"Górnik ma prawo oczekiwać od kierownictwa, że zapewni mu bezpieczeństwo". Jest wyrok ws. wybuchu w Halembie

10.02.2016 10:00
Ratownicy zmierzają na akcję w kopalni Halemba

Ratownicy zmierzają na akcję w kopalni Halemba (Fot. Tomasz Wajsprych / AGENCJA GAZETA)

1. Będzie ponowny proces w sądzie I instancji ws. katastrofy w kopalni Halemba
2. Sprawa będzie dotyczyć głównych oskarżonych: Marka Z. i Kazimierza D.
3. Były szef działu wentylacji został skazany na 4 miesiące więzienia
4. W listopadzie 2006 r. w wybuchu w Halembie zginęło 23 górników.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Będzie ponowny proces w sądzie I instancji głównych oskarżonych ws. tragedii w kopalni Halemba. Do ponownego rozpoznania sąd skierował m.in. najpoważniejsze zarzuty wobec nich. Były szef działu wentylacji kopalni, Marek Z., został prawomocnie skazany na cztery miesiące więzienia za poświadczenie nieprawdy w dokumentach.

- Górnicy, zjeżdżając do pracy na dół, mają prawo oczekiwać do kierownictwa zakładu pracy, że zapewniono im bezpieczeństwo. Maja prawo pracować w zaufaniu, że kierownictwo nie zaniechało niczego w zakresie warunków bezpiecznych tejże pracy - mówił sędzia, ogłaszając wyrok.

Kluczowe będzie ustalenie przyczyny wybuchu. Od tego zależy los Marka Z.

W ponownym procesie ws. katastrofy w Halembie biegli powinni wskazać, co tak naprawdę było przyczyną wybuchu w tej kopalni; od tego zależy kwalifikacja czynu zarzucanego głównemu oskarżonemu - właśnie b. szefowi działu wentylacji Markowi Z. - wskazał sąd. Prokuratura zarzuciła Z. sprowadzenie katastrofy, a rok temu Sąd Okręgowy w Gliwicach skazał go na trzy lata więzienia. Sąd apelacyjny uchylił dziś najważniejszą część orzeczenia wobec Z.; skazał go - już prawomocnie - na cztery miesiące więzienia, ale jedynie za to, że już po katastrofie kazał podwładnemu fałszować dokumentację dotyczącą odczytu poziomu gazów w kopalni.

Sędzia Grzegorz Wątroba powiedział w ustnym uzasadnieniu wyroku, że sąd I instancji nie ustalił dokładniej przyczyny katastrofy w kopalni. Przypomniał też, że specjaliści z komisji Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) wskazali na różne możliwe przyczyny wybuchu metanu i pyłu węglowego w Halembie. Mogły być one także naturalne - np. iskrzenie z opadających skał lub pożar endogeniczny.

Dlatego - w opinii sądu - sam znajdujący się w aktach sprawy raport WUG nie wystarczy do wyrokowania w tej sprawie, bo nie rozstrzyga niektórych kwestii; stąd konieczne jest zasięgnięcie opinii biegłych.

Sprawa Halemby

15 stycznia 2015 roku sąd I instancji skazał na trzy lata więzienia b. szefa działu wentylacji kopalni, Marka Z., któremu prokuratura przypisała sprowadzenie katastrofy (prokurator żądał dla niego ośmiu lat więzienia). 14 innych oskarżonych - jest wśród nich b. dyrektor kopalni Kazimierz D., dla którego prokuratura domagała się siedmiu lat pozbawienia wolności - usłyszało wyroki w zawieszeniu. Dwóch pozostałych zostało uniewinnionych.

Wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach zaskarżyły i obrona, i prokuratura. Jej apelacja dotyczyła 15 oskarżonych, ale tylko wobec dwóch z nich - Marka Z. i Kazimierza D. odnosi się do ustaleń sądu i wymiaru kary, w pozostałych przypadkach chodzi jedynie o niesłuszne - zdaniem urzędu prokuratorskiego - zwolnienie z kosztów sądowych. Zdaniem prokuratora przełożeni górników mieli świadomość zagrożeń, a mimo to szafowali życiem pracowników, nakazując im kontynuowanie prac mimo przekroczenia dopuszczalnych stężeń metanu.

Wczoraj przed sądem zakończyła się rozprawa odwoławcza. Odroczenie ogłoszenia wyroku przewodniczący składu orzekającego sędzia Mirosław Ziaja tłumaczył obszernym, zawiłym i pełnym technicznych zagadnień charakterem sprawy.

Obrońcy chcą uniewinnienia. "Zdarzenie losowe"

Obrońcy domagają się na ogół uniewinnienia swoich klientów lub - jeśli sąd nie uwzględni tego wniosku - ponownego procesu. Według nich, to, co zdarzyło się w Halembie było zdarzeniem losowym, niezależnym od ludzi. W ich opinii, w sprawie powinien wypowiedzieć się "niezależny" biegły, bo ich zdaniem do wyjaśnienia pozostało wiele kwestii. W aktach sprawy jest już raport komisji Wyższego Urzędu Górniczego. Obrona kwestionuje jednak ustalenia WUG. Po replikach sędzia Ziaja zapytał obrońców, czy wniosek o powołanie biegłych złożyli przed sądem I instancji. Adwokat b. dyrektora Krystian Ślązak przyznał, że nie.

Katastrofa w Halembie

Katastrofa w Halembie była największą tragedią w polskim górnictwie od blisko 30 lat. Doszło do niej podczas likwidowania ściany wydobywczej 1030 m pod ziemią. Według ustaleń śledztwa z powodu zaniechania profilaktyki przeciw zagrożeniom naturalnym, po zapaleniu i wybuchu metanu w wyrobisku wybuchł pył węglowy, czyniąc spustoszenie i zabijając większość ofiar tragedii. Górnicy, którzy zginęli, mieli za zadanie wydobycie wartego miliony zł sprzętu.

Zdaniem prokuratury i sądu I instancji oskarżeni w czasie prowadzonych prac likwidacyjnych - mimo wielokrotnych przekroczeń dopuszczalnych stężeń metanu - nie wycofywali załogi z zagrożonego rejonu. Same prace prowadzono bez właściwie przygotowanej drogi transportu demontowanych elementów; w kopalni były też fałszowane próbki pyłu węglowego, aby wykazać, że był on neutralizowany pyłem kamiennym, oraz dokumentacja - wynika z ustaleń procesu.

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach zamknęła śledztwo w tej sprawie w czerwcu 2008 r. Aktem oskarżenia objętych zostało 27 osób, dziewięć z nich wniosło o możliwość dobrowolnego poddania się karze (zostali skazani na więzienie w zawieszeniu i grzywny), sprawę jednego oskarżonego wyłączono do innego postępowania. Główny proces przed gliwickim sądem ruszył w listopadzie 2008 r. Sprawa była rozpoznawana na blisko 150 terminach rozpraw, na których przesłuchano 349 osób. Zgromadzono 66 tomów akt.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Tagi:

Komentarze (38)
Zaloguj się
  • maaac

    Oceniono 8 razy 8

    Powtórzę to co powtarzałem cały czas. Czujniki nie szef nadzoruje i umieszcza w odpowiednim miejscu. Oczywiście może zjechać i sprawdzić bez zapowiedzi gdzie są - wiec ODPOWIADA za to co się stało ale nie sam. Wszyscy wiedzieli co się dzieje a teraz próbują zrobić z niego kozła ofiarnego. Odpowiedzialność - słusznie - brał za to pieniądze. Jednak dlaczego ma być jedynym winnym? Dlaczego związki tak plączące nad losem górników same nie dbają o los związkowców?

  • ulanzalasem

    Oceniono 5 razy 5

    Powiedzmy sobie szczerze nie tylko szef działu wentylacji o tym wiedział, odpowiedzialność ponosi więcej osób na wyższych stanowiskach...

  • minkat

    Oceniono 8 razy 4

    a to nie bylo tak, ze czujniki celowo staly w przeciagu, zeby zafalszowac wyniki? i, ze gornicy o tym wiedzieli i nie protestowali przeciw takim praktykom?

  • 2florek

    Oceniono 3 razy 3

    No cóż przy podobnych sprawach zawsze piszę podobnie. Albo chłop jest winny to powinien zostać skazany na 5 lat bezwzględnej puchy albo jest nie winny, Skazanie kogoś na kare 4 miesięcy to jest kpina. Nie rozstrzygam tej sprawy bo nie wiem. Ale wyrok dziwi. Chyba chodzi o to żeby pokazać że są winni ale tak to zrobić aby nie wyrządzić żadnemu z oskarżonych krzywdy.

  • thegreatmongo

    Oceniono 5 razy 3

    Mam pytanie do polskich sedziow i prokuratorow:

    Widzicie, ze w krajach takich jak USA czy innych normalnych sprawy, nawet trudne, zamykane sa w kilka lat. Wam zajmuje 9 ta sprawa i konca nie widac, i teraz moje pytanie:

    czy widzac to myslicie, ze :

    a) jestescie ostro niedoj###ni
    b) wstydzicie sie
    c) myslicie, ze wszystko jest ok bo pensja splywa

  • mark6

    Oceniono 3 razy 3

    Gdzie są ci co fałszowali / i fałszują/ odczyty z czujników?
    Szef winny ? ha ha ha ha oj oj oj !!

  • tableslaw

    Oceniono 4 razy 2

    U nas każdy proces musi trwać tak długo aż dzieci ofiar poumierają ze starości, a zarzuty przedawnią się.

  • zdzislawkukula

    Oceniono 1 raz 1

    nie tylko stale czujniki montowane np na podscianowym ale i na wylocie ze sciany ... ale takze dozor pracujacy pod ziemia jest wyposazony w czujniki przenosne ...z reguly bylo tak ,ze po wykryciu przez czujniki 1.5 do 2% i ponad stezenia metanu automatycznie wylaczane bylo zasilanie urzadzen elektrycznych w rejonie i wycofywana zaloga ... fakt ,ze wykryto sfalszowane odczyty stezenia metanu ... to z gory powinno zagwarantowac po minimum 5 lat odsiadki dla kierownictwa Halemby i dozoru dolowego. Nizszy dozor dolowy byl szantazowany i zastraszany na wielu kopalniach metanowych w Polsce do wylaczania czujnikow metanu gdy odczyty zblizaly sie do 1.5% ... zeby nie tracic produkcji. W przypadku likwidacji sciany czesto uzywano wind i urzadzen mechanicznych do wyciagania zelaznych elementow obudowy ... bo sila rak ludzkich nie wystarczala. W takiej sytuacji uderzenie elementu metalowego o inny ... czesto towarzyszyly "iskry". Nie mam najmniejszych watpliwosci ,ze gora kierownictwa kopalni i czesc dozoru powinny isc do pierdla na minimum 5 lat bez mozliwosci amnestii.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX