Wpadka ministra. Nie wie, jak wylicza się staż pracy... Ale krytykuje wpisanie go jako warunku emerytury

19.01.2016 11:53
Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

1. Henryk Kowalczyk jest w rządzie Beaty Szydło ministrem bez teki
2. Polityk nazwał staż pracy "niesprawiedliwym kryterium" emerytury
3. Jak się okazało, poseł nie wie, w jaki sposób do stażu jest zaliczany okres nauki
Jednym z wątków porannej audycji w Radiu ZET była propozycja wpisania stażu pracy jako warunku przejścia na emeryturę w wieku 60 lub 65 lat. W rozmowie z Moniką Olejnik Henryk Kowalczyk nazwał to kryterium "niesprawiedliwym". - Wiele osób pracowało w pierwszych latach w okresie komuny w zakładach, które upadły, poginęły dokumenty. Będzie im trudno udowodnić staż pracy i będą się czuli pokrzywdzeni - mówił jeden z czołowych specjalistów gospodarczych w rządzie PiS.

Jego zdaniem drugą pokrzywdzoną grupą są osoby z wyższym wykształceniem. - Staż pracy zaczyna im się od 24 roku życia, więc mogą powiedzieć, że skoro nie pracują od 18 roku życia, to staż pracy wyprowadzi ich w górne granice emerytury - tłumaczył.

Problem w tym, że w świetle polskiego prawa takie osoby są uprzywilejowane w stosunku do tych, które pójdą wcześniej do pracy. Za ukończenie studiów wyższych doliczane jest bowiem aż 8 lat stażu pracy - także w przypadku osób, które ukończą trzyletnie studia licencjackie.

Przykładowo, 24-latek z licencjatem będzie miał 8 lat stażu pracy, a jego rówieśnik, który poszedł do pracy w wieku 18 lat - staż pracy krótszy o dwa lata.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (262)
Zaloguj się
  • maxgazeta.pl

    Oceniono 138 razy 126

    Nikogo normalnego juz nie dziwi, ze wszyscy w Psycholach i Schizofrenikach:

    - komuchy
    - idioci
    - zlodzieje

  • horatio_valor

    Oceniono 114 razy 106

    Ja nie rozumiem jednego - po co w rządzie jednopartyjnym minister bez teki? Minister bez teki to instytucja rządów koalicyjnych, kiedy partie się umawiają na określoną liczbę ministrów w Radzie Ministrów, ale nie dla wszystkich starcza resortów, stąd formalnie minister z prawem głosu, ale bez obowiązków.

    O co w takim razie chodzi, jeśli nie o zatrudnienie kolesia z gigantyczną pensją i przywilejami, a bez żadnych obowiązków? Inna rzecz, że z takimi kompetencjami to lepiej już, żeby faktycznie nic konkretnego nie robił...

  • kllk1221

    Oceniono 67 razy 63

    wpadke to moze zaliczyc ktos kto ma jakies pojecie w danym temacie
    a pustostan zawsze jest pusty

  • pokon

    Oceniono 52 razy 50

    W tym PiSie co jedna morda to bardziej wredna. Rzygaćsię chce jak sie patrzy na te gęby. Dotyczy to również tych , co to się niby wypisali z partii z recji zajmowanego (czasowo) stanowiska.

  • lum73

    Oceniono 40 razy 38

    Co to za twor ten minister bez teki? Czym on sie zajmuje? Taki mierny, bierny ale wierny?

  • jaroslaw_sfalszowana_lojalka

    Oceniono 149 razy 35

    aj tam, aj tam ...
    pan minister prezentuje po prostu poziom inteligencji adekwatny do średniego poziomu reprezentowanego przez PiS.
    że jest on mierny to już inna sprawa.

  • kocurxtr

    Oceniono 146 razy 32

    jak się dobiera kadry w PiSie?

    wystarczy wygłoszona PiSzada - PiSlamskie wyznanie wiary:
    Nie ma boga nad Kaczyńskiego, a Rydzyk jest Jego prorokiem"
    ... i wszystko staje się jasne

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje