.

Kiedy wspomniał o nowym biurze antykorupcyjnym oraz, że w wyniku jego działania trzech posłów parlamentu straciło ostatnio mandaty - wielu obserwatorów wybuchło śmiechem. Kradzieże mienia państwowego i korupcja na szeroką skalę nie uchodzą już na Ukrainie - przynajmniej wśród dyplomatów tej konferencji - za pogłoski i rosyjską propagandę. Poczynania Kijowa stają się dla Zachodu poważnym problemem, o którym w Monachium nie mówiono, bo nikomu by to nie pomogło.

Jak z tym partnerstwem?

Niezbyt udane było też wystąpienie polskiego prezydenta. Andrzej Duda podkreślił na wstępie, że "imperialne dążenia Rosji są problemem" i zaznaczył, że dlatego właśnie Polska domaga się wzmocnienia wschodniej flanki NATO.

Potem jednak zszedł z tematów o charakterze globalnym i skierował krytykę pod adresem gospodarzy, mówiąc, że "życzyłby sobie partnerskich relacji ze wszystkimi sąsiadami, także z Niemcami". Dla gości konferencji, mniej wtajemniczonych w bilateralne relacje, musiało to zabrzmieć mało interesująco, a gospodarze przyjęli to co najmniej ze zdziwieniem.

W końcu to ten sam Andrzej Duda jeszcze parę miesięcy temu zapewniał w Berlinie, bawiąc z wizytą u prezydenta Joachima Gaucka, jak dobre i ważne są polsko-niemieckie relacje, a potem we wspólnym oświadczeniu można było przeczytać: "Jako sąsiedzi i partnerzy tworzymy wspólnotę w zjednoczonej Europie". Wytykając Berlinowi, że "nie traktuje Warszawy po partnersku", Polska sama wcieliła się w rolę, jakiej właściwie nie chce. A co gorsze, nic z tego zgrzytu nie wynika.

Nord Stream w kontekście globalnym jeszcze mniej ważny

Prezydent Duda, chcąc udowodnić nie dość partnerskie traktowanie przez Berlin, posłużył się przykładem gazociągu Nord Stream. Podczas, gdy na konferencji dyskutowano o globalnych tematach, groźbie wojny, tragedii uchodźców, NATO, Duda mówił, że Nord Stream jest "największym problemem na osi Berlin-Warszawa".

Nawet dla mało wtajemniczonych gości było jasne, że temat gazociągu dotyka gospodarczych interesów państw i także dlatego jawił się w Monachium, gdzie mowa jest o problemach globalnych, jeszcze mniejszy, niż i tak go się postrzega na Zachodzie. Poza tym to KE wzięła na siebie ciężar rozwiązania go. Dlatego mówienie o Nord Stream w Monachium wydało się tam nie na miejscu - i to zupełnie niezależnie od polskich racji.

Liczą się tylko konkrety

Zdecydowanie lepiej wypadł w swoim wystąpieniu szef dyplomacji Witold Waszczykowski, który także brał udział w międzynarodowym panelu. Tam również mówił o konieczności wzmocnienia wschodniej flanki NATO i równego traktowania Polski oraz krajów bałtyckich wewnątrz sojuszu. Minister skoncentrował się jednak na naprawdę ważnych sprawach, które pozwalały gościom konferencji w Monachium wyrobić sobie opinię przed warszawskim szczytem NATO.

Pokazują to komentarze po monachijskiej konferencji, gdzie kwestia szczytu NATO jest jeszcze odległa i mało obecna, ale tu i ówdzie się pojawia. Natomiast polskim wątkom, jak Nord Stream czy rzekomy brak partnerstwa, nie poświęcono uwagi niemal w żadnym poważnym programie ani prasie.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

O przywódcy PiS-u przeczytasz w książce "Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego. Portret niepolityczny" >>





Komentarze (835)
Zaloguj się
  • tojasz

    Oceniono 3 razy 1

    ...Polska wdepnęła tym razem w tę pułapkę...

    Bardzo proszę nie uogólniać (Polska),to prezyDĘCIAK andrzej du.a i reszta proktologów Pisokatolibskich narobiła siary.

  • awers777

    Oceniono 2 razy 0

    Dyplomatołki w Monachium, cóż dobrego by się można po nich spodziewać

  • wszywa1

    Oceniono 2 razy 0

    Pierwsza dobra wiadomośc dzisiaj.Kaczor w szpitalu.Szkoda,że nie w psychiatryku,ale i to dobre na początek:)

  • candid13

    Oceniono 4 razy 0

    Jak każdy szaleniec z brzytwą – jarozbaw otoczony jest postaciami dopełniającymi obraz tego szaleństwa. Jest koło niego człowiek o wyglądzie i mentalności Dzierżyńskiego działający jak rasowy rosyjski agent wpływu.

  • gburiaifuria

    Oceniono 4 razy 0

    jestem przeciw mowieniu "Polska" gdy wystepuja Duda i Waszczykowski, to nie jest Polska, to jest PiS i tak to trzeba nazywac. Polacy od polactwa czyms sie przeciez roznia.

  • wilenski11

    Oceniono 4 razy 0

    niemce są przyzwyczajeni, że ktoś im robi loda, trzeba było wysłać sikorskiego

  • guru133

    Oceniono 2 razy 0

    Maliniakowi wydawało się że jest dyplomatą a tu okazało się że jest tylko śmieszną pacynką uzurpatora, genseka pislamu.

  • plautilla

    Oceniono 2 razy 0

    Znowu fałszowanie przez e-cenzora wyników lajkowania .

  • plautilla

    Oceniono 3 razy -1

    Antypolskie Gó... i ośrodek neotargowicy i donosicielstwa na nasze państwo, patrz:

    Najnowszy sondaż przygotowany przez pracownię TNS Polska pokazuje, że wyborcy popierają politykę prowadzoną przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego ma gigantyczną – wynoszącą aż 25 punktów procentowych – przewagę nad Platforma Obywatelską, która znalazła się na drugim miejscu.

    Chęć głosowania na Prawo i Sprawiedliwość w najnowszym sondażu TNS Polska wyraziło 40 proc. wyborców (wzrost o 3 pp.). Na drugim miejscu znalazła się PO z poparciem 15 proc. (spadek o 2 pp.). Trzecia jest Nowoczesna – na nią zagłosowałoby 13 proc. wyborców (bez zmian).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje