Pies przewodnik niewpuszczony do restauracji. Klientka pisze na FB, restauracja natychmiast reaguje. Pozytywnie!

09.10.2015 12:00
Oświadczenie właściciela restauracji

Oświadczenie właściciela restauracji (Facebook.com/Aga Ferenc)

Pani Aga Ferenc wybrała się wczoraj do warszawskiej restauracji Trattoria Rucola na Miodowej. Jeden z jej znajomych, niepełnosprawny na wózku, chciał wejść z psem przewodnikiem. Obsługa się nie zgodziła. Rozżalona klientka poskarżyła się na Facebooku. A restauracja zareagowała: przeprosiła i zapowiedziała konsekwencje wobec swoich pracowników.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"Drodzy, właśnie nas nie wpuszczono do lokalu ze względu na psa przewodnika, który towarzyszy mojemu niepełnosprawnemu przyjacielowi, poruszającemu się na wózku. Ani kelner, ani tym bardziej manager nie wykazali się odpowiednim poziomem kultury osobistej, zrozumienia ani nawet zwykłej ludzkiej serdeczności" - napisała na Facebooku Aga Ferenc. "Ogromne rozczarowanie, niebywała ignorancja" - skomentowała.

Drodzy, właśnie nas nie wpuszczono do lokalu, ze względu na psa przewodnika, który towarzyszy mojemu niepełnosprawnemu...

Posted by Aga Ferenc on Thursday, 8 October 2015


Restauracja reaguje, przeprasza...

Właściciele restauracji zareagowali, gdy tylko dowiedzieli się o sprawie. Przeprosili za działania obsługi lokalu na Miodowej:

"Szanowni Państwo, w nawiązaniu do wczorajszego zajścia w Trattorii Rucola przy ul. Miodowej chcielibyśmy oświadczyć, że w polityce naszej firmy absolutnie nie ma zgody na takie zachowanie, jakiego dopuścili się pracownicy lokalu. Mamy w swoich rodzinach osoby niepełnosprawne i nie przyszło nam do głowy, że musimy naszym pracownikom tłumaczyć rzeczy oczywiste, za co chcielibyśmy wszystkich Państwa niniejszym serdecznie przeprosić!" - napisała restauracja.

...i wyciąga konsekwencje wobec pracowników

W napisanym pod postem oświadczeniu Trattoria Rucola podkreśliła też, że "brak wiedzy na temat tego, jak ważne są psy przewodnicy dla osób niepełnosprawnych, w żaden sposób nie usprawiedliwia zachowania managera ani kelnera". Właściciele restauracji poinformowali, że "w tej chwili" wyciągają konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych. Wytłumaczyli też, dlaczego na ich reakcję trzeba było dość długo czekać - klientka restauracji napisała na jej nieoficjalnym profilu na Facebooku.

"Przepraszamy, że dopiero teraz reagujemy na post pani Agi Ferenc, ale został on udostępniony na profilu stworzonym przez gości, a nie przez nas. Raz jeszcze przepraszamy z całego serca Panią Agę Ferenc, jej przyjaciela, a także wszystkich Państwa, którzy poczuliście się urażeni i zniesmaczeni zachowaniem naszych pracowników!" - napisała restauracja. W dalszej rozmowie wręcz poprosiła o zasugerowanie kogoś, kto mógłby przeprowadzić szkolenie dot. osób niepełnosprawnych dla jej pracowników.

"Nasza restauracja jest otwarta dla wszystkich"

- Od początku działania naszej restauracji jesteśmy i w zamyśle, i w praktyce otwarci dla wszystkich. Cieszymy się, gdy odwiedzają nas różni goście: studenci, biznesmeni, a także osoby niepełnosprawne - podkreślał w rozmowie z nami współwłaściciel restauracji Konrad Komorowski.

- Taka sytuacja jest niedopuszczalna i zdarzyła się u nas po raz pierwszy - mówił Komorowski. - Ubolewamy, że doszło do tego incydentu - dodał współwłaściciel i zaznaczył, że poza przeprosinami zamierza położyć większy nacisk na uwrażliwienie pracowników na tego typu sytuacje.

- Przeprowadzimy dodatkowe szkolenia w tym zakresie zarówno dla obsługi, jak i menedżerów - obiecał. - Sami dobitnie rozumiemy, jak ważny jest pies przewodnik, ponieważ w naszej rodzinie też są osoby niepełnosprawne - podkreślał Komorowski.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (500)
Zaloguj się
  • nick_othem

    Oceniono 1 raz 1

    jakaś ściema, przecież pies przewodnik jest dla ludzi niewidomych, a nie na wózkach. Jak niby niepełnosprawny ma z tego psa korzystać? Że tworzą razem psi zaprzęg?

  • arhangel

    Oceniono 1 raz 1

    co tu sie dzieje
    kazdy ma prawo miec wlasne zdanie
    ale nie na temat definicji wolnosci
    naszą wolność ogranicza wolność innych
    nie można próbować egzekwować przepisów lub prawa
    wiedząc że szkodzimy innym i robić to w tak bezczelny sposób
    w celach prowokacji

  • edmundvonkirchenbaum

    Oceniono 1 raz 1

    O w końcu, jaki spontaniczny artykuł. Świadkowie tacy wiarygodni, wszyscy z prawdziwymi nazwiskami. Sytuacja taka życiowa, a rozwiązanie problemu takie ekspresowe i perfekcyjnie PRowe. Podziwiam i szanuję taki profesjonalizm działania, to najważniejsze w kontakcie z klientem. Cieszy mnie, że "gazeta" publikuje takie pozytywne historie, a nie w kółko jakieś szemrane artykuły na zmówienie za chajsy

  • integracjainfo.pl

    Oceniono 2 razy 2

    Pytanie kto jest większym chamem - restauracja czy osoba, która wchodzi do restauracji nawet z psem przewodnikiem i nie pyta się czy komuś nie przeszkadza pies czy wśród klientów nie ma osoby, która mogłaby dostać wstrząsu anafilaktycznego przez alergię na sierść.

  • bialoskory

    Oceniono 3 razy 3

    za takie cos powinna byc wysoka grzywna dla restauracji. wtedy moze problem szybciej zniknie.

  • hassy

    Oceniono 1 raz 1

    Teoretycznie goście złamali prawo mimo tego, że nie byli przeszkoleni, bo nieznajomość prawa nie zwalnia z jego stosowania :)
    Oczywiście poza zapisami ustaw są standardy dobrej obsługi klienta oraz zwykła empatia.

    Nota bene: to nie był ustawowy pies przewodnik. Ustawowy pies przewodnik towarzyszy osobie niewidomej/niedowidzącej. Osobie niepełnosprawnej ruchowo towarzyszy pies asystent. Oba te psy ustawa łączy w jednego psa asystującego :) I ma on prawo wejść do restauracji (obiekt gastronomiczny) czy galerii handlowej i wielu innych miejsc.

  • sioban

    Oceniono 4 razy 0

    knajpa to nie stodoła i psy, węże , czy konie i słonie pozostają w domu.

  • zlaemilka

    0

    Zaloze sie,ze ten pracownik,chcialby wiecej zarabiac,miec dluzszy urlop i jeszcze "wczasy pod grusza". Swoja droga,ja sie tam juz nie wybieram.

  • nuju

    Oceniono 3 razy 1

    Problemu by nie było, jakby właściciel był na miejscu i zdecydował. W większości lokali w cywilizowanym świecie, jest on albo w kuchni, albo za barem. Pomaga, reaguje, pilnuje, dogląda.
    Jak jest u nas? Każdy wie.
    Samograj i wyłączona komórka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje