Sieć restauracji Kim Dzong Una dociera do Europy. Co w menu? Gulasz z psa, handel ludźmi i podsłuchy

W całej Azji są setki restauracji ?Pjongjang?. Teraz ta północnokoreańska sieć franczyzowa sięga coraz dalej w świat - jedna restauracja istnieje już w Amsterdamie, a kolejną Kim Dzong Un planuje ponoć otworzyć w Wielkiej Brytanii. Jednocześnie w samej Korei istnieje realna groźba plagi głodu.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Droga do Korei Północnej wiedzie przez szeroką główną ulicę, zatłoczoną przez niezliczone motoryksze. Jest już późny wieczór, upał wręcz nieznośny. Lecz to nie Pjongjang, to Phnom Penh, stolica Kambodży. Przez wąskie boczne drzwi wchodzi się z ulicy do restauracji "Pjongjang", jednej z wielu kulinarnych ambasad Korei Północnej. W całej Azji jest ich setki. Dzięki nim można zajrzeć przez dziurkę od klucza do szczelnie zamkniętej Korei.

Gulasz z psa i kapusta we wszelkich odsłonach

W restauracji panuje luźna atmosfera. Biznesmeni z Korei Południowej i Japonii klaszczą w rytm muzyki, do której tańczą Koreanki z Północy. Całe doświadczenie posiłku to nie tylko jedzenie, lecz również spektakl kulturalny - muzyka, taniec i śpiew. W gęstym powietrzu czuć piwo i kimczi, czyli północnokoreański specjał z kapusty.

Mające zezwolenie północnokoreańskiego ministerstwa turystyki kucharze i kelnerki serwują oryginalne przysmaki z ich kraju: surową i gotowaną rybę, gulasz z psa, makaron a la Pjongjang oraz kapustę we wszelkich odsłonach. Wszystko, o czym mieszkańcy Korei Północnej mogą tylko pomarzyć. Wiele regionów tego kraju nieustannie cierpi na niedożywienie. Co chwila pojawiają się informacje o groźbie plagi głodu.



Dewizy dla reżimu

- Kulinarne ambasady służą reżimowi przede wszystkim do zdobywania dewiz - mówi profesor Sung-Yoon Lee, ekspert od Korei Północnej na Uniwersytecie Tufts w Bostonie, i dodaje: "północnokoreańskie restauracje za granicą są instrumentem polityki państwa, której celem jest przynoszenie jak największych zysków na rzecz reżimowych elit". - Utworzone w 1974 roku tak zwane Biuro 39 odpowiada za tę działalność, w tym pranie pieniędzy, przemyt, sprzedaż nielegalnych substancji oraz zarządzanie nielegalnym majątkiem Kim Dżong Una w Europie, Chinach i Azji Południowo-Wschodniej - kontynuuje profesor. Restauracje to względnie nowa i dochodowa forma zdobywania dewiz, nawet jeśli północnokoreański personel jest tam zastraszany i żyje w strasznych warunkach.

Pyongyang Restaurant in Phnom Penh

Personel pod stałym nadzorem

Kucharze i kelnerki restauracji, zanim wyjadą do pracy, są sprawdzani pod kątem lojalności ideologicznej. Po zakończeniu pracy są pod stałym nadzorem. - Jeśli ktoś, korzystając z zarobionych pieniędzy, będzie chciał uciec, jego rodzina w kraju poniesie ciężkie konsekwencje - podkreśla Sung-Yoon Lee.

Obrońcy praw człowieka, jak John Sifton z Human Rights Watch w Azji, ostro krytykują północnokoreańskie przybytki: "Wiemy, że prawie wszystkie wypadki ograniczenia wolności zatrudnionych w takich restauracjach podpadają pod handel ludźmi".

Klienci jako źródło informacji

Kolacja z dwoma daniami i napojami kosztuje około 60 dolarów za osobę. W tej restauracji nie ma napiwków, choć płaci się tu pięć razy więcej niż w innych podobnych lokalach. To jednak nie wydaje się przeszkadzać klientom. Profesor dodaje, że kelnerki mają za to dodatkowe zadanie, a mianowicie jak najbardziej zbliżyć się do gości, dyplomatów i biznesmenów, by słuchać, o czym mówią. Tacy klienci to dla reżimu źródło informacji na przykład o polityce Południa. Profesor nie wyklucza, że restauracje są na podsłuchu.

Pyongyang Restaurant in Phnom Penh

Filie także w Europie

Jakie dochody płyną z kulinarnych ambasad Korei Północnej? Profesor ocenia, że około 10 milionów dolarów rocznie. - Można to porównać do wysokości wpływów Pjongjangu z turystyki. Innymi słowy, restauracje nie są najważniejszym źródłem dewiz dla reżimu, ale są na tyle ważne, by ich nie likwidować, a nawet - by je rozwijać. Nawet na kontynencie europejskim już jest północnokoreańska sieć franczyzowa. W roku 2012 została otwarta pierwsza restauracja "Pjongjang" w Amsterdamie. Kim Dzong Un podobno planuje kolejną restaurację w Szkocji.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!





Więcej o:
Komentarze (100)
Sieć restauracji Kim Dzong Una dociera do Europy. Co w menu? Gulasz z psa, handel ludźmi i podsłuchy
Zaloguj się
  • zigzaur

    0

    Jadłem kimczi w stołówce zakładu Daewoo w Polsce. Zatem nie jest to potrawa tylko północnokoreańska.

  • red.kris

    Oceniono 2 razy 0

    gulasz z każdego ssaka jest zawsze cacy ;))

  • obambo3

    Oceniono 2 razy 0

    Kiedy w Polsce?, pozdrawiam Cie drogi przywódco...

  • baby1

    Oceniono 3 razy 1

    "której celem jest przynoszenie jak największych zysków"? A co w tym złego? A co powinna ta restauracja przynosić jak największe straty?

  • cholonek

    Oceniono 5 razy -1

    Skończyły się banderowskie srebrniki to Czerska nadstawia kapelusz Kimowi i włącza się do kampanii reklamowej jego knajp. Super.

  • ulanzalasem

    Oceniono 7 razy 3

    Takiej cenzury to mógłby się uczyć od was Putin. Do tego serwujecie często w newsach i artykułach oskarżenia wobec czytelników i Polaków - a nie dajecie im możliwości wypowiedzenia się.
    Do tego wrzucanie wszystkich do jednego worka, bo może wcale nie chodzi o komentarze wulgarne, podpadające pod jakiś paragraf ? Te przecież można usunąć lub zgłosić odpowiednim służbom. Jakoś inne duże polskie portale nie mają z tym problemu, nie wyłączyły odgórnie komentarzy. Może chodzi jednak o cenzurę i to, że ludzie nie podzielają waszego punktu widzenia i wobec tego wolicie zamknąć osobom o innych poglądach usta, zabrać możliwość wypowiedzi ?! Ciekawe czy w redakcji jest jednomyślność bo raczej wątpię, no chyba że wasi dziennikarze nie mają własnej woli i macie posłuszeństwo lepszą niż w wojsku.
    Dlaczego przypominacie emigrację Polaków podczas II WW ? Jak można porównać atak Niemiec i Rosji, zsyłkę, obozy koncentracyjne, zniszczenie kraju do tego, że w zacofanym kraju Afrykańskim nie ma zasiłków ? W Syrii jest wojna ? A kto ją rozpoczął, przecież wg waszego wcześniejszego przekazu arabska wiosna była cool. Okazało się że państwa z Afryki czy Bliskiego Wschodzi zamiast demokracji wprowadzają rządy religijne, nawet skrajnie.
    Przecież uciekinierzy z Syrii chyba chcieli tego starcia z Asadem ? Dostawali broń, ogromne środki z USA do walki z "tyranem". Byli także wspierani finansowo przez bogate kraje w regionie jak Arabię Saudyjską, Kuwejt, Katar, ZEA. I dobrze wiemy, bo to żadna tajemnica, że część tych środków zasiliła przyszłych twórców...ISIS.
    Dlaczego w artykułach GW/gazety brakuje realnej oceny przyczyn obecnego stanu i roli USA i ich miejscowych sojuszników jak Arabia Saudyjska, która chce być regionalnym rozgrywającym? Dlaczego apelujecie do Polaków, a nie do Stanów Zjednoczonych czy regionalnych i często bogatych państw muzułmańskich ? Polak w Anglii albo pracuje albo wyląduje na ulicy, Polak nie mówi nikomu jak ma żyć, co jeść, jak się ubierać, wprost przeciwnie, świetnie się dostosowuje. A jeśli jego dzieci dostają coś od Anglii to tylko dlatego, że jego rodzice tam pracują i płacą podatki. Poza tym musieliśmy sobie na to zapracować walcząc o wolność po 45 roku i dostosowując się po 89 przed przyjęciem do UE. A teraz oczekujecie, że ktoś od tak przyjmie setki tysięcy czy nawet miliony ludzi z obcej kultury ? Ludzi, którzy są mocno roszczeniowi zarówno jeśli chodzi o finansowanie, pracę jak i to, że chcą tutaj żyć i robić wszystko wg własnych zasad często obcych, skrajnych i to religijnie ?! To goście dostosowują się do zasad panujących u gospodarza, a nie odwrotnie.

  • drattewka

    Oceniono 2 razy 2

    Nie brakuje na świecie pożytecznych idiotów, więc może się zdarzyć, że bywanie u Kima stanie się trendy. Ale już żaden idiotyzm nie jest w stanie mnie zaskoczyć ze strony poprawnopolitycznych idiotów i apologetów totalnej wolności moralnej. Jeść u bandyty i sadysty - szczyt "dobrego smaku".

  • distepfano

    Oceniono 5 razy 1

    Z ostatniej chwili.
    W rozegranym meczu piłki siatkowej między stróżami prawa Polski i Chin padł oczekiwany przez wszystkich wynik
    PSY powróciły nie na tarczy lecz na patelni. :))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX