Kulczycki o kulisach wyrzucenia z TVP: "Usłyszałem, że jest nowa koncepcja i ja do niej nie pasuję"

14.01.2016 12:24
Jarosław Kulczycki

Jarosław Kulczycki (Kapif)

- Jestem zmęczony, ale czuję ulgę - mówi nam Jarosław Kulczycki, jeden ze zwolnionych dziennikarzy TVP.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W Telewizji Publicznej od paru tygodni panuje napięcie i swego rodzaju oczekiwanie. Po zmianach zarządu, codziennie padają kolejne nazwiska zwalnianych dziennikarzy. Pracę straciła właśnie Beata Tadla, a wczoraj z widzami pożegnała się Hanna Lis. Wypowiedzenia dostali też m.in. Piotr Kraśko (były szef "Wiadomości" pożegnał się z widzami na Twitterze), Milena Kruszniewska, Piotr Jaźwiński, Jacek Tacik, Elżbieta Byszewska, Justyna Dobrosz-Oracz, Adam Feder, Piotr Maślak, Karolina Lewicka i Jarosław Kulczycki. Właśnie z Kulczyckim rozmawiamy o tym, jak wyglądało zwolnienie.

Angelika Swoboda: Już się spakowałeś?

Jarosław Kulczycki: - Elektronicznie tak. Pokopiowałem maile i różne pliki, które chcę zachować. Muszę jeszcze rozliczyć się z garderobą, czyli oddać ubrania, w których występowałem i zostawić klucz od szafki. Bogu dzięki, mam na to czas. Nie jest tak, że mój identyfikator czy skrzynka mailowa nagle przestały działać albo że dostałem pięć minut na spakowanie swoich rzeczy. Moje zwolnienie przebiegło w sposób cywilizowany, z zachowaniem przepisów prawa i bardzo kulturalnie. Łącznie z rozmową z dyrektorem, która też była kulturalna.

Możesz zdradzić, jak wyglądała?

- Usłyszałem, że jest nowa koncepcja i ja do niej nie pasuję, i że będą nowi ludzie. Tyle. Wcześniej zastanawiałem się, co robić - czy czekać na wypowiedzenie, kiedy się zmienili się prezes i dyrekcja, czy samemu je złożyć. Miałem plan, żeby pracować do końca stycznia i potem je złożyć. Stało się to wcześniej i czuję pewną ulgę.

Koniec napięcia?

- Wiadomo było, że będą zmiany, tylko niewiadomo jak głębokie. To było pewnego rodzaju napięcie, oczekiwanie na coś, co się ma wydarzyć. Ale ja pracuję w telewizji tak długo, że raczej oczekiwałem tego z pewną ciekawością, a nie z niepokojem. Z niejednego pieca chleb jadłem i wiem, że świat nie kończy się na placu Powstańców Warszawy.

Na swoją twarz pracowałem ponad 20 lat, długo w różnych miejscach. Jako prezenter w Dwójce, potem była przygoda w newsami. Dwa lata spędziłem w Panoramie, byłem w Polsacie, dwa kolejne lata w Wiadomościach, a ostatnich lat sześć w TVP Info. Wierz mi, osiem lat na placu Powstańców to naprawdę długo. Od pewnego czasu żyłem z potrzebą zmiany, jestem trochę takim poszukiwaczem przygód. To jest przypisane do tego zawodu. Odczuwam niepewność związaną z jutrem, ale i zdrową ciekawość, co się wydarzy.

To możemy zaryzykować stwierdzenie, że to dla ciebie dobra zmiana.

- Na pewno była katalizatorem. Co prawda decyzję podjęto za mnie, ale moja byłaby taka sama, tylko późniejsza.

Czymś podpadłeś?

- Zawsze starałem się zachowywać obiektywizm. Nie mam sobie pod tym względem nic do zarzucenia. Możesz zapytać kogokolwiek z kim pracowałem - zawsze domagałem się w materiałach stanowiska wszystkich stron. Ale i nie dawałem sobie wejść na głowę. Nikomu. Czy to w studiu telewizyjnym, czy poza nim, na korytarzach. Ta moja krnąbrność nie popłaca, ale nie umiem inaczej. Jak minister kultury Piotr Gliński powiedział to, co powiedział w programie Karoliny Lewickiej, to nie miałem wątpliwości, że trzeba tego maila z protestem wysłać. I domagałem się przeprosin. Ten list podpisała grupa osób, a ja byłem jego inicjatorem i autorem, czego nie ukrywałem. Mając świadomość konsekwencji.

Czy podpadłem? Podejrzewam, że rzeczywiście jest nowa koncepcja i w tej nowej koncepcji będą nowi ludzie, którzy do niej pasują. Ja do niej nie pasuję i uważam, że jest to komplement.

Oglądałeś Wiadomości w nowej odsłonie?

- Z zainteresowaniem oglądam teraz programy informacyjne, ale nie chcę oceniać pracy moich kolegów. Jeszcze poczekam.

A co powiesz na zarzuty, jakoby TVP uprawiała propagandę podczas kampanii wyborczej?

- Sugestie, że uprawialiśmy propagandę i manipulację odbieram z pewną przykrością. Ponieważ wiem, że tak nie było i są na to dowody w postaci badań zlecanych przez KRRiT dotyczących zachowania TVP w czasie kampanii. To są twarde dane. W czasie kampanii zawsze kilka osób w redakcji ma dyżury. Zliczają z dokładnością do kilku sekund obecność na antenie polityków różnych opcji. Z tego się robi dzienne raporty, które trafiają do KRRiT.

Smuci mnie, że w Polakach zaczynają narastać zapiekłe, złe emocje. Moim zdaniem oceniamy się wzajemnie zbyt surowo, nie ma w nas empatii wobec innych poglądów. Zresztą grzeszą obie strony tego sporu.

Chciałbyś wrócić?

- Szczerze ci powiem, że dziś nie widzę dla siebie miejsca w Telewizji Publicznej. W takiej, jak ona teraz wygląda. Czy chciałbym wrócić, kiedy to się zmieni? Nie wiem, gdzie wtedy będzie TVP. Zakończyłem pewien etap. Przygodę z telewizją publiczną także. To co teraz się dzieje, jest przekroczeniem pewnych granic, a co najmniej zmianą zasad, w ramach których wszystko się do tej pory odbywało. Nie oszukujmy się - tu zawsze był klucz polityczny. Krajowa Rada jest ciałem politycznym, rady nadzorcze i zarządy również. Zawsze ucierały się tu jednak różne polityczne interesy dochodziło do kompromisu w ramach pewnej politycznej umowy. Ja mam chyba dość tych politycznych układanek.

Uważasz, że da się oddzielić telewizję publiczną od polityki?

- Cały czas będę bronił modelu brytyjskiego, gdzie udało się wmontować system kontroli pilnujący, by telewizja publiczna była apolityczna. Nie jest tak, że zawsze przychodzi miotła polityczna, czyści starych i wstawia swoich.

Co zamierzasz?

- Szukam nowych pól, gdzie mógłbym się przydać. Tym bardziej, że niektóre moje umiejętności nie były wykorzystywane. Chociażby znajomość języków obcych. Chciałbym zająć się produkowaniem reportaży i filmów dokumentalnych. Stanąć po drugiej stronie kamery. Ale jak się znowu nadarzy możliwość prowadzenia programów informacyjnych, to czemu nie? To mój żywioł.

O przywódcy PiS-u przeczytasz w książce "Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego. Portret niepolityczny" >>



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Komentarze (213)
Zaloguj się
  • stop.pek

    Oceniono 45 razy 31

    "Najzabawniejsze" w zwolnieniach w TVP jest zachowanie nominanta PO Janusza Daszczyńskiego. Koleś myślał że jak wywali Tomasza Lisa to zostanie na stołku.

  • mm0427

    Oceniono 48 razy 20

    To może czas na nową kosmopolityczna stację z pluralistyczną misją? NP. TV PRZETRWAM? :)

  • stop.pek

    Oceniono 88 razy 16

    Ja tam Pana Kulczyckiego lubię:)

    Ale pytanie do redaktorów gazeta.pl.:
    Dziś daliście tekst na swojej stronie "Amerykańska prasa też pisze o Polsce. Tak nas dziś widzą za oceanem"
    Czy nie wstyd wam robić z czytelników durni? Ten tekst napisał stały współpracownik tego portalu i Wyborczej Pani Joanna Brendt. A wy go dajecie jako głos z zagranicy?

    Czy to ma coś wspólnego z dziennikarstwem? Co na to etyka dziennikarska?

  • blski

    Oceniono 47 razy 11

    Pozbylem sie TV juz wiele lat temu, draznily mnie reklamy, no i oczywiscie poziom programow.
    Co jakis czas odwiedzajac znajomych spojze na ten ekran i podczas gdy jestem zachwycony jakoscia techniczna, to tresc upewnia mnie o slusznosci podjetej lata temu decyzji.
    Z lezka w oku wspominam programy jakie TV byla w stanie produkowac w czasach wszechmocnej cenzury i siermieznej techniki. Gdyby obecni geniusze byli w stanie zrobic program tej klasy co np. "Kabaret Starszych Panow" to byloby mi ich zal.
    Uwazana za kontrowersyjna Olejnik nie jest kontrowersyjna, ona jest po prostu arogancka i klotliwa.

  • cycki3

    Oceniono 22 razy 10

    Jak to śpiewał wspaniały Jan Kaczmarek "... no wreszcie nie muszę już tu z tą młotownią pracować. Świnia, co wczoraj był kolegą...". Szacunek dla pana Kulczyckiego, za rzetelność, fachowość i sprawność. I za odpowiedź na list ministra Glińskiego przy okazji też. Bo wiadomo już było, jak to się skończy.

  • jedrzej1234

    Oceniono 30 razy 10

    Ofiary i ich grzechy ciężkie. Za co, Panie Naczelniku Państwa?

    Tomasz Lis za całokształt
    Hanna Lis za męża, Tatę, Mamę, urodę i dobre życie
    Beata Tadla za to, że było Jej za dobrze
    Piotr Kraśko za Tatę i Dziadka
    Jarosław Kulczycki za niesłuszną postawę
    Kamil Dąbrowa za hymn
    Michał Niewiadomski (powtórnie) za profesjonalizm
    Magda Jethon za Prezydenta
    Piotr Jaźwiński nie wiadomo za co
    Piotr Maślak za występy w libertyńskiej TOK FM
    Robert Kowalski za genderyzm i Kazię Szczukę
    Diana Rudnik za urodę i sprawność warsztatową
    Karolina Lewicka za brak szacunku wobec Wicepremiera
    cdn

  • zd46

    Oceniono 13 razy 5

    Terlecki, TO TA SAMA SZUJA, KAPUS, ktory zakapowal do IPN, dla kariery, wlasnego ojca i to dlugo po jego smieci. Wczesniej korzystal z pracy i ze wspolpracy ojca z SB. Ojciec byl znanym pisarzem a czasy byly rozne, ale syn to suk.nsyn !!!

  • kikut5

    Oceniono 47 razy 5

    Obiektywizm, czyli anty-pisowskość

    TVP bardziej obiektywna – oznajmia „Gazeta Wyborcza”. W czym się to ma objawiać? Otóż w tym, że Prawo i Sprawiedliwość jest w „Wiadomościach” i „Panoramie” przedstawiane przede wszystkim negatywnie.
    „Fundacja im. Batorego analizowała programy informacyjne TVP w programach ogólnopolskich w pierwszym tygodniu listopada, czyli na trzy tygodnie przed wyborami samorządowymi. Skrupulatnie liczono czas poświęcony partiom oraz sposób ich przedstawiania (neutralny, negatywny, pozytywny). Badanie przypadło akurat na czas wielkich zmian w głównym programie informacyjnym TVP, czyli w "Wiadomościach". Pod koniec października Jacka Karnowskiego zastąpiła Małgorzata Wyszyńska. Odsunęła od programu wydawców i reporterów, którzy wcześniej bardziej dbali o wizerunek PiS niż wizerunek «Wiadomości» jako programu obiektywnego i rzetelnego”- przekonują dziennikarze „GW”.

    Ich następcy, jako że troszczyć się mają wyłącznie o „rzetelność i obiektywność” programu, zajęli się przede wszystkim atakowaniem PiS. Jak wynika z raportu Fundacji Stefana Batorego w dniach od 1 do 8 listopada o PiS-ie mówiono w „Wiadomościach” najczęściej, i w 84 procentach przypadków wiadomości miały wymiar negatywny, w 11 neutralny, a w 5 pozytywny. O Platformie Obywatelskiej zaś informowano w tym samym czasie w 23 procentach pozytywnie, a w 77 neutralnie. Informacje negatywne się nie pojawiły. W przypadku SLD proporcje układały się jeszcze korzystniej. W 51 procentach informacje były pozytywne, a w 49 neutralne.

    W „Panoramie” było tylko nieco lepiej. PiS był tam przedstawiany w 67 procentach materiałów negatywnie, w 24 neutralnie, a w 10 procentach pozytywnie. PO w 39 procentach materiałów pozytywnie, 58 neutralnie, a w 2 procentach negatywnie. SLD natomiast w 65 procentach materiałów przedstawiane było pozytywnie, w 35 neutralnie, a nigdy negatywnie.

    I to tyle o „rzetelności i obiektywizmie” Małgorzaty Wyszyńskiej i Iwony Schymalli w TVP 1, i lewicowego TVP 2. Dane te pokazują także doskonale, co dla niemałej części dziennikarzy oznacza termin „obiektywne i rzetelne dziennikarstwo”. A oznacza on anty-pisowskie nastawienie i podlizywanie się lewicy i PO.

  • kazimierz111

    Oceniono 12 razy 4

    Szkoda panie Jarku, wielka szkoda że nie będę w najbliższym czasie Pana oglądał. Odkąd "nastał" Kurski nie oglądam programów informacyjnych w tzw tv publicznej. Bo się nie da.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane