Słynny jasnowidz szukał dla niego ropy w Kazachstanie, ktoś zlecił porwanie jego dzieci. Pierwsza biografia miliardera Ryszarda Krauzego [FRAGMENTY]

30.09.2015 08:08
Ryszard Krauze

Ryszard Krauze (Fot. Bartosz Bobkowski / AG)

Kulisy zleceń porwania dzieci Ryszarda Krauzego i opis, jak jasnowidz Krzysztof Jackowski szukał ropy na stepach Kazachstanu - to tylko niektóre sensacyjne wątki książki Krzysztofa Wójcika "Depresja miliardera. Historia Ryszarda Krauzego", która właśnie pojawiła się na rynku. Opisuje on wzlot i upadek gdyńskiego biznesmena. To pierwsza biografia miliardera.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Książka jest pełna szerzej nieznanych faktów z historii życia Ryszarda Krauzego, jak i historii Prokomu. Autor przeprowadził około 100 wywiadów z osobami związanymi z gdyńską spółką, politykami, ludźmi świata biznesu i służb specjalnych.

- Materiał zbierałem półtora roku, ale niektóre historie, które przywołuję w książce, słyszałem 15 lat temu, później dochodziły kolejne wątki, a już kilkanaście miesięcy temu ktoś opowiadał szczegóły, podając swoje nazwisko - mówi portalowi Gazeta.pl Krzysztof Wójcik. - Tak było m.in. z historią dotyczącą zlecenia porwania dzieci bogatych biznesmenów. Po latach potwierdził mi ją były baron SLD na Pomorzu Jerzy Jędykiewicz, opowiadając, że takie groźby rzeczywiście były wobec niego i Ryszarda Krauzego. Obydwaj bali się o swoje dzieci. Od tego czasu prezes Prokomu miał 24-godziną ochronę - opowiada Wójcik.

- Starałem się zachować jak największy obiektywizm w opisywaniu historii pana Krauzego i jego firmy. Udało mi się przeprowadzić wywiad z biznesmenem i jego najbliższą rodziną, choć Krauze od wielu lat milczy, a najbliżsi nigdy nie rozmawiali z mediami - dodaje autor.

Książka ma w rzeczywistości dwóch bohaterów - Ryszarda Krauzego i Polskę, kraj raczkującego kapitalizmu, drogę do miliardów, ludzi służb i polityków.

100 tys. zł miesięcznie

Wójcik w książce przytacza pensje zarządów poszczególnych spółek należących do biznesmena. Opisuje, co było najgorszym poniżeniem w firmie i jak kształtowały się kariery najbliższych współpracowników Krauzego.

"Osobną kwestię stanowią zarobki najwyższego managementu - tu pensje są jednymi z najwyższych w Polsce. - Trzeba rzec, że zarząd nie biedował, choć musiałem trwać w pełnej dyspozycji dla prezesa. To mogła być druga czy trzecia w nocy, bo tak Ryszard pracował - mówi były polityk zatrudniony w tym czasie w zarządzie Prokomu.
Eksposeł zarabia w spółce 100 tys. zł miesięcznie. To dziesięć razy więcej niż otrzymywał w Sejmie. Apanaże uzupełniają: służbowa karta kredytowa, samochód, a w czasie podróży dowolność wyboru hotelu.
Kontrakty menedżerskie są zależne od indywidualnej umowy z prezesem. Zarządy poszczególnych spółek notują dość duże różnice w zarobkach - od 10 tys. do 150 tys. zł.
Jeden z wiceprezesów Prokom Software zarabia "jedynie" kilkanaście tysięcy złotych".

Elity palą tylko cygara, piją whisky

Atencję i zapatrzenie w pozy Krauzego oddaje historia, którą opowiada Krzysztofowi Wójcikowi bliski znajomy twórcy Prokomu: "Są urodziny naszego wspólnego kolegi, trójmiejskiego biznesmena. (...) Do Sopotu zjechał polski salon. Rysiek przychodzi, wita się i w pewnym momencie wyciąga to swoje cygaro. Zapala. Jestem nałogowym palaczem, ale papierosów - cygar nie palę, więc tylko się przyglądałem. Gdy Krauze zapalił swoje cygaro, to jak na komendę kilkunastu biznesmenów i polityków też powyciągało i zapaliło swoje cygara. Komicznie to wyglądało, ale ta sytuacja pokazuje, że Ryszard wprowadzał pewne standardy i zachowania, które funkcjonują w światku wielkiego biznesu i polityki do dziś. Proszę spojrzeć na legendarne już picie wina czy whisky oraz cygara wśród wierchuszki PO. Ktoś te zachowania musiał zaszczepić na naszych salonach".

Jak jasnowidz szukał ropy w Kazachstanie

W książce "Depresja miliardera" możemy też poczytać o szczegółach zawarcia kontraktu na feralną ropę w Kazachstanie. Jak się okazuje, decyzja zapada w ciągu kilkunastu godzin, często przy braku aprobaty najbliższych współpracowników. Wójcik opisuje kłopoty z poszukiwaniem ropy, w których w końcu bierze udział jasnowidz Krzysztof Jackowski.

Fragment książki. Rozdział: Jasnowidz nie widzi ropy

"Dobre czasy dla Krauzego i Prokomu się kończą. Kredyty Petrolinvestu na ropę, które są poręczone przez akcje innych spółek i nieruchomości, ciągną całą grupę w dół. Prokom zaczyna wpadać w niebezpieczny korkociąg - jak szybowiec, nad którym nie można już zapanować. Właśnie realizuje się czarny scenariusz, który tuż przed decyzją o wejściu w ropę przewiduje Dariusz Górka. Inwestycja zachwiała finansowymi podstawami imperium Krauzego.
Choć inżynier Geroń pokazuje na konferencji prasowej zdjęcie z wiadrem ropy, to nadal nie słychać o czarnej fontannie na stepach Kazachstanu lub Rosji. Dodatkowy problem stanowi zamknięcie w czasie koncesji. Po zrobieniu odwiertów próbnych trzeba zacząć eksploatację. Petrolinvest wierci, ale wciąż pojawiają się nowe kłopoty. Firmie brakuje tlenu na dalsze poszukiwania. Kolejny kamyk, który uruchamia lawinę, to światowy kryzys ekonomiczny. Ceny ropy lecą w dół i za chwilę może się okazać, że opłacalne są tylko odkrywki na głębokości 300 metrów pod piaskiem. W Kazachstanie nie ma na to szans - trzeba wiercić kilka kilometrów w głąb ziemi.
Krauze chwyta się każdej szansy. Trudno w to uwierzyć, ale mapki kazachskich stepów trafiają też do rąk jasnowidza. Informacja nigdy nie przecieka do mediów, bo mogłaby poważnie zachwiać giełdowym kursem Petrolinvestu.
A było tak. Jest zima 2008 r. Do niewielkiego mieszkania jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego w Człuchowie przyjeżdża były poseł Samoobrony i zaufany człowiek Krauzego Lech Woszczerowicz. Obaj dobrze się znają. Jak już wcześniej wspomniałem, Jackowski miał przed laty romans z Samoobroną i startował w wyborach samorządowych, ale przepadł. W 2001 r. do parlamentu też się nie dostał.
Rozmawiam z jasnowidzem o tamtej wizycie Woszczerowicza: - Lech przywiózł trzy mapki. Pokazał. Tam miały być jakieś odwierty. Miałem wskazać, z którego będzie ropa. Mówił, że to jego kolegi, który akurat jest w Stanach Zjednoczonych. Krauzego wcześniej nie znałem. Nie pytałem też o szczegóły. Po jakimś czasie Woszczerowicz zadzwonił ponownie i mówi, że jego kolega wrócił z USA i jest możliwość osobistej rozmowy. Prosił, żebym przyjechał do Gdyni.
Spotkanie odbyło się w siedzibie Prokomu na Śląskiej. To było późno wieczorem. Czekaliśmy prawie godzinę. W końcu Krauze wyszedł w białej koszuli. Zaprosił do siebie. Kawał chłopa. Pytał, co czuję z mapy. Powiedziałem, że mapy zostawiłem w domu, ale dał nowe. Popatrzyłem i mówię, że tam się nic nie dzieje - wspomina Jackowski.
Jasnowidz opowiada też, że od Krauzego otrzymuje białą koszulę. Ma pomóc w wizji. Niewiele z tego wynika. Jackowski nadal nie czuje ropy.
Drugie spotkanie jasnowidza z milionerem odbywa się wiosną 2008 r. na kortach Arki Gdynia przy Ejsmonda. Krauze jest mocno przeziębiony i szyję zakrywa białym szalem.
Jackowski mówi o krachu bankowym, który ma nastąpić jesienią. Nie wspomina o żadnych konkretach.
- Co mam zrobić, jeśli to się stanie? - pyta chrypiącym głosem biznesmen.
- Ukraść wszystko, co się da - odpowiada Jackowski.
- Nie chodzi o rzeczywistą kradzież, ale o ochronę tego, co się udało osiągnąć.
Jackowski nie chce nic więcej zdradzić na temat rozmowy z miliarderem. - To moja tajemnica - ucina pytania o szczegóły.
Wizja Jackowskiego z 2008 r. sprawdza się. Z szybów w Kazachstanie do dziś nie tryska ropa. Biznesmen traci miliony dolarów. Akcje stopniowo spadają na giełdzie, a dodatkowe emisje kolejnych serii tylko pogrążają kurs. Wycena zjeżdża do poziomu śmieciowego, a spółkę opuszczają najlepiej opłacani menedżerowie, których biznesmen wcześniej ściągnął do zarządzania".



Krzysztof Wójcik
Pracę w dziennikarstwie zaczynał w 1994 r. w "Wieczorze Wybrzeża". W latach 1998-2006 był reporterem gdańskiego oddziału "Gazety Wyborczej", gdzie zajmował się dziennikarstwem śledczym. Jest dwukrotnym laureatem nagród Grand Press w kategorii news w 2004 r. i 2005 r. za teksty opisujące korupcję na Wydziale Prawa Uniwersytetu Gdańskiego i korupcję w pomorskim wymiarze sprawiedliwości (wspólnie z Romanem Daszczyńskim). Zdobył Złoty Notes dla najlepszego dziennikarza SDP 2006 i nominację do Nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego. Po odejściu z "GW" pracował w dziale politycznym "Rzeczpospolitej" i TV Puls. Realizował reportaże prasowe i telewizyjne.
Aktualnie współpracuje z TVP i "Tygodnikiem Powszechnym".


Książka "Depresja miliardera. Historia Ryszarda Krauzego" ukazała się nakładem wydawnictwa Czerwone i Czarne. Książka dostępna jest w serwisie publio.pl.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz najnowsze wideo

Komentarze (26)
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 14 razy 8

    - Tak było m.in. z historią dotyczącą zlecenia porwania dzieci bogatych biznesmenów. Po latach potwierdził mi ją były baron SLD na Pomorzu Jerzy Jędykiewicz opowiadając, że takie groźby rzeczywiście były wobec niego i Ryszarda Krauzego. Obydwaj bali się o swoje dzieci. Od tego czasu prezes Prokomu miał 24-godziną ochronę. Książka ma w rzeczywistości dwóch bohaterów - Ryszarda Krauzego i Polskę - kraj raczkującego kapitalizmu, drogę do miliardów, ludzi służb i polityków.
    =================================================================
    Negatywnie zweryfikowani chłopcy ze służb PRL w ten sposób zpewniali sobie dobre fuchy. Najpierw straszyli bogatych Polaków, a później oferowali im "24-godziną ochronę". Stopniowo ewaluowało to w kierunku Agencji Ochrony i Biur Detektywistycznych typu "Rutkowski Patrol" autorstwa skryminalizowanego ZOMO-wca.

  • hamsterx

    Oceniono 6 razy 2

    za komuny były rozpowszechniane takie opowieści że w Bieszczadach
    jest mnóstwo ropy i gazu ,tylko ruscy nie pozwolą nam Polakom ich wydobywać
    może czas sięgnąć po te pokłady ?(ruscy nam nie mogą już nic zabronić)
    a nie szukać po kazachstanach

  • junk92508

    Oceniono 1 raz 1

    Może by ktoś policzył o ile niższe emerytury będziemy wszyscy mieli dzięki temu że różni panowie na K mieli bardzo udane kontrakty z naszym państwem.

  • kkes

    Oceniono 1 raz 1

    Czy w biografii będą fragmenty o tym jak w 2007 przez pare miesięcy mieszkał na jachcie bo bał się zejść na ląd by nie zostać aresztowanym?
    Strach minął dopiero w listopadzie 2007 kiedy wybory wygrała jedynie słuszna opcja.

  • adin_null_adin

    0

    Lepsza jest ochrona 42godzinna.

  • arvek9

    0

    Do szukania ropy, minerałów, wody i innych bogactw naturalnych ziemi są różdżkarze, a nie jasnowidze. Ponad 90% wszystkich odkryć w ziemi przed 20 wiekiem dokonali różdżkarze, reszta to "przypadkowe" odkrycia. Na marginesie z tego co słyszałem w Kazachstanie jest równie łatwo znaleźć ropę, jak w u nas w kraju wywiercić na polu studnie z wodą...

  • jdkonrad

    Oceniono 4 razy 0

    Rychu w końcu odleciał! roztrwonił majątek zakasowany na relacjach z Lewandowskim jak ostatni burak. Bywałem wtedy w Kazachstanie. Gdzie się kija nie wbiło-tryskała ropa!! Jak on jej nie znalazł??!! Może jasnowidz to nienajlepszy pomysł! Po przejęciu kortów tenisowych na stadionie Arki krążył dowcip, że córka chciała nauczyć się gry w tenisa, więc kupił jej klub :O)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje