Japońskie szkoły to prawdziwy fenomen. Nie ma tam woźnych, a uczniowie sami hodują warzywa na obiad

11.02.2016 14:39
Szkoła w Japonii - serwowanie obiadu

Szkoła w Japonii - serwowanie obiadu (AJ+)

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda typowa przerwa obiadowa ucznia japońskiej podstawówki? Wbrew pozorom nie mija ona na czytaniu mang i beztroskim spożywaniu posiłku. Japońska szkoła nawet podczas przerw wykorzystuje czas uczniów na edukację.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W Japonii każdy uczeń publicznej podstawówki ma ustalony zakres obowiązków i w ciągu dnia, oprócz nauki, musi wykonywać różne prace fizyczne.

Tak pomyślany system edukacji ma kształtować w uczniach umiejętność pracy w grupie, odpowiedzialność za wspólną przestrzeń, proekologiczne nawyki i zwyczajną uprzejmość.

Dzieci wykonują dużą część prac, którymi w polskich szkołach zajmują się etatowi pracownicy - choćby woźni.

Zobaczcie, co wchodzi w zakres obowiązków małych Japończyków.

Sprzątanie



Uczniowie japońskich podstawówek dbają nie tylko o własne ławki. Klasy mają swoich "dyżurnych", ale ich zadania nie ograniczają się do pilnowania czystości tablicy i wilgotności gąbki.

Klasy w Japonii dzielą się dodatkowo na kilka "han" (5-6 osobowych grup), których członkowie mają różne obowiązki - m.in. dbanie o salę, sprzątnie, opiekę nad szkolnymi zwierzętami.

Oprócz tego funkcjonują specjalne dyżury (20-30 minut), w trakcie których wyznaczeni uczniowie sprzątają nie tylko klasy, ale całą szkołę. Czyszczą szkolne korytarze, toalety, klatki schodowe i salę gimnastyczną.

Do obowiązków uczniów należy także ustawianie szkolnych ław na pulpitach. Dla 6 i 7-latków codzienne podnoszenie takich ciężarów musi stanowić nie lada wyzwanie.

Przygotowywanie posiłków



W japońskich podstawówkach przerwa na posiłek trwa zazwyczaj 45 minut, a system lunchowy ma swoją specjalną nazwę - "kyuushoku". Obiady uczniowie spożywają w klasach razem z nauczycielami. Wcześniej muszą je jednak sami dostarczyć ze szkolnej kuchni.

Dyżurujący przy serwowaniu jedzenia zmieniają się zazwyczaj co tydzień. W niektórych szkołach posiłek dostarczają wszyscy uczniowie z danej klasy. Obowiązkowo muszą nosić białe fartuchy, czepki i maski ochronne.



Dzieci przed posiłkiem same kontrolują i zapisują w specjalnym formularzu, czy wszyscy "kuchenni dyżurni" są zdrowi i zachowali zasady higieny. Po jedzeniu uczniowie sprawdzają, co zjedzono, a co jeszcze zostało. Jeśli w garnkach coś jeszcze jest, odbywa się losowanie - wybraniec może otrzymać dodatkową porcję. Na końcu dzieci sprzątają i odnoszą brudne naczynia do kuchni.

Do obowiązków uczniów starszych klas należy także pomoc personelowi kuchennemu w przygotowywaniu potraw.

Ekologia



Fot. liu.lichia/CC BY-NC-ND 2.0

Przy niektórych podstawówkach funkcjonują ogrody warzywne. Za uprawę roślin i ich zbieranie bardzo często odpowiadają sami uczniowie. Szkoły korzystają także z usług lokalnych farmerów. To, skąd pochodzą warzywa i w jaki sposób są uprawiane, nie jest obojętne. Preferowane są uprawy organiczne.

Dzieci zajmują się również segregacją odpadów. Ponieważ do posiłku podawane jest mleko w kartonach, do zadań uczniów należy wypłukanie opakowań, a następnie dostarczenie ich do szkolnej stacji recyklingowej.

Higiena



Fot. AHLN/CC BY-NC-ND 2.0

To w japońskich szkołach podstawa. Każdy uczeń w swoim "lunchboxie" musi umieścić szczoteczkę do zębów, kubek na wodę i serwetkę, na której spożywa się obiad. W myciu zębów po posiłku biorą udział także nauczyciele.

Jednak najważniejszym obowiązkiem japońskich uczniów jest uprzejme zachowanie. Dzieci dziękują w zasadzie za wszystko i przy każdej okazji. Sobie nawzajem - za dobrą służbę przy podawaniu posiłków, kucharkom - za smaczny obiad, nauczycielom - za ciekawą lekcję. Dzięki temu można odnieść wrażenie, że mimo edukacji non-stop, japońscy uczniowie są zawsze zadowoleni i gotowi do pracy.

Kadry wykorzystane w artykule pochodzą z filmu AJ+, który można obejrzeć tutaj.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Czy uważasz, że polscy uczniowie powinni sami sprzątać szkołę?

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (99)
Zaloguj się
  • bruna5

    Oceniono 27 razy 23

    Dzieci w polskich szkołach gapią się w smartfony, podniecając się każdym życiowym pierdnięciem znajomych na Fejsbusiu. Podobnie jak wy, "nowocześni" rodzice.

  • zdunman

    Oceniono 31 razy 21

    Polski bachor jest uczony od małego, że są gorsi od niego, sprzątacze, kucharki, rolnicy, robotnicy. Potem mamy milion bezrobotnych, którzy nie chcą nic robic, bo nie szanują pracy, jak prawie całe społeczeństwo. Widać po zachowaniu nowobogackich wieśniaków.

    Dlatego Japonia jest potęgą gospodarczą, a my nigdy nie będziemy, brak dyscypliny i szacunku do pracy i innych ludzi, na dodatek przy takim katolicyzmie!!

  • maxthebrindle

    Oceniono 15 razy 13

    Szanowne gimbusy. Z waszgo punktu widzenia jestem starym czowiekiem, bo do szkoy podstawowej chodziem na przelomie lat 70-tych i 80-tych ubiegego wieku. W szkole podstawoej miałem:
    1. Rotacyjne dyżury szkolne, w czasie których wraz z innymi dyżurnymi wykonwyalimy pewien zakres prac porzakowych i 'organizacyjnych' w szkole przez caly dzień.
    2. Rotacyjne dyury na szkolnej stołówce, podczas których sprzatalimy, przygotowywalimy jadalnie dla kolejnych tur uczniów, pomagalimy wydawać jedzenie - te były krótsze, zaczynały się dopero po trzeciej lekcji i trwały do końca dnia.
    W szkole sredniej mieliśmy przyszkolny ogródek, w którym uprawialiśmy zioła i warzywa, kazda klasa miała jakiś kawałek szkolnej rzeczywistości, za który odpowiadała. Do tego normą były obowiązki w domu - sprzatanie, pomaganie mlodszemu rodzeństwu, jeśli ktoś miał, wekendowa praca na działce. To było calkiem normalne, że dzieciaki poza chodzeniem do szkoly i odrabianiem lekcji (kto nie odrabiał, wcześniej czy póxniej nie dostawał promocji do nastepnej klasy i to był - poza jednostkami - autentyczny wstyd dla takego delikwenta) miały też obowiązki, za coś odpowiadały. I nie chodzi tu o komunistyczna indoktrynację - takie zwyczajnie było społeczństwo, bo ludzie ze soba rozmawiali zamiast zabiegać o kilkuminutową polularnośc na fejsbuniu. Mieliśmy też masę aktywnosci pozaszkolnych: jeżdziło sie w góry, na żaglówki, gralo w piłke na kazdym kawałku płaskiej łąki, jeździlo na gdzyby czy na jagody - to była konieczność, bo w sklepach byalo kiepsko z żywnością i własne przetwory ratowaly nie raz doopę w zimie...

  • sirseb

    Oceniono 12 razy 10

    u nas (pl) dzieci wlaza bezczelnie do lozek wielebnym, a w szkole klepia regulki ku ich uciesze

  • polskagolyzad5

    Oceniono 9 razy 9

    OD małego uczone polskie dzieci lenistwa ,nieróbstwa!!!!!

  • ellojzy

    Oceniono 7 razy 7

    U nas uczeń nic nie musi. Nie musi nawet się uczyć. Kolejne rządy oddają szkołę w coraz wiekszym stopniu rodzicom. A oni oczekują, że szkoła będzie głównie placówką opiekuńczą: zajmie się ich dzieckiem, które z ogromnym poświęceniem dla ojczyzny urodzili i teraz nie będzie im nikt mówił, że mają wobec niego jakieś obowiązki! Ani im, ani ich dzieciom, od których przecież zależy los naszych emerytur! Więc najlepiej, gdyby szkoła w Polsce przetrzymywała ich dziecko od świtu do nocy, piątek, a zwłaszcza świątek i Nowy Rok, żeby rodzice mogli odpocząć, sprawiała, żeby było najedzone i wysmarkane, i oczywiście zadowolone. Przy okazji, bez żadnego nakładu pracy z jego strony, mogłoby się też czegoś nauczyć, ale niekoniecznie, bo przecież jak nie umie, to i tak wina nauczyciela.

  • arbor_1

    Oceniono 9 razy 7

    W polskich szkołach podczas przerw dzieci uczą się, jak zostać kibicem piłkarskim a na lekcjach religii, jak zostać zwolennikiem PIS. Rzucanie śmieci bez segregowania jest dowodem na poparcie polityki ministra Waszczykowskiego a rzucanie śmieci pod ławki, na szkolnym podwórku, w drodze do i ze szkoły ma na celu tworzenie nowych miejsc pracy. Dzieci wożone do szkoły samochodem przez mamę lub tatę ćwiczą się w rzutach śmieciami na pobocze jezdni

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje