Udostępnia nielegalnie miliony prac i badań. Poznajcie Pirate Baya świata nauki

14.02.2016 09:05
Udostępnia nielegalnie miliony prac i badań. Poznajcie Pirate Baya świata nauki

Udostępnia nielegalnie miliony prac i badań. Poznajcie Pirate Baya świata nauki (flickr.com/Christiaan Colen)

Alexandra Elbakyan, neurolog z Kazachstanu, stworzyła stronę internetową, za pośrednictwem której udostępnia ponad 48 mln opracowań naukowych. Wszystkie można pobrać za darmo.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Sci-Hub to naukowy odpowiednik Pirate Baya. Można na nim znaleźć miliony prac naukowych - zdobytych nielegalnie z całego świata - i pobrać za darmo na swój lokalny dysk.

Mimo nakazu sądowego oraz toczącej się sprawy z Elsevir, jednym z największych wydawnictw naukowych na świecie, właścicielka serwisu odrzuca możliwość zamknięcia swojej witryny - informuje sciencealert.com.

"Każdy powinien mieć dostęp do wiedzy"

Elbakyan uruchomiła stronę w 2011 roku. Była sfrustrowana faktem, że nie stać ją na dostęp do płatnych artykułów naukowych, których potrzebowała do swoich badań. Od tego czasu Sci-Hub bije rekordy popularności - codziennie pobieranych jest z niego setki tysięcy prac i dokumentów.

Pod koniec ubiegłego roku sąd podjął decyzję o zamknięciu strony. Elbakyan postanowiła jednak walczyć, co doprowadziło do ogólnoświatowej debaty na temat tego, do kogo tak naprawdę powinny należeć zdobycze nauki.

- Każdy powinien mieć dostęp do wiedzy, niezależnie od tego, ile zarabia czy jaka jest jego pozycja społeczna. To jest całkowicie legalne - stwierdziła właścicielka Sci-Hub w ubiegłorocznej rozmowie z TorrentFreak.

I dodała: - Płacenie 32 dolarów (jak na Elsevir - przyp. red.) za dostęp do osiągnięć nauki jest szalone. Zwłaszcza gdy musisz przejrzeć lub przeczytać dziesiątki, jeśli nie setki prac. Ja zdobyłam je poprzez piractwo.

Zresztą, nie tylko Elbakyan czy inni, pojedynczy naukowcy borykają się z tym problemem. Również słynne uniwersytety - Harvard i Cornell - przyznały, że nie mogą sobie dłużej pozwolić na opłacanie dostępu do opracowań naukowych.

Pomoc anonimowych naukowców

Sci-Hub działa na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze - szukając konkretnego opracowania, witryna spróbuje natychmiast pobrać je z zaprzyjaźnionej bazy danych. Jeśli to nie działa, Sci-Hub ma swoje możliwości na ominięcie opłat w komercyjnych bazach - a to wszystko dzięki wielu kluczom dostępu, które rosyjska witryna otrzymała od anonimowych naukowców.



To oznacza, że Sci-Hub może w błyskawicznym tempie dotrzeć praktycznie do każdego opracowania naukowego, za które oficjalnie trzeba zapłacić, i umieścić je w swoich zasobach.

Nic więc dziwnego, że największe światowe wydawnictwa są wściekłe. Sci-Hub został w ubiegłym roku pozwany przez Elsevier za wyrządzenie "nieodwracalnych szkód". Teraz ten amerykański rekin nauki domaga się od Elbakyan zwrotu nawet 150 tys. dolarów za pojedynczy, nielegalnie zdobyty artykuł naukowy.

Kto tu łamie prawo?

Z żądaniami giganta kompletnie nie zgadza się właścicielka serwisu. - Myślę, że to model Elsevier jest sam w sobie nielegalny - mówi Elbakyan i dodaje, odnosząc się do treści Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka: - Każdy ma prawo do darmowego uczestnictwa w życiu kulturalnym społeczności, cieszenia się sztuką, a także korzystania z dorobku i dobrodziejstw nauki.

- Poza tym, mówi dalej Elbakyan, sytuacja naukowców jest zupełnie inna niż na przykład muzyków albo ludzi filmu. Wszystkie prace na Elsevier są autorstwa naukowców, ale oni nie otrzymują pieniędzy za to, co zainkasuje wydawnictwo.

- Jeśli Elsevier zmusi nas do zamknięcia strony, będzie to oznaczało tylko jedno: że zwykli ludzie nie mają dostępu do wiedzy.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (10)
Zaloguj się
  • Paweł Bolek

    0

    Szlachetne, acz zapomniała, że zdobywanie wiedzy i prowadzenie badań kosztuje. czasem słono.

  • wasz007

    Oceniono 4 razy 4

    Ale przecież o to chodzi żeby zwykli ludzie nie mieli dostępu do wiedzy i dawali sobą manipulować.

  • raj001

    Oceniono 7 razy 7

    Model dostępu do publikacji naukowych stworzony przez wydawnictwa typu Elsevier czy podobne jest patologiczny.
    Ta grupa wydawnictw zdołała przez dziesięciolecia zmonopolizować sferę publikacji naukowych, w tym sensie, że za ważne i liczące się w świecie nauki uznawane są tylko prace opublikowane w czasopismach wydawanych przez te wydawnictwa. Wiec jeżeli naukowiec chce mieć liczącą się pozycję, musi publikowac w tych czasopismach - nie ma wyjścia. Publikacje poza tą grupą czasopism nie są traktowane poważnie.
    Mając taką pozycję, wydawnictwa te ją wykorzystują bez skrupułów - z jednej strony, ceny ich publikacji są bardzo wysokie, z drugiej, wymagają od naukowców chcących publikować w tych czasopismach nieodpłatnego przekazania praw autorskich na rzecz wydawnictwa (jest to jednym z warunków publikacji); to jeszcze nie wszystko - za publikację w niektórych najbardziej prestiżowych czasopismach to wręcz naukowiec musi zapłacić wydawnictwu!
    Myślę, że w czasach powszechności Internetu (a pamiętajmy, że na uczelniach Internet był rzeczą powszechną o jakieś dwadzieścia lat wcześniej, niż stał się popularny wśród ogółu społeczeństwa) ośrodki naukowe mogłyby już zrezygnować z pośrednictwa tego rodzaju wydawnictw i czasopism i zorganizować wspólnie jakis alternatywny, bardziej wolny system obiegu tych publikacji, nie rezygnując przy tym z wymogu recenzowania i dbałości o poziom merytoryczny.

  • antylitania_chwili

    Oceniono 4 razy -4

    Pewnie, że powszechny dostęp dla każdego byłby wspaniały, ale pamiętajcie, że zorganizowanie rzetelnych recenzji, przygotowanie artykułów do druku i ich edytorska korekta to też praca, która sama się nie zrobi. Obecnie modele finansowania są dwa: albo autorzy nie płacą wydawcy, ale płacą użytkownicy za dostęp, albo (open access) płacą sami autorzy, a użytkownicy nie. Faktem jest, że detaliczne ceny (zwłaszcza na zachodzie) za wydawnictwa naukowe i publikacje są dla 'człowieka z ulicy' zaporowe. Z drugiej strony większość państwowych uniwersytetów opłaca taki dostęp i ich studenci oraz pracownicy mogą korzystać z tych zasobów bez ograniczeń.

  • chi-neng

    Oceniono 12 razy 12

    "Każdy powinien mieć dostęp do wiedzy, niezależnie od tego, ile zarabia czy jaka jest jego pozycja społeczna."
    -----
    Zgadzam sie i uwazam to co Elbakyan czyni (udostepnianie do każdego opracowania naukowego) za bardzo chwalebne.

  • dziadekjam

    Oceniono 7 razy 7

    "Alexandra Elbakyan, rosyjska neurolog..."
    ===============================
    "The Sci-Hub project started running on 5 September 2011[7] and was founded by Alexandra Elbakyan, an Armenian from Kazakhstan,"
    en.wikipedia.org/wiki/Sci-Hub
    kz.linkedin.com/in/elbakyan

  • dziadekjam

    Oceniono 16 razy 10

    " Wszystkie prace na Elsevier są autorstwa naukowców, ale oni nie otrzymują pieniędzy za to, co zainkasuje wydawnictwo."
    ==========================================================
    To i nic dziwnego, że pieni ich darmowy dostęp do tego za co oni kasują kradnąc innym.

  • kalebas

    Oceniono 12 razy -4

    A na co komu nauka? Od tego wymysłu szataa tylko bezbożne myśli człowiekowi do głowy przychodzą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje