Odwracanie uwagi od uchodźców, dyplomatyczny szpagat. Niemiecka prasa krytycznie po debacie o Polsce

20.01.2016 10:48
Frans Timmermans i Beata Szydło przed debatą Parlamentu Europejskiego dot. sytuacji w Polsce

Frans Timmermans i Beata Szydło przed debatą Parlamentu Europejskiego dot. sytuacji w Polsce (VINCENT KESSLER/REUTERS)

Wtorkowa debata o Polsce w Parlamencie Europejskim jest szeroko komentowana w niemieckiej prasie. Publicyści podkreślają, że z rozmów niewiele wynika. Spekulują, że mogą być one tematem zastępczym.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

We wtorek w Parlament Europejskim w Strasburgu odbyła się debata poświęcona sytuacji w Polsce. Chodziło głównie o wyjaśnienie kontrowersji wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz zmian w mediach publicznych. Premier Beata Szydło tłumaczyła, że rząd wprowadza oczekiwane zmiany, a w TK nie dzieje się nic niepokojącego.Premier Beata Szydło tłumaczyła, że rząd wprowadza oczekiwane zmiany, a w TK nie dzieje się nic niepokojącego.

"Polska premier kreowała się w tym wystąpieniu na obrońcę swego kraju, określając konstytucję jako świętość. Nikogo jednak nie zdołała przekonać. Dla niej debata była stratą czasu, gdyż jej zdaniem jest w Europie pod dostatkiem problemów, którymi należałoby się zająć" - czytamy w opiniotwórczym "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Nie drażnić Warszawy

Z kolei regionalny dziennik "Volksstimme" zwraca uwagę, że obie strony starają się załagodzić konflikt. "Unia Europejska, jeśli chodzi o stosunki z Polską, wykonuje szpagat. Z jednej strony monitoruje budzące wątpliwość reformy narodowo-konserwatywnego rządu, z drugiej strony stara się nie drażnić niepotrzebnie przywódców w Warszawie. Również premier Beata Szydło nie szukała podczas wizyty w Parlamencie Europejskim zwady. By zapobiec najgorszemu, okazała gotowość do dialogu. Obie strony wzajemnie się potrzebują. Wiadomo, że rządząca partia Kaczyńskiego ma problem z Niemcami, ale nie z Europą" - dowodzą dziennikarze z Magdeburga.

Gazeta zwraca też uwagę, że Polska potrzebuje UE, z wzajemnością: "Warszawa nie może i nie chce zrezygnować z brukselskiego rogu obfitości. Z kolei dla UE Polska jest strategicznie i gospodarczo nieodzowną wielkością".

I podsumowuje: "Dobrze, że KE wszczęła procedurę ochrony praworządności. Gorzej, że niewiele z tego wyniknie poza gładką naganą".

"Nikt nie chce obalać rządu"

"Nowej polskiej premier nie brakuje odwagi, by bronić kontrowersyjnego kursu politycznego własnej narodowo-konserwatywnej partii. Ale właśnie ta determinacja pani Szydło i innych wiodących przedstawicieli partii Prawo i Sprawiedliwość jest częścią problemu" - stwierdza "Märkische Oderzeitung".

Gazeta z Frankfurtu nad Odrą podkreśla , że "nowi przywódcy w Warszawie są - w każdym razie, w swej większości - głęboko przekonani, że to, co robią dla kraju, jest właściwe. A jednak UE wywołała w Warszawie uruchomieniem mechanizmu kontroli praworządności odrobinę refleksji. Europa udowadnia przede wszystkim tym, że traktuje na serio procesy w Polsce. Nikt nie chce sterować rządem w Warszawie ani go obalać"".

Odwrócić uwagę od uchodźców

"Nürnberger Zeitung" uważa, że debata o Polsce to zasłona dymna. "Oczywiście, że w wiadomo, że traktowanie z podniesionym palcem dumnego, przez setki lat ciemiężonego narodu jest raczej szkodliwe. Poza tym Unia ma teraz całkiem inne problemy. Być może jednak postępuje tak demonstracyjnie energicznie wobec tych, którzy rzekomo zagrażają demokracji nad Wisłą, ponieważ chce w ten sposób odwrócić uwagę od całkowitej nieudolności działania w kwestii uchodźców. Ta UE, która nie ma odpowiedzi na ważne pytania, musi zająć się, siłą rzeczy, tymi mniej istotnymi" - oceniają komentatorzy.



Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!



Tagi:

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX