Akcja francuskiej policji: masowe przeszukania, w Lyonie znaleziono arsenał broni, w tym wyrzutnię rakiet

- Francuska policja weszła do ponad 150 mieszkań ludzi związanych z islamistami - powiedział premier Francji Manuel Valls. Według źródła bliskiego śledztwu, w jednym z mieszkań w Lyonie znaleziono broń, w tym wyrzutnię rakietową, kamizelki kuloodporne, kilka pistoletów i karabin Kałasznikowa. Zatrzymano pięć osób.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Szef francuskiego rządu przyznał terroryści mogą znowu uderzyć we Francji lub w innych państwach europejskich. "Będziemy musieli długo żyć z tym zagrożeniem", "trzeba się na to przygotować" - dodał Valls.

Francuskie naloty na "stolicę dżihadystów"

Wczoraj dwanaście francuskich myśliwców zbombardowało Rakkę, syryjskie miasto uznawane za stolicę Państwa Islamskiego. Zniszczono centrum dowodzenia, skład amunicji i punkt rekrutacyjny dżihadystów.

Według komunikatu francuskiego ministerstwa obrony w ataku uczestniczyło 12 maszyn, w tym 10 myśliwców bombardujących, które zrzuciły ok. 20 bomb. Samoloty wystartowały ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Jordanii. Atak wspierało amerykańskie lotnictwo.



W wyniku nalotu zniszczono ośrodek dowodzenia, centrum rekrutacji dżihadystów, skład amunicji i ośrodek szkoleniowy. Marcin Świerczyński, analityk "Polityki Insight", zauważa że Francja najpewniej ma w regionie jedynie 12 samolotów - 6 Rafale w Zjednoczonych Emiratach i 6 Mirage-200 w Jordanii. "Na Rakkę rzucili więc wszystko, co mają, wziąwszy pod uwagę niezbędny zapas" - napisał ekspert.

Naloty zorganizowano zaledwie dwa dni po krwawych zamachach w Paryzu, do których przyznało się Państwo Islamskie. Prezydent Francji Francois Hollande określił te ataki jako "akt wojenny" i zapowiedział "bezlitosną odpowiedź.



200-tysięczna Rakka w północnej Syrii od początku 2014 roku kontrolowana jest przez bojowników Państwa Islamskiego. Miasto uważane jest za stolicę Państwa Islamskiego.

Iracki wywiad ostrzegał przed zamachami?

Wysokiej rangi oficerowie wywiadu irackiego ostrzegli członków koalicji walczącej z Państwem Islamskim (IS) o rychłych atakach "organizacji militarnej" na dzień przed zamachami terrorystycznymi w Paryżu - poinformowała agencja Associated Press powołując się na poinformowane źródła.

Według AP wywiad iracki wysłał raport, według którego przywódca Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Bagdadi zarządził ataki na państwa koalicji walczącej z IS oraz na Iran i Rosję. Miały to być m. in. zamachy bombowe.

Zamachy planowano właśnie w Rakce

AP dotarła do kopii tego raportu. Ataki miały być planowane w nieformalnej "stolicy" IS, mieście Ar-Rakka na północy Syrii. Mieli tam być również szkoleni zamachowcy, którzy zostali wysłani do Paryża. Przyjęli ich tam członkowie "uśpionej" komórki terrorystycznej, którzy pomogli w dokonaniu zamachów.

Według irackiego wywiadu w całej operacji miało być zaangażowanych 24 osób - 19 zamachowców i 5 zajmujących się logistyką i planowaniem.

Irakijczycy nie wiedzieli - według raportu - kiedy i gdzie dokonane zostaną ataki. AP cytuje wysokiej rangi funkcjonariusza francuskich służb bezpieczeństwa, według którego francuski wywiad otrzymuje tego rodzaju informacje "cały czas i każdego dnia".

Na celowniku USA i Iran?

Minister spraw zagranicznych Iraku Ibrahim ad-Dżafari powiedział dziennikarzom, że według wywiadu jego kraju "na celowniku" dżihadystów, poza Francją, znalazły się Stany Zjednoczone i Iran. Rzecznik Pałacu Elizejskiego odmówił komentarzy w tej sprawie.

Anonimowy przedstawiciel amerykańskich służb wywiadowczych oświadczył, że nic mu nie było wiadomo o jakichkolwiek ostrzeżeniach wysłanych do państw zachodnich, które byłyby na tyle precyzyjne aby zapobiec zamachom w Paryżu. Przyznał jednak, że w ciągu ostatnich miesięcy rządy USA, Francji i innych państw zachodnich coraz bardziej niepokoiły się możliwością dokonania ataków terrorystycznych przez IS. W ciągu ostatnich tygodni niepokoje te nasiliły się.

Co się stało w Paryżu?

W nocy z piątku na sobotę terroryści zabili w Paryżu co najmniej 128 osób, w tym ponad 100 zakładników uwięzionych w sali koncertowej Bataclan. Do serii zamachów doszło w sześciu różnych miejscach Paryża - m.in. w okolicach stadionu, gdzie rozgrywano mecz Francja-Niemcy. Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie. Zagroziło też Francji kolejnymi atakami. Czytaj więcej >>

Po tragicznych wydarzeniach w Paryżu prezydent Hollande ogłosił stan wyjątkowy, wprowadzono także kontrole na granicach. CO WIEMY O ZAMACHACH W PARYŻU? CZYTAJ >>



O walkach ekstremistów przeczytaj w książce "Kalifat terroru. Kulisy działania Państwa Islamskiego" >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: