Wypadek na lotnisku w Pile. Auto wjechało w matkę z dziećmi. Kierowca pod wpływem środków odurzających

07.02.2016 16:17
Piła

Piła (fot. za Google Maps)

1. Po treningu z jazdy na czas w Pile doszło do wypadku
2. Ranne zostały cztery osoby, w tym matka z dwójką dzieci
3. Jeden z kierowców był pod wpływem środków odurzających

Polub i bądź na bieżąco!

Na płycie lotniska w Pile doszło do wypadku, w którym rannych zostało pięć osób. Wśród poszkodowanych jest 8-miesięczne niemowlę, które obecnie przebywa w szpitalu, w stanie śpiączki farmakologicznej.

- Poszkodowane zostały cztery osoby: kierowca jednego z samochodów, którego wydobyli strażacy oraz kobieta z dwojgiem dzieci. Jedno z tych dzieci przetransportowano helikopterem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Poznaniu. Pozostałe trzy osoby trafiły do pilskich szpitali - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Zbigniew Szukajło z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pile.

Do wypadku doszło niedługo po zakończeniu legalnie zorganizowanego szkolenia z jazdy na czas pod hasłem: "Lutowe trenowanie na pilskim lotnisku". Zapisało się na nie szesnastu kierowców. - Byli oni zobowiązani, by poza terenem szkolenia, na drogach dojazdowych do lotniska, poruszać się z prędkością nie większą niż 50 km/h. Trening trwał do około godz. 14.30, potem dwóch kierowców odłączyło się od grupy, prawdopodobnie z zamiarem wyjechania z lotniska i powrotu do domów - relacjonuje w rozmowie z Gazeta.pl Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji w Poznaniu.

Kierowca pod wpływem

Do potrącenia kobiety z dziećmi doszło na skutek zderzenia dwóch samochodów. - Kierowcy poruszali się w stronę ul. Koszalińskiej różnymi drogami, ale u zbiegu dróg dojazdowych doszło do zderzenia. Na jego skutek renault megane, jak wynika z naszych ustaleń, poruszając się w niekontrolowanym poślizgu, uderzył w kobietę i dzieci - mówi Borowiak.

Jak się później okazało, mężczyzna prowadzący renault był pod wpływem środków odurzających. - Kierowca był wczoraj poddany testom, które wykazały, że w jego organizmie są ślady środków odurzających, dlatego została mu pobrana krew. Te próbki już są w naszym laboratorium i właśnie trwa ich analiza - mówi rzecznik policji.

Komu policja postawi zarzuty?

Żaden z kierowców nie ma jeszcze postawionych zarzutów, ale nie jest przesądzone, że to właściciel megane doprowadził do wypadku. - Policjanci, w związku z tym, że wydarzenie miało miejsce poza drogą publiczną, muszą najpierw odtworzyć przebieg jazdy obu aut, a następnie ustalić, jaka reguła obowiązywała w momencie, w którym doszło do ich zderzenia. Dopiero taka analiza doprowadzi nas do konkluzji, który z kierowców złamał przepisy i komu ewentualnie można postawić zarzut - tłumaczy Borowiak.

- Kierowca renault być może będzie miał "tylko" zarzut prowadzenia "pod wpływem", ale zarzut doprowadzenia do wypadku może mieć postawiony kierowca cinquecento. W tym momencie nic nie jest przesądzone. Będzie to wynikać z naszego śledztwa - kończy rzecznik.

Jak powiedział nam Borowiak, wyniki badań kierowcy renault powinny być znane we wtorek rano.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Tagi:

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje