Niemiecka prasa po napaściach w Kolonii: Silne państwo niczego nie tuszuje i nie przemilcza

Elżbieta Stasik, Deutsche Welle
09.01.2016 12:25
Budynek dworca kolejowego w Kolonii. To tu w noc sylwestrową doszło do napaści seksualnych na kobiety

Budynek dworca kolejowego w Kolonii. To tu w noc sylwestrową doszło do napaści seksualnych na kobiety (Fot. WOLFGANG RATTAY/REUTERS)

"Dzień ujawnienia policyjnego raportu o prawdziwych wydarzeniach w Kolonii przejdzie do historii" - oceniają niemieckie gazety. I pytają: co dalej?

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Stołeczny dziennik "Die Welt" pisze: "6 stycznia, dzień ujawnienia policyjnego raportu o prawdziwych wydarzeniach w noc sylwestrową pod kolońską katedrą, przejdzie do historii Niemiec. Tego dnia rozpoczął się przełom w polityce azylowej i migracyjnej".

"Coraz więcej osób zaczęło wskazywać na blaski i cienie masowej imigracji, a dotychczasowe tabu traktować tym, czy są: zakazami myślenia, których panowanie zawsze prowadzi do paraliżu dyskusji. Po raz pierwszy większość polityków chce, jak się wydaje, nie tylko mówić o kanonach wartości, ale jest też gotowa je realizować. W razie potrzeby także naciskiem i przemocą - przed czym ani na chwilę nie zawahałaby się prawdziwa demokracja" - dodaje gazeta.

"Traktowanie wszystkich przybywających jako biednych..."

W podobnym tonie komentuje "Fuldaer Zeitung": "Potrzebujemy w kraju nowej odwagi do mówienia prawdy. Traktowanie wszystkich przybywających do nas osób ryczałtowo jako biednych i potrzebujących pomocy, jest tak samo błędne jak ich kolektywne napiętnowanie. Nareszcie musimy stawić czoło problemom, które pojawiają się z przybyciem tych ludzi do naszego kraju i nie wolno nam już dłużej bezradnie odwracać wzroku".

"Jeżeli to uchodźcy uczestniczyli w atakach na kobiety w Kolonii, obowiązkiem państwa jest wyraźne powiedzenie tego swoim obywatelom - chociażby po to, by wszcząć dyskusję, jak się pozbyć takich typów. Gdyby tysiąc lewicowych lub prawicowych ekstremistów, gejów, rockerów albo demonstrantów Pegidy nie przestrzegało na placu pod katedrą prawa i porządku, też by nazwano te grupy po imieniu. Dobrze, że rozpętała się teraz dyskusja. Tym samym Kolonia może stać się dla Niemiec szansą przywrócenia wszystkiego do porządku" - czytamy.

"Silne państwo mówi prawdę"

"Nürnberger Zeitung" konstatuje krótko: "Ciągle jeszcze za mało wiadomo o tych ekscesach, by dokonać definitywnej oceny. Jasne jest tylko, że przywództwo policji zawiodło. A jej szef Wolfgang Albers chciał zataić prawdę. Tak jak narodowość podejrzanych. Czym zrobił tylko przysługę skrajnie prawicowym wyznawcom teorii spiskowych".

"Neue Presse" z Hanoweru ustosunkowuje się do postulowanego przez SPD "silnego państwa": "Kryzys uchodźczy tak wstrząsa krajem, że nawet SPD domaga się silnego państwa. Jak się wydaje, Niemców czeka historyczny zwrot. Ale czym jest silne państwo? Silne państwo jest suwerenne. Gwarantuje bezpieczeństwo, ale bez demonstrowania siły władzy. Dobrze wyposaża policję i traktuje ludzi na zasadzie równouprawnienia. Silne państwo chroni swoich obywateli przez przestępcami, bez względu na to, czy podpalają schroniska dla uchodźców, czy wykorzystują seksualnie kobiety. Silne państwo niczego nie tuszuje i nie przemilcza, tylko mówi prawdę. Także, jeżeli część tej prawdy może niepokoić. Silne państwo jest pewne siebie samego. I takiego państwa nikt nie musi się bać".

"Także kanclerz musi uznać, że jej recepta na opanowanie kryzysu uchodźczego, grozi porażką" - komentuje bawarska gazeta "Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung" - "Ryzykuje tym samym, że wierni jej dotąd Niemcy stracą do niej zaufanie i do całej polityki. Już teraz 20 procent Niemców jest w zasadzie gotowych do postawienia w kabinie wyborczej krzyżyka ekstremistom z lewej lub z prawej. Gdyby rzeczywiście miałaby tak zrobić większość, mogłoby to zmienić kraj znacznie bardziej poważnie niż olbrzymia fala uchodźców, zmienić go w kraj, którego też Angela Merkel by nie chciała. Bez ogólnonarodowego działania, Merkel poniesie porażkę".







Tagi:

Zobacz także