Chaos dla szkół i rodziców. Pięć możliwych konsekwencji reformy PiS ws. sześciolatków

Część obecnych pierwszoklasistów będzie powtarzać I klasę. Dzieci z rocznika 2010 zostaną rok dłużej w przedszkolach, przez co nie starczy miejsc dla trzylatków. W niektórych szkołach nie będzie w ogóle pierwszych klas. Jakie mogą być konsekwencje reformy PiS?

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Rząd Prawa i Sprawiedliwości ma już prawie gotową ustawę likwidującą obowiązek szkolny dla sześciolatków. Wciąż niewiele wiadomo o jej szczegółach, a opozycja zwraca uwagę na możliwe negatywne konsekwencje. Posłanka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer pytała o to w Sejmie wiceminister edukacji Teresę Wargocką.

1. Dzieci będą powtarzać pierwszą klasę i ostatni rok przedszkola

PiS chce dać rodzicom dzieci z rocznika 2009 (obecnie w I klasie) możliwość ponownego wysłania dzieci do pierwszej klasy. Nie wiadomo, ilu rodziców zdecyduje się na to, jednak te dzieci będą powtarzały ten sam lub bardo podobny program.

Z kolei rocznik 2010, który w myśl ustawy nie pójdzie do szkoły w przyszłym roku, w większości będzie powtarzał ostatni rok przedszkola lub zerówkę. Obecnie obowiązuje też przepis, zgodnie z którym rodzice mogą cofnąć dziecko z I klasy do przedszkola lub zerówki.

2. Część rodziców nie wyśle sześciolatków do szkoły bez opinii poradni

Rodzice dzieci z rocznika 2010 (i kolejnych) będą mogli zdecydować o wysłaniu swoich dzieci do pierwszej klasy. Jednak w przypadku młodszych dzieci z rocznika (urodzonych od września do grudnia), poza deklaracją rodziców, będzie potrzebna też opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej.

3. W przyszłym roku może zabraknąć uczniów pierwszych klas

Zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków sprawi, że rocznik 2010 pójdzie do szkoły dopiero w 2017 roku. Zatem do klas I w przyszłym roku trafią tylko uczniowie powtarzający I klasę - na razie nie wiadomo, ich będzie - oraz 91 tys. dzieci, których rodzice wnieśli o odroczenie obowiązku szkolnego (to 21 proc. rocznika 2009).

Jednak ten odsetek znacznie różni się w konkretnych gminach. Oznacza to, że w przyszłym roku wiele klas będzie mniejszych, do niektórych trafi zaledwie kilkoro dzieci, a w części szkół klasy nie powstaną w ogóle. A to rodzi dwa problemy:

- po pierwsze szkoły nie uruchomią klas dla jednego czy dwojga dzieci. W dużych miastach uczniowie mogą po prostu iść do innej szkoły, jednak dzieci z małych miejscowości i wsi czeka będą musiały być dowożone do szkoły albo dodane do wyższego rocznika i stworzenie klasy łączonej (o takiej możliwości mówiła wiceminister edukacji Teresa Wargocka);

- po drugie - nauczyciele klas I - III w przyszłym roku mogą nie "dostać" nowych klas, a więc nie będą mieli pracy.

Nawet gdyby zdecydowana większość rodziców zdecydowała się na powtarzanie pierwszej klasy przez ich dzieci, to analogiczne problemy będą dotyczyły klas II.

4. Zabraknie miejsc w przedszkolach dla najmłodszych dzieci

Prawdopodobnie większość dzieci z rocznika 2010 zostanie w przedszkolach na rok dłużej. Nie da się jednak stworzyć tylu dodatkowych miejsc. Rząd zapowiada utrzymanie prawo rodzica dziecka 4-letniego do miejsca w przedszkolu. Czyli miejsc zabraknie dla najmłodszych - dzieci z rocznika 2013.

- Jeżeli chodzi o dziecko trzyletnie, nie było na ten rok takiego zobowiązania i musimy dokonać bardzo głębokiej analizy - mówiła w Sejmie min. Wargocka, zapewniając, że rząd "dołoży starań, żeby rodzic może oczekiwać prawa do miejsca w przedszkolu".

5. Sześciolatki i tak mogą trafić do szkół podstawowych

Jaki pomysł ma rząd na brak miejsc? Możliwe, że 5- czy 6-latki będą nie w przedszkolach, ale oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych.

- Z takiej wstępnej analizy wynika, że sytuacja w przedszkolach jest do opanowania. Jest około 100 tys. miejsc wolnych w przedszkolach, oczywiście w różnym układzie terytorialnym. Pięciolatki, w liczbie 111 tys., są w oddziałach przedszkolnych w szkołach - mówiła Wargocka.

- Szkoły są przystosowane do tego, aby dzieci w warunkach szkolnych odbywały wychowanie przedszkolne - dodała. - To właściwie niewiele różniłoby się od nauki 6-latków w szkołach - odparła posłanka Lubnauer.

Więcej szczegółów poznamy na początku grudnia

Rozwiązań jest dużo. Efekt? Nie wiadomo, ile dzieci trafi do szkół, ile do przedszkoli, gdzie nie powstaną klasy. Może to oznaczać chaos dla rodziców i dzieci, które zaczęły lub za rok zaczną edukację.

Na razie MEN nie ujawnia konkretów zmian w prawie i ich konsekwencji. Z nieopublikowanego jeszcze projektu ustawy, do którego dotarło radio TOK FM, wynika m.in., że zmiana prawa ma "nie pociągnąć za sobą skutków finansowych ani dla budżetu państwa, ani dla samorządów".

Co z przyszłorocznymi pierwszymi klasami? Z projektu dowiadujemy się jedynie, że mogą być "mniej liczne". Nie wiadomo też, co będzie z podstawą programową dla nowych pierwszych klas - obecna dostosowana jest dla sześciolatków - i ewentualnymi nowymi podręcznikami. Ministerstwo ma pokazać gotowy projekt za ok. 10 dni.





Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (532)
Chaos dla szkół i rodziców. Pięć możliwych konsekwencji reformy PiS ws. sześciolatków
Zaloguj się
  • grosz-ek

    0

    PIS cofa reformę szybciej niż PO ją wprowadziło. Jeśli przy PO zamieszania było co nie miara, to teraz przy PIS będzie chyba apokalipsa. A pieniądze władowane w dostosowanie szkół do 6-latków tak po prostu się zmarnują. Spoko, Polska to bogaty kraj, najwyraźniej stać ją na taką rozrzutność.

  • buffalo69

    0

    I o to właśnie chodzi, żeby był chaos. Żeby odwrócić uwagę ludzi od głównego celu PiS, czyli rozwalenia ładu demokratycznego w państwie.

  • plautilla

    Oceniono 1 raz -1

    Po wielodniowej absencji zaglądam do żmijowej fabryki nienawiści !
    Nic się tutaj nie zmieniło. Produkcja jadu i duszenia kilkudniowego Rządu RP. Przeciw dążeniu demokratycznie wybranego Sejmu i Prezydenta RP do zmian personalnych TK i ustawy o TK, by osadzić zdrajców rządzących 3 rp ilość nienawiści wzrosła do wysokości wieży Saurona. I Sauron cieszy się, bo bezpiecznie sobie w niej pływa.

  • mapi7

    Oceniono 3 razy -1

    Rysuje się "przedszkolny i wczesnoszkolny armagedon" dla uczniów,rodziców i nauczycieli! PiS kopie grób dla rozwoju dzieci 6-letnich. Powinny one uczyć się w klasie I. Dzieci 6-letnie w szkole radzą sobie bardzo dobrze i lubią szkołę!!!!! Wiem to na przykładzie szkoły ,w której jestem dyrektorem. Dzieci 6-letnie powinny być w szkołach, które właściwie potrafią uczyć pisania, czytania, itp. Przedszkola powinny zajmować się dziećmi do 5-go roku życia, kształtując ich umiejętności percepcyjne i manualne, ale nie poprzez naukę pisania, tylko rysowanie, malowanie, lepienie, wycinanie itp. Przedszkola powinny kształcić umiejętności społeczne i samoobsługowe dzieci! Obniżenie wieku obowiązku szkolnego jest szkodliwe dla rozwoju dzieci 6-letnich. PiS powinien skupić się na zmianie programów nauczania na bardziej praktyczne,dofinansowaniu procesu kształcenia, opieki i wychowania w szkołach w ich istniejącej strukturze! A teraz trochę liczb.W mojej szkole,której jestem dyrektorem są 4 klasy III.Odroczonych w roku szkolnym 2015/2016 dzieci 6- i 7 letnich jest łącznie tylko 10 ! W czterech klasach I jest 96 uczniów z czego 3/4 to dzieci 6-letnie.Żadne dziecko nie wróci do przedszkola do dnia 31 XII 2015 r.Minione lata pokazały,że 15 % rodziców dobrowolnie posyłało dzieci 6-letnie do szkoły.Z tych danych wynika,że BYĆ MOŻE w roku szkolnym 2016/2017 utworzy się JEDNA I klasa !!!! Tak więc TRZECH nauczycieli WSPANIAŁYCH,WYBITNYCH jest do zwolnienia!!!! A TERAZ GWÓŹDŹ mojej wypowiedzi. Dzisiaj zrobiliśmy "ankietę" w I klasach - Ia, Ib,Ic,Id. Dzieci usłyszały pytanie:"CZY LUBISZ CHODZIĆ DO SZKOŁY?" Odpowiedzią "tak" było narysowanie na kartce uśmiechniętej buzi,odpowiedzią "nie" skrzywionej.Kartki z odpowiedzią zbierał do pudełka uczeń,aby dzieci mogły swobodnie wyrazić swe zdanie.W "badaniu" uczestniczyło 91 uczniów . 86 odpowiedziało TAK!!!!! 5 odpowiedziało "NIE"! W klasie,w której są wyłącznie dzieci 6-letnie, a niektóre skończą dopiero 6 lat w grudniu, 19 dzieci odpowiedziało "TAK" i tylko 1 uczeń "NIE". W pozostałych klasach dzieci 6-letnich jest 3/4 liczebności zespołu. Może więc MEN niech SPYTA DZIECI 6-letnie,które poszły do szkoły i ich RODZICÓW ,czy LUBIĄ SZKOŁĘ!!!!! Niech nie pyta tych ,którzy histerycznie boją się szkoły, ale jej nie znają,bo są w przedszkolu i poddali się histerii i manipulacji państwa elbanowskich.Niech pyta jak jest tych,którzy są w szkole z dziećmi 6-letnimi.

  • zd46

    Oceniono 2 razy 2

    Prezes pomylił "globalny atak na Polskę" z "globulką przeciw PARANOIDALNĄ":. Bądźmy wyrozumiali dla tego CHOREGO CZŁOWIEKA. On taki chory, mały "i musi łazić", postać godna pożałowania i litości. Kto z was chciałby tak żyć: kuweta-kot, kot-kuweta, kuweta-kot, kot-kuweta, kraty w oknie-kot-kuweta i......dostał człeczyna KOTA.

  • zd46

    Oceniono 3 razy 1

    Elbanowskich na wiceministrów !!!!!! Ich dzieci (6,7 czy 8) na doradców dla pani minister, wygadanej ale nie kumatej !!!! Jak na razie jeden sukces, bezprecedensowe wmieszanie się w szkolny konflikt, którego rozwiązanie należało do samorządu. Pani minister to "zdolna bestia ale bez talentu".

  • atero

    Oceniono 3 razy 1

    Nic to. Najważniejsze że niektórzy dostaną na dzieci.O ile w ogóle dostaną. Czy
    nasz naród to banda kretynów?

  • l_zaraza_l

    Oceniono 3 razy 1

    Brak miejsc w przedszkolach dla trzylatków to kolejny cios nożem w plecy polskich kobiet.

  • morowy

    Oceniono 5 razy -3

    Jakoś trzeba ten bajzel uporządkować po poprzedniej ekipie. Ktoś to musi posprzątać. PiS przynajmniej słucha ludzi, tamci mieli nas w głębokim poważaniu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX