Będzie proces urzędników oskarżonych przez rodziny smoleńskie. Sąd odmówił umorzenia

27.01.2016 14:31
Smoleńsk, wrak prezydenckiego samolotu TU 154

Smoleńsk, wrak prezydenckiego samolotu TU 154 (FILIP KLIMASZEWSKI)

1. Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił umorzenia procesu ws. Smoleńska
2. Oskarżonych jest pięć osób
2. Oskarżycielami są rodziny ofiar katastrofy

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Oskarżycieli jest 11. To bliscy m.in. Anny Walentynowicz, Bożeny Mamontowicz-Łojek, Janusza Kochanowskiego, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna. W sądzie stawiło się kilkoro oskarżycieli prywatnych, m.in. Ewa Kochanowska, Dorota Skrzypek i Piotr Walentynowicz.

Oskarżeni to: Tomasz Arabski (były szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i odwołany niedawno ambasador w Hiszpanii), dwoje urzędników kancelarii premiera - Monika B. i Mirosław K. oraz dwoje pracowników ambasady RP w Moskwie - Justyna G. i Grzegorz C. Nikt z oskarżonych nie stawił się na posiedzeniu sądu (nie mieli takiego obowiązku).

Wniosek o wyłączenie sędziego

Środowe posiedzenie zaczęło się o 9.00, a decyzja zapadła po 14.00. Ogłoszono ponad półtoragodzinną przerwę, gdy jeden z pełnomocników oskarżycieli prywatnych mec. Stefan Hambura wniósł, by wyłączyć sędziego Huberta Gąsiora z prowadzenia sprawy jako nieobiektywnego.

Uzasadniał, że sędzia m.in. nie zarządził odroczenia posiedzenia, o co wnosili pełnomocnicy oskarżycieli. Pełnomocnicy uzasadniali to koniecznością zapoznania się z aktami sprawy, do której przystąpili niedawno, po zmianie głównego pełnomocnika mec. Piotra Pszczółkowskiego, który został sędzią TK.

Inni sędziowie SO nie wyłączyli sędziego Gąsiora, uznając że pełnomocnik nie wykazał związku między decyzją o odmowie odroczenia posiedzenia, a swoim przekonaniem o braku bezstronności sędziego.

Prokuratura umorzyła sprawę

Prywatny akt oskarżenia pod koniec 2014 r. złożył ówczesny pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy, mec. Pszczółkowski. Podstawą aktu oskarżenia jest art. 231 par. 1 Kodeksu karnego, który przewiduje do 3 lat więzienia za niedopełnienie obowiązków funkcjonariusza publicznego.

Akt oskarżenia wniesiono po tym, gdy prokuratura umorzyła śledztwo ws. organizacji lotów do Smoleńska. Jeśli prokuratura prawomocnie umarza śledztwo ws. przestępstwa ściganego z oskarżenia publicznego, osoby pokrzywdzone mogą wnieść do sądu tzw. subsydiarny akt oskarżenia. Taka sprawa toczy się jak każdy normalny proces karny, z tą różnicą, że oskarżycielem jest pokrzywdzony, a nie prokurator - gdyż sprawa toczy się z oskarżenia prywatnego, a nie publicznego.

Obrona wnosiła, by sąd umorzył postępowanie z braku znamion przestępstwa - jak w 2014 r. uznała Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

Także prokuratura wniosła o umorzenie procesu, podkreślając, że organizacją lotu L. Kaczyńskiego zajmowała się przede wszystkim kancelaria prezydenta, a nie premiera.

- Oskarżyciele prywatni są przeciwni umorzeniu. Wysyłając akta śledztwa do sądu, prokuratura przedstawiła mu takie stanowisko, jak przy umorzeniu swego postępowania - mówiła wcześniej rzecznika prokuratury Renata Mazur.

Śledztwa po katastrofie

10 kwietnia 2010 r. zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka i wielu wysokich rangą urzędników państwowych i dowódców wojskowych.

Polskie śledztwo prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która postawiła zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołała im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom z rozwiązanego po katastrofie 36. pułku lotniczego.

Trwa niejawnie proces b. wiceszefa BOR gen. Pawła Bielawnego, oskarżonego przez prokuraturę o nieprawidłowości w ochronie L. Kaczyńskiego i Donalda Tuska w Smoleńsku w 2010 r.

Własne śledztwo prowadzi strona rosyjska, która wiele razy podkreślała, że przed jego zakończeniem nie zwróci Polsce wraku Tu-154 i jego "czarnych skrzynek".



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Komentarze (484)
Zaloguj się
  • anders76

    0

    Ich wina polega na zezwoleniu na lot wiedzacym wszystko lepiej urzednikom prezydenta i samemu prezydentowi. Popularnie mowiac, dali "malpie brzytwe".

  • ochujek

    Oceniono 1 raz 1

    Mściwe te katoliku. Czemu nie szarpią prezesa? On to nakręcił i reżyserował.

  • alik-w-plomieniach

    Oceniono 15 razy -11

    A tymczasem najbardziej obiektywne czasopismo w Polsce...
    "Na pierwsze pytanie „NIE”udzieliło już odpowiedzi 4 lata temu. Wpublikacji „Lampasy wiodą do nieba” podaliśmy, że Błasik siedział w kabinie Tu-154 w wielu rolach – nie tylko jako pasażer, nie tylko jako dowódca sił powietrznych, ale też jako inspektor, gdyż odbywał lot inspektorski.
    Dowódca samolotu nie mógł go więc wyrzucić z kabiny, ba, musiał być dla niego miły, gdyż od raportu inspektorskiego zależała jego przyszła kariera.
    Stąd też, co słychać w stenogramach, załoga powitała go w kabinie bez zdziwienia, mając już dla niego przygotowane miejsce. To by też tłumaczyło dziwne rozmowy w kabinie – o znajomości angielskiego albo o mechanizacji skrzydła. Błasik załogę przepytywał.
    W jakim celu przeistoczył się w inspektora? Wszystko wskazuje na to, że chciał sobie dorobić. O tym zresztą, na początku taśmy, mówią członkowie załogi. Mówią: „Zawielką wodę na czterogwiazdkowego generała”. Oraz: „Skoro zapie..., to znaczy, że szybko musi wylatać 40 godzin”.
    O „wielkiej wodzie” powiemy za chwilę; zatrzymajmy się na „zapie...niu”.
    Mowa tu jest o tzw. dodatku lotnym, który lotnik dostaje, gdy wylata w ciągu roku 40 godzin. To jest kwota 3 tys. zł miesięcznie oraz jednorazowa wypłata 14 tys. zł. Całkiem niezłe pieniądze, nawet jak na generała… Kłopot Błasika polegał jednak na tym, że jako dowódca sił powietrznych nie za bardzo miał okazję, by wykonywać loty bojowe. To zresztą śmiesznie by wyglądało. Ratował się więc lotami inspektorskimi, które również są wliczane do nalotu. Co też śmiesznie wyglądało, ale Błasika jakoś nie raziło. I skrupulatnie wykorzystywał nadarzające się okazje, żeby godziny nabijać. (...) Dorabianie Błasika w roli inspektora nie tłumaczy, dlaczego pozwolił załodze Tu-154 na lądowanie w skrajnie niekorzystnych warunkach. Co takiego się stało, że stracił instynkt samozachowawczy? Choć jako dowódca sił lotniczych i inspektor powinien odwieść załogę od każdego ryzyka! I pilnować, żeby trzymała się regulaminu.

    Ale jeżeli był w euforii, i to wcale nie spowodowanej alkoholem?

    Dużo wskazuje na to, że Błasik leciał do Smoleńska, mając obietnicę prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że zostanie skierowany do dowództwa NATO w Norfolk w stanie Wirginia. Miał tam zostać zastępcą dowódcy Sojuszniczego Dowództwa Transformacyjnego NATO – w randze generała czterogwiazdkowego.
    Polska wywalczyła to stanowisko w czerwcu 2009 r. Wcześniej obejmowali je Włosi, od roku 2010 miało rotacyjnie przypadać raz im, raz nam, w 3-letniej kadencji.
    Rozgorzał więc o Norfolk, na przełomie lat 2009/2010,twardy bój. Rywalem Błasika był Franciszek Gągor, szef Sztabu Generalnego, generał lepszy, czterogwiazdkowy, o niebo sprawniej obracający się w sferach wojskowo-dyplomatycznych.
    Ale za Błasikiem stanęli prezydent Lech Kaczyński i Aleksander Szczygło, były minister obrony, w tamtym czasie szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. I Błasik wygrał.
    Miał więc dołączyć do najbardziej elitarnego grona polskiej generalicji. Wtamtym czasie czterogwiazdkowych generałów mieliśmy w Polsce dwóch. Dziś mamy czterech, z tego trzech w stanie spoczynku.
    Najwyraźniej perspektywa wyjazdu za wielką wodę, o czym plotkowali piloci Tu-154, ograniczyła jego zdolność do racjonalnego myślenia. Błasik sam meldował prezydentowi Kaczyńskiemu gotowość samolotu do startu. A później robił wszystko, żeby prezydentowi przychylić nieba… No i przychylił."

  • zd46

    Oceniono 1 raz 1

    Kto wydal rozkaz pilotom: "la....la....la....duu....je.........myyy"? Dlaczego SKASOWANO informacje o tym, ze po katastrofie mundur generalski Blasika byl w kabinie pilotow? Dlaczego zniknal glos tego generala z tasmy udawadniajacej jego udzial w katastrofie? Moze to on pilotowal samolot, bo chcial WYLATAC godziny do licencji i dodatku pienieznego??? Kazdy pilot musi wylatac godziny za sterami, bo inaczej bedzie wydawal ziemniaki z magazynu.

  • zd46

    0

    Teraz ci sami „urzednicy” JUZ NIE INTERESUJA SIE KATYNIEM”, d l a c z e g o ???????????????? To sa POLACY??????

  • miroslawa_potrzeba

    0

    Sasina też :D

  • irenatender

    0

    A kancelaria prezydenta? Co za idiota wsadził taką wycieczkę do tego złomu? Palcem wskazywać nieładnie ale widać na świeczniku...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje