Tomasz Arabski przerywa milczenie ws. Smoleńska. I uderza w Macierewicza

05.02.2016 09:07
Tomasz Arabski

Tomasz Arabski (STEFAN ROMANIK)

Już nie jest ambasadorem, pięć rodzin ofiar smoleńskiej tragedii wytoczyło mu proces. Tomasz Arabski się broni. W rozmowie z "DGP" opisuje wydarzenia sprzed 10 kwietnia i atakuje Antoniego Macierewicza. Oto pięć kluczowych punktów tej rozmowy.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Tomasz Arabski, szef KPRM za rządów Donalda Tuska był jednym z urzędników, którzy współorganizowali wizyty w Katyniu w 2010 r. 7 i 10 kwietnia. Dla prawicy jest jednym ze współwinnych katastrofy smoleńskiej. W obszernym wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" broni się i uderza w Antoniego Macierewicza.

1. "Ci, którzy mówią o spisku, zjedli w Smoleńsku obiad i wrócili"

"Ci, którzy są teraz aktywni, mówią o spisku, przecież byli wtedy w Smoleńsku, niektórzy nawet organizowali wizytę prezydenta Kaczyńskiego. I wie pani, oni wtedy, 10 kwietnia, kiedy zginął prezydent Rzeczypospolitej, nasz prezydent, i 95 innych osób, poszli w Smoleńsku na obiad, a potem wrócili do Polski - mówi dla "DGP" Arabski. Dopytywany, czy chodzi m.in. o Antoniego Macierewicza, odpowiada: "Oczywiście".

Arabski dodaje, że jego zdaniem ludzie, o których mówi, przez swoje zachowanie "nie mają prawa oceniać zachowania innych po 10 kwietnia". Podkreśla, że on sam wówczas organizował lot do Smoleńska i czekał na decyzję Jarosława Kaczyńskiego, czy szef PiS leci z ekipą Tuska.

2. "Czy popełniłem błędy? Nie wiem. Mam czyste sumienie"

"Jest mi trudno bronić się, że nie jestem wspólnikiem w zamachu, którego nie było, bo nie mogę przedstawić dowodów na coś, co nie zaistniało" - mówi Arabski. Dopytywany, czy nie popełnił żadnych błędów podczas organizacji wizyt polskich przywódców w Katyniu i Smoleńsku, przyznaje: "Nie wiem". I dodaje: - Mam czyste sumienie.

Arabski wyjaśnia, że to on uzgodnił, że do spotkania Tusk-Putin dojdzie 7 kwietnia. - Zaproponowałem 10.04, (wiedział już, że tego dnia będą polskie obchody w Katyniu organizowane przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), ale Rosjanom sobota nie pasowała - opisuje. I zaręcza, że kancelaria prezydenta o tym terminie wiedziała. Arabski nie widzi też w organizacji dwóch wizyt rozgrywki dwóch polskich obozów politycznych.

"Kiedy już było jasne, że 7 kwietnia w Katyniu jest spotkanie premierów, a trzy dni później uroczystości organizowane przez ROPWiM, zadzwonił do mnie minister Stasiak i powiedział, że dobrze się wszystko ułożyło. I mam teraz to opowiadać na dowód, że nie było wojny? Minister Stasiak nie może tego potwierdzić, bo nie żyje, zginął w Smoleńsku" - mówi Arabski.

3. O uzgodnieniach z Rosjanami

Długi fragment rozmowy to detaliczny opis negocjacji Arabskiego i innych polskich dyplomatów ws. wizyt w Katyniu. Gdy prowadząca rozmowę Magdalena Rigamonti pyta o spotkanie z 17 marca w restauracji w Moskwie z urzędnikami rosyjskimi, i stwierdza, że "część Polaków uważa, że ustalał wówczas szczegóły zamachu", Arabski kpi:

"Jasne. Nad kotletem. Czy pani to widzi? Część ludzi zaangażowanych w politykę oraz kilka osób, o których nie chcę się wypowiadać, wmawia tej części społeczeństwa, że doszło do zamachu. Wmawiają, choć sami w to nie wierzą. Używają tej katastrofy do polityki".

W innej części rozmowy Arabski ostro protestuje przeciw grze politycznej katastrofą smoleńską i porównywanie jej do zbrodni katyńskiej. "Sam jestem rodziną katyńską, bo najmłodszy brat mojego dziadka został zamordowany w Miednoje i nie życzę sobie tego porównania" - mówi.

4. O relacji z Tuskiem

Czy Arabski nie jest kozłem ofiarnym rozliczeń po katastrofie? Były szef KPRM zapewnia, że "ma przyjaciół", są ludzie, "którzy się za niego modlą", bardzo oszczędnie mówi jednak o znajomości i przyjaźni z Donaldem Tuskiem.

"O prywatnych relacjach nie będę rozmawiał" - mówi i jako sugestię co do stopnia zażyłości z byłym szefem rządu wskazuje na zdjęcia ze ślubu kościelnego byłego premiera. A przy okazji twierdzi, że ślub nie był motywowany bieżącą polityką, że "był taki moment, że [Tusk] chciał przekładać ślub na po wyborach".

5. O tym, czy boi się procesu

"Prawda jest moją tarczą (...). Jeśli ktoś pełen nienawiści chce, żebym się bał, to mu nie dam tej satysfakcji" - mówi w rozmowie z "DGP" Arabski. Przypomnijmy: pięć rodzin ofiar smoleńskich, w tym bliscy Lecha Kaczyńskiego, oskarżyło go o niedopełnienie obowiązków w przygotowaniu lotu do Smoleńska".

Wcześniejsze śledztwo państwowe prowadzone przez prokuraturę warszawską zakończyło się umorzeniem, bo śledczy uznali, że do postawienia zarzutów Arabskiemu że nie ma dostatecznych podstaw. Orzekli jednak, że zaistniało "istotne naruszenie instrukcji HEAD z 2009 r. o zasadach przewozu VIP-ów". "Wierzę, że proces będzie uczciwy, że sądy są jeszcze niezależne, że jednak nie żyjemy w PRL" - kwituje Arabski.

Jak katastrofa w Smoleńsku zmieniła Polskę? Przeczytaj w wywiadach Teresy Torańskiej >>



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (1037)
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 349 razy 271

    "Ci, którzy mówią o spisku, zjedli w Smoleńsku obiad i wrócili"
    =============================================
    I to pewnie zakrapiany. W końcu "wykonali zadanie".

  • il_pino

    Oceniono 161 razy 147

    przecież od momentu jak samolot wzbił się w powietrze to już decyzje zapadały w samolocie i organizacja wcześniejsza nie miał większego znaczenia. Przestraszony pilot, apodyktyczny prezydent i generał zorganizowali lądowanie we mgle na pseudolotnisku. Nieprawdopodobna jest wiara z jaką ludzie mówią o zamachu. cała Polska zna zapis i jak mantra powtarzany komunikat Up oraz przekleństwo pilota a potem cisza.

  • burywilk

    Oceniono 418 razy 144

    Każdy pamięta jak pan Arabski jako dysponent tych samolotów dokuczał prezydentowi . Nie dawał samolotu na szczyt NATO . To on decydował jakie samoloty da do dyspozycji . Dlatego tylu ważnych ludzi znalazło się na jednym pokładzie . Nawet nie było informacji ilu poleciało . Pierwsze dane o 130 osobach . Tu nie tyle chodzi o brak szacunku dla prezydenta Kaczyńskiego ale o brak szacunku dla naszego państwa .

  • jantos51

    Oceniono 138 razy 134

    Szkoda że Pan Macierewicz do składu ekspertów nie włączył paru z życia duchowego, to by dużo pomogło w zawiłej zagadce stworzonej przez PiS-owskich fenomenów.

  • duda.laskawy

    Oceniono 591 razy 71

    Czy ktos na prawde wierzy, że winny jest ktos inny niż Kaczynski?
    Pamietamy kto zmuszał pilotów to lądowania w ekstremlanych warunkach, pamiętamy.

  • wunderwaffen

    Oceniono 68 razy 62

    Szmacierewicz tuż po katastrofie zjadł obiadek i tchórzliwie uciekł ze Smoleńska - teraz targany wyrzutami sumienia judzi, szczuje i próbuje zrzucić swoje winy na innych.

    Kłamczyński nigdy nie miał jaj i cały stan wojenny przesiedział u mamusi pod kołderką - teraz targany wyrzutami sumienia judzi, szczuje i próbuje zrzucić swoje winy na innych.

  • wawka3791

    Oceniono 53 razy 53

    Jak dla mnie najważniejsze jest potwierdzenie, kto z Kancelarii Prezydenta zadzwonił i w ostatniej chwili zmienił ustaloną godzinę wylotu z 6.00 na 7.00. Oraz dlaczego, pomimo tej zmiany, ten nieudacznik spóźnił się jeszcze 40 minut. Jakby wszystko odbyło się zgodnie z planem i Pan "profesor" LK nie miał much w nosie, to nie doszło by do tej katastrofy.

  • jhbsk

    Oceniono 570 razy 52

    Trochę rychło w czas. Przez prawie sześć lat PiS głosi smoleńskie brednie, i nie ma stanowczego oporu przeciwko takim praktykom. Teraz PiS po raz kolejny urządza sobie igrzyska na nasz koszt.

  • walek7003

    Oceniono 35 razy 35

    Sądząc po zachowaniu można przyjąć, że obiad był potrzebny do ustalenia wspólnej wersji....
    A zdaje się, że po obiedzie p. Macierewicz wrócił do Warszawy, zacierać ślady w kancelarii prezydenta zdaje się...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje