Policjanci z Kolonii o atakach na kobiety: "Większość sprawców dopiero co przyjechała do Niemiec"

07.01.2016 19:38
Sylwester na placu przed dworcem głównym w Kolonii, Niemcy

Sylwester na placu przed dworcem głównym w Kolonii, Niemcy (MARKUS BOEHM/AP)

Policjanci w rozmowach z prasą zaprzeczają informacjom swoich dowódców, jakoby nieznana była tożsamość sprawców ekscesów w Kolonii. "Większość z tego tłumu to byli Syryjczycy, którym chodziło o seksualną rozrywkę".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Jak donosi portal "Die Welt", informacje podawane przez dowódców kolońskiej policji na temat seksistowskich ekscesów w noc sylwestrową przed dworcem głównym w Kolonii, mijają się z prawdą. Zupełnie inne informacje podali w rozmowie z "Welt am Sonntag" ("WamS") policjanci, którzy pełnili wtedy służbę.

Funkcjonariusze negują też zarzuty, jakie wysunął szef berlińskiego MSW Thomas de Maiziere pod adresem kolońskiej policji, krytykując jej pracę. Przypomnijmy, że główny komendant policji w Kolonii Wolfgang Albers powiedział, że funkcjonariusze nie wiedzą, kim byli sprawcy aktów molestowania seksualnego i kradzieży.

W większości Syryjczycy

Kolońscy policjanci powiedzieli dziennikarzom "WamS", że kontrolowali wiele osób i część z nich nawet zatrzymali, stąd policja wie, z kim miała do czynienia. Inaczej niż mówi się oficjalnie, spisane zostały dane licznych osób, które należały do agresywnego tłumu przed dworcem. Skontrolowano około 100 osób, niektóre z nich zaprowadzono na posterunek i zatrzymano w areszcie, wyjawili policjanci.

Do tej pory szefostwo policji nie informowało o zatrzymaniach.

Kontrole tożsamości wykazały, że tylko w niewielkiej części zatrzymani to mężczyźni z Północnej Afryki, większość z nich stanowili Syryjczycy. Wynikało to, jak pisze portal "Die Welt", z przedłożonych przez nich dokumentów.

Do tej pory podejrzewano, że sprawcami molestowania seksualnego i kradzieży byli młodzi mężczyźni z Afryki Północnej, ponieważ właśnie ta grupa znana jest w Kolonii już od ponad roku jako problematyczne środowisko przestępcze.

Chodziło o seksualną rozrywkę

Wielu mężczyzn skontrolowanych sylwestrowej nocy przebywa w Niemczech dopiero od kilku miesięcy. Większość z nich niedawno przyjechała do Niemiec i złożyła wniosek o azyl. Mieli przy sobie dokumenty, które otrzymuje się w momencie składania takiego wniosku. Urzędy przyjmujące wnioski o azyl wydają wnioskodawcy kopię takiego wniosku wraz z kopią zdjęcia.

Policjanci, którzy pełnili służbę sylwestrowej nocy, mówią o innych jeszcze nieścisłościach w oficjalnej wersji policji. Dotąd mówiło się, że sprawcom chodziło przede wszystkim o okradanie przechodniów, a akty molestowania seksualnego były kwestią drugorzędną.

- W rzeczywistości było zupełnie inaczej - mówił jeden z kolońskich policjantów w rozmowie z "WamS".- Arabskim sprawcom chodziło przede wszystkim o czyny seksualne, czy mówiąc z ich punktu widzenia: o seksualną rozrywkę - mówił policjant. Sposób postępowania sprawców był zawsze podobny: grupa mężczyzn otaczała ofiarę, zaczynała ją obmacywać i ściągać z niej ubranie.

Raport policji z 2 stycznia br. zaprzecza słowom szefa policji

Lecz nie tylko wypowiedzi policjantów zaprzeczają temu, co mówi szef kolońskiej policji Wolfgang Albers.

Redakcja "WamS", jak pisze portal "Die Welt", jest w posiadaniu 6-stronnicowego raportu, który otrzymali przełożeni policjantów 2 stycznia br.

Z tego dokumentu wynika również, że sprawcami w większości byli mężczyźni ubiegający się w Niemczech o azyl. Podczas kontroli tożsamości większość z nich mogła wylegitymować się tylko dokumentem osoby występującej o azyl przy rejestracji przez Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców. Z reguły ludzie ci nie mieli innych dokumentów. W raporcie o czynnościach policyjnych podczas nocy sylwestrowej mowa jest o wylegitymowaniu 71 osób, zatrzymaniu 11 i 32 zgłoszeniach o czynach przestępczych. Poza tym cztery osoby aresztowano. Informacje te są udokumentowane w centralnym systemie rejestracji policyjnej.

Związek zawodowy policji: "Wśród sprawców na pewno byli imigranci"

Arnold Plickert, przewodniczący związku zawodowego policji GdP w Nadrenii Północnej-Westfalii, w rozmowie z "WamS" bierze w obronę kolońskich policjantów. Zarzut ministra spraw wewnętrznych de Maiziere'a, jakoby kolońska policja niewłaściwie działała, uważa za niesprawiedliwy.

- Nie jest prawdą, że policja w sylwestrową noc nikogo nie zatrzymała, ani nie aresztowała. Nieprawdą jest także, że nie było kontroli dokumentów. Według moich informacji było co najmniej 80 przypadków kontroli dokumentów, zatrzymań czy aresztowań - mówi Plickert.

Związkowiec broni także tego, że kolońscy policjanci ujawnili prawdę dziennikarzom.

- Bardzo dobrze rozumiem, że koledzy tylko anonimowo przekazali prasie informacje. Chcieli skończyć z krążącymi mylnymi informacjami i chcieli się bronić. Niektórzy funkcjonariusze powiedzieli mi, że czują się, jakby to oni byli sprawcami - dodał.

Szef związku zawodowego GdP w Nadrenii Północnej-Westfalii powiedział także, że błędna jest informacja, jakoby nic nie wskazywało na to, iż to imigranci byli sprawcami ekscesów.

- Wielu kolegów mówiło, że szereg kontrolowanych mężczyzn przedkładało dokumenty, jakie otrzymali od Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców. Czyli wśród sprawców musieli być imigranci - stwierdził.

Artyku? pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!





Tagi:

Zobacz także

Najnowsze informacje