Zamachy w Paryżu. "Telefon uratował mi życie. Inaczej odłamek rozerwałby mi głowę?. Niewiarygodne szczęście jednego z rannych

- Telefon przyjął całe uderzenie. To mnie uratowało - mówi młody mężczyzna o imieniu Sylvestre w wywiadzie z francuską stacją i-Tele. W rękach trzyma smartfon z widocznym śladem po odłamku.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W piątek Paryżem wstrząsnęła seria zamachów bombowych i ataków. Sylvestre był w pobliżu paryskiego Stade de France, gdy doszło tam do eksplozji. Mężczyzna twierdzi, że jego telefon prawdopodobnie uratował mu życie. - Ten telefon przyjął całe uderzenie i mnie uratował. To cud. Ale nikomu nie życzę podobnych przeżyć - mówi Sylvestre demonstrując telefon i pokazując pozostałe, niegroźne na szczęście obrażenia - na brzuchu i nodze.

- Przechodziłem przez ulicę i nagle "bum!", wybuch tuż przede mną. Wszystko latało mi dookoła głowy. Upadłem na ziemię, po chwili udało mi się podnieść. I wtedy mnie zobaczyliście - mówi do dziennikarzy i-Tele.



Zamachy w Paryżu

Terroryści zabili w piątek w Paryżu co najmniej 120 osób, w tym ponad 100 zakładników uwięzionych w sali koncertowej Bataclan. Do serii zamachów doszło w sześciu różnych miejscach Paryża - m.in. w okolicach stadionu, gdzie rozgrywano mecz Francja-Niemcy. Prezydent Hollande ogłosił stan wyjątkowy, przywrócono kontrole na granicach.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: