"Będzie dobrze, do zobaczenia!" Co mówili m.in. Wałęsa i Komorowski w ostatnim programie Lisa

26.01.2016 00:26
Ostatni odcinek programu

Ostatni odcinek programu "Tomasz Lis na żywo" (Fot. vod.tvp.pl)

Dwaj byli prezydenci i dwaj byli premierzy gościli w ostatnim programie "Tomasz Lis na żywo" na antenie TVP2. Padły ostre oceny pod względem rządzących, a także apele do widzów. - Wszystko jest w naszych rękach - mówił Lis.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Na dwie godziny przed rozpoczęciem ostatniego programu w TVP2, Tomasz Lis zamieścił na Twitterze zdjęcie z "powitania i pożegnania" z dyrektorem TVP2, Maciejem Chmielem.



Tymczasem już podczas programu dyrektor TVP1 Jan Pawlicki "przypominał", że w TVP1 można w tym czasie zobaczyć "Dzieci Ireny Sendlerowej", a później dokument "Tajne stowarzyszenia". "Gdyby znudziły Was inne kanały", napisał.



Program zaczął się od przypomnienia pierwszego odcinka. - 26 lat temu tutaj był konkurs na reportera telewizji, udało się. Dziś to wszystko zamykamy - mówił Lis wchodząc do studia.

- Ponad 12 lat temu w tytule książki zadałem pytanie "Co z tą Polską" - powiedział Lis, nawiązując do swojego dawnego programu i jednej ze swoich publikacji. - Dziś to brzmi bardziej dramatyczniej, niż w którymkolwiek momencie po 1989 roku - dodał.

- Odpowiedź nie jest prosta, ale trzeba próbować - stwierdził dziennikarz. Pierwszym z gości, odpowiadających m.in. na to pytanie, był były prezydent Bronisław Komorowski.

"Możemy z tego kryzysu wyjść mądrzejsi"



- Pełnia władzy to pokusa, żeby nie szukać żadnego kompromisu - ocenił Komorowski. - Dziś monopol w systemie władzy jest używany do destrukcji ważnych instytucji państwa - dodał.

Były prezydent podkreślał, że "nie należy kwestionować wyniku wyborów". - Problem polega na tym, że PiS wygrało w ramach pewnego systemu, w ramach konstytucji. A teraz narusza tę konstytucję - mówi Komorowski.

Polityk odniósł się też do protestów antyrządowych. - Odnoszę wrażenie, że rządzący robią dobrą minę do złej gry, mówiąc, że przejmują się protestami - ocenił Komorowski. - Ten szybki rozwój obywatelskiej formy protestu zaskoczył nas wszystkich - dodał.

- Wierzę w to, że obronimy demokrację - stwierdził były prezydent. - Możemy z tego kryzysu wyjść mądrzejsi - dodał na koniec Komorowski.

"Teraz jest zima. Poczekajmy do lata, niech zrobi się cieplej"



Komentując sytuację polityczną, były prezydent Lech Wałęsa stwierdził, że "dobrze, że są skrajności" w debacie publicznej, gdyż "one nas budzą, włączają dyskusję". - Ale umówiliśmy się kiedyś na trójpodział władzy. A teraz jest burzenie tego - powiedział Wałęsa.

- Dwa bloki wyborcze Polaków rozjechały się tak bardzo, ze trudno to teraz pogodzić - mówił Lis. - Jak nie ma pomysłów, to budzą się demony, budzą się sprzeczki - odpowiedział Wałęsa.

- Teraz, gdy ludzie się przerażą tym, co się dzieje, to trzeba to wykorzystać. Demokracja to udział - ocenił były prezydent. - Ale kiedy ludzie się obudzą? - zapyta Lis. - Teraz jest zima. Poczekajmy do lata, niech zrobi się cieplej - odparł Wałęsa.

"Jest kilka obietnic, które trudno będzie sfinansować"



Kolejny gość, prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka mówił głównie o kwestiach ekonomicznych. - Co dziś wywołuje niepokój? - pytał Lis. - Jest kilka obietnic, które trudno będzie sfinansować - ocenił prezes NBP.

Belka wskazał, że jest przeciwny obniżaniu wieku emerytalnego, za rozsądne uważa z kolei zwiększenie kwoty wolnej od podatku. Bardzo negatywnie ocenił też zaproponowane przez prezydenta rozwiązanie problemów kredytów frankowych.

Lis dopytywał o kwestię obietnic wyborczych PiS. - Nie uważa pan, że władza wie, że obietnice są nie do zrealizowania i teraz tylko się zastanawia, jak nam to przekazać? - dociekał dziennikarz. - O ile wybory są wielkim świętem demokracji, to kampania wyborcza jest jak wieczór kawalerski. Zostaje tylko kac - skomentował Belka.

"Nikt nie obroni demokracji, jeśli nie obronimy jej sami"



Ostatnim gościem był były premier Włodzimierz Cimoszewicz, który ostro oceniał działania partii rządzącej. - W tej chwili bieg wydarzeń w naszym kraju wywołuje zaniepokojenie - mówił były premier. - To ma ogromne znaczenie, zmiesza wiarygodność naszego kraju - stwierdził.

Wiele z tych sytuacji (działań obozu rządzącego - red.) mnie dziwi. Dziwi mnie to, że prezydent wielokrotnie łamie konstytucję - dodaje. - Prezydent Duda w jednym z tygodników mówił, że wszystko jest dobrze, że nie łamie prawa - zwrócił uwagę Lis. - Jeśli pan prezydent tak sądzi, to niech zapyta o opinię swojego promotora -odpowiada Cimoszewicz.

- Jestem przekonany, że to jest większy projekt zmieniania Polski w kierunku państwa autorytarnego - mówił Cimoszewicz i ostrzegał, że jeśli PiS przeprowadzi wszystkie zapowiadane zmiany, może to być zagrożeniem dla państwa prawa w Polsce.

- Nikt nie obroni demokracji, jeśli nie obronimy jej sami - kończy Cimoszewicz.

"Oh my God, i myśmy to przetrwali!"



- Dziękuję, to był ostatni gość w historii tego programu - powiedział Lis, żegnając Cimoszewicza. Nie był to jednak koniec audycji. Przez kilka minut pokazywano fragmentu archiwalnych odcinków z udziałem: m.in. Lecha Kaczyńskiego, Dalajlamy, Zbigniewa Religi, Tadeusza Mazowieckiego, Hillary Clinton, Władysława Bartoszewskiego, Dmitrij Miedwiediewa, Jarosława Kaczyńskiego i Danuty Wałęsy.

Wie pan, kiedy z panem zrobiłem pierwszy wywiad? - pytał Lis w nagraniu rozmowy z Lechem Wałęsą z 2013 roku, po czym odpowiedział: 32 lata temu. - Oh my God, i myśmy to przetrwali! - odparł były prezydent.

"Głowy do góry, będzie dobrze, do zobaczenia"



- Człowiek się strasznie szybko przyzwyczaja do tego, co dobre i piękne - mówi Lis i dodaje, że wolność i demokracja "nie są dane raz na zawsze".

Dziennikarz mówi, że to co dziś nas czeka "pewnie nie jest łatwe" i pewnie "najbliższe lata będą ciężkie". - Pojawi się zwątpienie, pojawi się rezygnacja - dodał.

- Ale los Polski i Polaków nie zależy od polityków i partii - mówił. - Będziemy mieli tyle wolności, na ile wywalczymy. Wszystko jest w naszych rękach, w naszych głowach, w naszych sercach - powiedział dziennikarz.

- Polska znowu będzie demokratyczna, tolerancyjna i uśmiechnięta - zapewnia. - Głowy do góry, będzie dobrze, do zobaczenia - zakończył Tomasz Lis. Cały odcinek można zobaczyć w serwisie internetowym TVP.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (390)
Zaloguj się
  • swientyjacenty

    Oceniono 224 razy 162

    Wiadomo to od 25 lat, że Jarosław Kaczyński nie potrafi stworzyć żadnej trwałej, pozytywnej wartości. Mam może krótką pamięć ale proszę mi przypomnieć, co Polacy zawdzięczają Jarosławowi Kaczyńskiemu, jaką trwałą wartość stworzył przez ostatnie 25 lat? Widzę tylko mściwego, małodusznego człowieka, nie lubiącego ludzi i w gruncie rzeczy gardzącego większością Polaków!

  • swientyjacenty

    Oceniono 145 razy 77

    Nawet te tu komentarze - pełne inwektyw, nie merytoryczne, głupie i prymitywne! To właśnie wychowankowie Jarosława Kaczyńskiego! Na szczęście Polska jest tam, gdzie ten tani prymitywizm nie ma racji bytu!!!

  • jacek.boczkowski

    Oceniono 152 razy 66

    Tomasz Lis, elokwentny i inteligentny. Zawsze obiektywny i przenikliwy. Nic dziwnego że Pisiory go tak nienawidzą.

  • Waldemar Puchala

    Oceniono 103 razy 59

    Lis to dziennikarz obiektywny. Ta domniemana stronniczosc wynika z tego, ze pis w skali europejskiej jest dziwadlem, do ktorego zaden szanujacy sie europejczyk nie jest w stanie odniesc sie w inny sposob.

  • stop.pek

    Oceniono 175 razy 39

    W sumie Lis nie stracił pracy ale TVP kierowana jeszcze przez nominanta PO Daszyńskiego rozwiązała współpracę z firmą Deadline Productions należącą do Tomasza Lisa.

    Taka profesjonalna firma bez problemu odnajdzie się na rynku i znowu swoje zarobi. Te marne 5,5 mln zł rocznie. Na sprzęcie prywatnej TV i w studio prywatnej TV.

    Też bym się wqrwił jak za czasów PO bym zarobił 40 mln zł a potem przylazł PiS i wszystko rozpierniczył.

  • dyfly

    Oceniono 318 razy 38

    Takiej bezczelnej, jednostronnej propagandy jak wczoraj u Lisa nie widzialem chyba nigdy w zadnej telewizji. To widowisko przypominalo spotkanie wyznawcow jakies sekty. Cale szczescie ze ten funkcjonariusz salonu znika z anteny. Oby na zawsze.

  • Michal Xinski

    Oceniono 229 razy 37

    Nie oglądałem, ale z opisu wynika, że jak zwykłe u Thomasa Fuchsa było monotematycznie i na jedną nóżkę. Bardzo podoba mi się, że ta przechrzta ostatecznie odsłoniła się zapraszając do ostatniego programu nomenklaturę PZPR. Tym samym udowodnił, że jest "resortowym dzieckiem" i się nie wyrodził. A mógł odejść z klasą. Zaprosić na przykład prezenterów z telewizji innych państw i zrobić pokazówkę jak jest "w lepszym świecie". A tak żegnam Thomasa Fuchsa i życzę mu powodzenia w jakiejś niemieckiej telewizji, której i tak nie będę oglądał bo nie mam programowo telewizora. W sieci kariery nie zrobi. Sieć ma tą "wadę", że ogląda się to co każdy chce, a nie co ktoś komuś wmusi.

  • darpodinio

    Oceniono 74 razy 36

    Uff, żegnał się już d dwóch miesięcy i w końcu mu się udało. Superstacja czeka! Podobny poziom kaczohejtu i "obiektywizmu" dziennikarskiego. PS. Dobór gości w ostatnim odcinku imponujący. Zabrakło tylko Karolaka i Holland. PSS. "rozmowy z Lechem Wałęsom" Gazeto! Cenisz dobre dziennikarstwo? Ha ha ha.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje