"Polskie studia to mój najlepszy kurs na Cambridge" - mówi Rita. Jej ulubionym poetą jest Miłosz

Corpus Christi College, Cambridge

Corpus Christi College, Cambridge (Cambridge University)

Dwa najbardziej prestiżowe uniwersytety, Oksford i Cambridge, od niedawna prowadzą nowoczesne studia o Polsce. Studenci są zachwyceni. - To mój najlepszy kurs na Cambridge - mówi Rita. - Wcześniej nie miałam pojęcia o Polsce. Teraz moim ulubionym poetą jest Czesław Miłosz.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Prof. Norman Davies zainteresował się Polską w latach 60., bo nie udał mu się wyjazd do Moskwy. Miał 22 lata i był na czwartym roku historii na Oksfordzie. Razem z innymi studentami, którzy też uczyli się dodatkowo rosyjskiego, zdążyli już kupić bilety na pociąg. W ostatniej chwili konsulat ZSRR w Londynie odmówił im wiz. Wtedy rozłożyli mapę i prześledzili, dokąd najdalej mogliby pojechać. Terespol!

Wizy do Polski otrzymali i trzy dni później byli w Warszawie. Zdziwili się, gdy polscy studenci zabrali ich do klubu jazzowego. Jeszcze bardziej się zdziwili, gdy usłyszeli: "Dlaczego Polska jest jak rzodkiewka? Bo jest czerwona na zewnątrz i biała w środku!".

"Antykomunistyczny żart już na wstępie? Wiedzieliśmy, że Polska różni się od tego, co się o niej mówi. Byłem po historii na Oksfordzie i nie wiedziałem nic o tym kraju. Moja własna ignorancja była prowokacją do dalszych badań" - mówił prof. Davies w poświęconym mu filmie dokumentalnym.



Gdy zaczął pracować na University College London (UCL) jako wykładowca, miał specjalizować się w języku rosyjskim. Zamiast tego, pojechał do Polski raz jeszcze, żeby nauczyć się języka.

30 lat później - półtora etatu

Gdyby nie zimna wojna, być może prof. Norman Davies nie napisałby "Bożego igrzyska". Wtedy potrzebni byli eksperci od państw za żelazną kurtyną. Naturalnie, pojawiły się też pieniądze na projekty badawcze.

W czasach "Solidarności" zainteresowanie Polską na Wyspach było ogromne. Gdy prof. Davies szedł na emeryturę w 1996 roku, w Szkole Studiów Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich na UCL miał ośmiu współpracowników. Wśród nich był m.in. geograf, językoznawca, literaturoznawca, historycy, ekonomiści. Ekonomistą swoją drogą był Jan Vincent-Rostowski. Wszyscy pracowali nad Polską. Byli w stanie kształcić studentów na każdym poziomie. Teraz na polskich studiach na UCL mają półtora etatu.

Prof. Norman Davies próbuje to zmienić. Do swojego eksperymentu wybrał rodzimy Oksford.

Polska to nie tylko wojna i Wałęsa

Profesor przedstawił plan swojemu przyjacielowi, Leszkowi Czarneckiemu - miliarderowi (5. miejsce wśród najbogatszych Polaków na liście Forbesa). Bez jego dotacji (6 milionów złotych) polski program na Oksfordzie - na którym nowe kursy opłacane są zwykle przez bogatych fundatorów i korporacje - nie miałby szans.

- Dr Czarnecki studiował na Harvardzie, więc doskonale rozumiał, że Polska na Zachodzie rozumiana jest głównie przez pryzmat swojej trudnej historii i wojen, a rzadko od strony najnowszych wydarzeń czy sukcesu transformacji po '89 roku. Doszli razem do wniosku, że można pokazać inną twarz Polski, tworząc program naukowy na prestiżowym uniwersytecie - mówi Hanna Waśko z Oxford Noble, fundacji Leszka Czarneckiego.

I tak, w 2013 roku, powstał Program Studiów o Współczesnej Polsce (Programme on Modern Poland) na Oksfordzie, który ma za zadanie zainteresować Polską jak największą liczbę studentów, którzy wkrótce mają szansę stać się wpływowymi osobistościami. W program zaangażował się m.in. prof. Timothy Garton Ash, a honorowym patronem został premier Tadeusz Mazowiecki.

Dyrektorem studiów jest były student prof. Daviesa - doktor Mikołaj Kunicki: - Zainteresowanie Polską w Wielkiej Brytanii było największe w okresie zimnowojennym. Potem ostygło. Dopiero wejście Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku spowodowało pewne ożywienie w tym zakresie. A przez ostatnie 20 parę lat bardzo wiele się zmieniło. To chcemy powiedzieć wybitnym studentom: przyszłym dyplomatom, politykom, biznesmenom. Pokażemy im Polskę po ponad 20 latach przemian: sukces transformacji, dynamiczną gospodarkę i społeczeństwo - mówi.



Nie chcemy polonistyki

Dr Kunicki zaznacza, że to pierwsze interdyscyplinarne studia nad Polską na jednej z najważniejszych uczelni na świecie. - To ważne, że powstały w Centrum Studiów Europejskich, a nie na slawistyce - zaznacza. Dlaczego to ważne? Teraz polskie studia mają szansę uwolnić się od slawistyki i wpisać w kontekst studiów europeistycznych. A sama europeistyka - która do tej pory dotyczyła głównie tzw. "starej Europy" może otworzyć się również na Europę Środkową.

Czym jest więc POMP, czyli Programme on Modern Poland, który uwolnił się od slawistyki? Nie przypomina studiów w tradycyjnym rozumieniu. Działa bardziej jak think-tank. Przygotowuje naukową bazę wiedzy. Dwóch doktorantów już pracuje nad swoimi pracami doktorskimi. W kolejnym roku akademickim dr Kunicki zaprosi do siebie tzw. visiting fellows, czyli stypendystów, którzy będą prowadzili własne badania naukowe. Jedną z nich będzie Karolina Wigura - szefowa "Kultury Liberalnej". Będzie pracować nad zagadnieniem sprawiedliwości transformacji.

Oprócz tego, mniej więcej raz w miesiącu POMP organizuje konferencje, seminaria, spotkania, pokazy filmowe, które dostępne są dla wszystkich studentów, niezależnie od kierunku. Największym ich sukcesem był m.in. pokaz filmu "Ida", na którym obecny był reżyser - Paweł Pawlikowski oraz wykład prof. Timothy'ego Snydera z uniwersytetu w Yale. - To wydarzenie zgromadziło nawet do 400 osób - mówi Hanna Waśko. - Chodzi nam o to, żeby studiujący na Oksfordzie wybitni studenci z całego świata, którzy w przyszłości zostaną w swoich krajach liderami opinii, politykami czy decydentami w biznesie, mieli jakąkolwiek styczność z wiedzą o Polsce po 1989 roku i postrzegali ją jako nowoczesny, dynamicznie rozwijający się kraj. Nasze studia mają być kuźnią przyjaciół współczesnej Polski na świecie - dodaje.

Na Cambridge - pogłębiona wiedza o Polsce

Zainteresowanie Polską na Wyspach jest coraz większe. POMP to niejedyna taka inicjatywa. Rok temu na Cambridge ruszyła - co prawda - polonistyka na wydziale slawistyki, ale to nie jest zwyczajna polonistyka - studenci uczą się nie tylko języka polskiego. Otrzymują w pakiecie szerszy obraz.

- Dajemy naszym studentom pogłębioną wiedzę o Polsce. Przede wszystkim poznają język, który jest podstawą do zrozumienia danego kraju. Ale też kulturę, historię, gospodarkę. Zależy nam na tym, by wykształcić mniejszą grupę ekspercką, która będzie nie tylko kojarzyła Polskę na mapie, ale będzie mogła śledzić polską prasę, czytać polskie książki, rozmawiać z Polakami w ich własnym języku. To bardzo ważne, żeby przyszli liderzy lepiej rozumieli najważniejsze państwo Europy Centralnej - mówi sir Leszek Borysewicz, zastępca rektora Cambridge.



Jego ojciec pochodzi z Dąbrówki pod Białymstokiem, a matka z Grodna. Przyjechali do Wielkiej Brytanii razem z armią Andersa. Borysiewicz urodził się już w Walii. Mówi po polsku dzięki rodzicom. Ale pierwszy raz Polskę odwiedził w 1984 roku. Teraz jeździ częściej. W sprawach zawodowych. A pracy jest sporo, bo zainteresowanie tą szczególną polonistyką jest ogromne.

Prof. Davies: - To przez tego młodego dyrektora polskiego programu z Australii, doktora Stanleya Billa. Jest dynamiczny, bardzo dobrze przygotowany i w ogóle jest świetny. To on przyciąga studentów.

Australijczyk dyrektorem polskiego programu

Dr Stanley Bill pochodzi z Perth. Przyjechał tu rok temu. - Od września udało nam się stworzyć roczny kurs na studiach slawistycznych pierwszego stopnia. Rok to mało na naukę języka. Studenci nie będą płynnie mówić po polsku, ale zdobędą podstawy. Dlatego stawiamy na tłumaczenia. Na egzaminie musieli przetłumaczyć hasło z encyklopedii o Adamie Mickiewiczu z polskiego na angielski. To nie jest łatwy tekst, ale poradzili sobie.

Chcemy skupić się na mniejszej grupie studentów, którzy dobrze zrozumieją Polskę. Jednocześnie organizujemy duże wydarzenia publiczne, żeby zaangażować szerszą publiczność w Wielkiej Brytanii. Działamy więc na dwóch płaszczyznach.

Zainteresowanie kursem rzeczywiście jest spore. Mieliśmy od 40 do 45 studentów na kursie z języka oraz kursie z literatury i kultury. To dużo. Właśnie otrzymaliśmy rejestracje na następny rok akademicki. Liczba chętnych wzrosła o połowę. To znaczy, że nasz kurs będzie największy na całym wydziale!

Stanley Bill, Lecturer in Polish Studies, University of Cambridge.

Posted by Cambridge Polish Studies on 4 sierpnia 2015


Studenci: To najlepszy kurs na Cambridge

Chris Powers: - Przed tym kursem wiedziałem niewiele. Wiedziałem, że Polska jest w Unii Europejskiej, słyszałem świetne przemówienie Radosława Sikorskiego w Oksfordzie, w którym wystąpił przeciwko eurosceptykom. Zdecydowałem się na polskie studia, chcę być politykiem. Myślę, że nie można zrozumieć historii Europy, nie patrząc na Wschód.

Rita Lindsay: - Brytyjczycy często patrzą z wyższością na inne kraje. Myślimy, że to nasza kultura jest najcenniejsza. Te studia diametralnie zmieniły moją perspektywę. Wcześniej nie miałam żadnego pojęcia o Polsce: kraj na peryferiach Europy, daleko stąd, w bloku wschodnim. Teraz moim ulubionym poetą jest Czesław Miłosz. Jestem też pod wrażeniem "Kanału" Andrzeja Wajdy.

Helen Pierpoint: - Ja najpierw studiowałam rosyjski. Drugi język wybierałam między polskim a ukraińskim. Cieszę się, że zdecydowałam się na ten pierwszy, bo to mój najlepszy kurs na Cambridge. Wciąż mało wiemy o Europie Wschodniej. A tu okazuje się, że mieliście "Mesjasza Narodów", drugą konstytucję na świecie, pierwsze zwycięstwo nad komunizmem.



Uczyć się o Polsce to jak uczyć się o Patagonii

Studia na Cambridge i na Oksfordzie mogą w przyszłości się uzupełniać. Na to liczy prof. Norman Davies i doktor Stanley Bill. Studenci pierwszego stopnia mogą nauczyć się języka na Cambridge, a później napisać pracę doktorską pod skrzydłami oksfordzkiego POMP-u. Jednak mimo dużego zainteresowania studentów i kilku profesorów-polonofilów studiowanie o Polsce na brytyjskiej uczelni wciąż wydaje się czymś egzotycznym.

Na Oksfordzie prawie 50 proc. studentów historii pracuje nad dynastią Tudorów. Jak mówi prof. Davies, zajmować się Polską na brytyjskiej uczelni to jak uczyć się o historii Patagonii. A przecież Polska to nie jest Luksemburg, Monako czy Andora. To wielkie państwo w Europie.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (40)
"Polskie studia to mój najlepszy kurs na Cambridge" - mówi Rita. Jej ulubionym poetą jest Miłosz
Zaloguj się
  • wiktormarzena

    0

    ...smuci fakt, ze wsrod Wykladowcow zabraklo Pana Trynkiewicza, wybitnych przedstawicieli polskiego buisnessu panow Bagsika i Gasiorowskiego, historyka Grossa z diaspory w NY, rdzennego polaka z UJ w Krakowie prof.Hartmana oraz...jakzeby inaczej!

  • grajag

    Oceniono 2 razy 2

    "transformacja, gospodarka, społeczeństwo" Najsłabszym ogniwem jest niestety społeczeństwo....cofające się do średniowiecza ze swoimi egzorcyzmami, ludową religijnością. Nijak nie przystające do współczesnego, nowoczesnego świata

  • wybitny.analityk

    Oceniono 6 razy -2

    "Polacy (...) podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców." - Jan Tomasz Gross "profesor".

  • ergosumek

    Oceniono 9 razy -1

    "Bez jego dotacji (6 milionów złotych) polski program na Oksfordzie - na którym nowe kursy opłacane są zwykle przez bogatych fundatorów i korporacje - nie miałby szans."
    ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
    Miliarder finansuje polski program edukacyjny na Oxfordzie?
    Bo w Polsce nie ma rządu polskiego, który powinien tym się zająć?

    6 milionów to dla budżetu pryszcz, były pieniądze zmarnotrawione na loty Tuska do domu w te i z powrotem, tylko nie było na promocję Polski?
    Ten rząd to....szkoda słów.

  • jvn

    Oceniono 4 razy 0

    Pozytywna wiadomość, ale biorąc pod uwagę rozmiar polskiej diaspory na Wyspach, dosyć przychylny obraz naszego kraju(imigrantów juz niekoniecznie) w brytyjskich mediach i malejące wpływy Brytyjczyków uważam, że nie tędy droga. Znacznie lepszym pomysłem byłoby zrealizowanie podobnych programów na amerykańskich uniwersystetach, szczególnie tych gdzie wykładaniem historii zajmują się ludzie postrzegający Polskę przez pryzmat Holocaustu, pogromów i roku 1968.

  • cousland

    Oceniono 14 razy -2

    Dziwny artykuł, gdzie informacja o mordowaniu Żydów przez Polaków? Przypominam, wg Grossa, jednego z intelektualnych guru GW Polacy wymordowali więcej Żydów niż Niemców ^^
    Doprawdy, jeszcze rok temu miałem za totalnych oszołomów ludzi którzy mówili że GW to zwykła gadzinówka, teraz samemu zbliżam się ku temu twierdzeniu.

  • montezuma1234

    Oceniono 5 razy -1

    Dynastia Tudorów już dawno jest passe, czy oni tam o tym nie wiedzą?

  • gr_ub_y

    Oceniono 13 razy -1

    Czy Gazeta Wyborcza zamierza dalej utrzymywać żywe kontakty z Janem Tomaszem Grossem, który zrównał Polaków z nazistami, w większym stopniu odpowiedzialnymi za mordowanie żydów niż Niemcy?

  • stachkaz47

    Oceniono 19 razy 1

    "To ohydne oblicze Polaków pochodzi jeszcze z czasów nazistowskich".
    Europa Wschodnia musi dopiero dokonać rozprawy ze swoją zbrodniczą przeszłością. Dopiero kiedy to się odbędzie, ludzie uznają za swój obowiązek ratowanie tych, którzy uciekają przed brutalnością losu".

    Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

    Takie teorie w NIEMCZECH głosi stare Żydzisko - Jan Gross.
    Udało sie sku...synowi spie...ć w Auschwitz przez ruszta Szwabom i teraz
    wychwala ich pod niebiosa jacy to oni uczłowieczeni.
    Niech żydowska menda do Izraela zaprosi uchodźców.-
    Tam mają dużo bliżej niż do Europy -stary mosiek powalony.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje