Gra o lasy. Skąd wziął się strach przed prywatyzacją lasów i dlaczego pytanie Dudy jest "kuriozalne"

03.09.2015 11:21
Andrzej Duda chce referendum ws. lasów państwowych

Andrzej Duda chce referendum ws. lasów państwowych (youtube.com/ Andrzej Duda | Fot Sławomir Kamiński / AG)

Nocne głosowania, tajne noty dyplomatyczne i "skoki na kasę" - polityczne spory ws. Lasów Państwowych są pełne zawirowań. Jednak referendalne pytanie, zaproponowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, wcale nie ochroni lasów przez prywatyzacją. Umocni za to przepisy, zgodnie z którymi np. Jacek Kurski kupił leśniczówkę za ułamek jej wartości.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Był początek lat 90., a wraz z wieloma zmianami ustrojowymi pierwszy demokratycznie wybrany Sejm zajmował się m.in. nową formą zarządzania lasami. Uchwalono ustawę, która stworzyła wyjątkowy podmiot - Państwowe Gospodarstwo Leśne "Lasy Państwowe".

Nie ma on osobowości prawnej; choć zarządza państwowym terenem, to nie przekazuje do skarbu państwa ani swoich zysków, ani podatków. Wszystko, co dzieje się w Lasach, zależy od wewnętrznych decyzji. Są one oczywiście ograniczone ustawami - jednak te od początku dawały duże pole do działania.

Zakres tych możliwości poszerzono jeszcze bardziej w 1995 roku. Znowelizowane wtedy (i obowiązujące do dziś) przepisy pozwalały na sprzedaż terenów i nieruchomości leśnych - opisuje "Polityka". Wystarczyło, by spełnione zostały ogólnikowe warunki (wystarczy uznać daną nieruchomość za "nieprzydatną").

Zniesiono m.in. ograniczenie, zgodnie z którym leśniczówki można było sprzedawać (i udzielać ulg) tylko osobom związanym z LP. Dzięki zmianom, które weszły w życie w 1997 roku, wystarczy, że mieszkają w nich co najmniej trzy lata.

Dom za 6 tys. zł? Żaden problem dla leśnika

Z nowego prawa skorzystał m.in. Jacek Kurski, który kupił leśniczówkę za 20 tys. zł. Później sam Kurski wycenił ją na 280 tys. zł i tłumaczył, że kupił budynek w opłakanym stanie i dużo zainwestował w remont. Nie był on jedynym, który korzystał z niskich cen i bonifikat na leśne nieruchomości. Do 2010 roku z blisko 50 tys. takich lokali należących do LP pozostało ok. 12 tys. - opisywała wtedy "Rzeczpospolita".

Leśnicy argumentowali, że wyprzedają mieszkania i leśniczówki, bo lokatorzy nie płacą czynszu, a utrzymanie nieruchomości kosztuje zbyt wiele. Niezależnie od tego faktem jest, że wielu pracowników LP - w dużej części wysoko postawionych - zrobiło na tym świetne interesy.

Marian Pigan - jeszcze zanim został dyrektorem generalnym LP w 2008 roku - kupił działkę z 200-metrowym domem, garażem i budynkiem gospodarczym za... 6 tys. zł.

Argument o kosztach utrzymania nieruchomości wydaje się też o tyle nietrafiony, że Lasy Państwowe wydały w tym samym czasie setki milionów złotych na budowę kilkuset nowych mieszkań i domów.

Pieniądze lasów w kasie państwa? "Krok w stronę prywatyzacji"

Lasom nie brakowało na te inwestycje pieniędzy - są monopolistą na rynku drewna, a do tego nie płacą podatku dochodowego i (do zeszłego roku) nie przekazywały żadnych pieniędzy państwu.

W 2010 roku wielkie pieniądze, którymi zarządzają LP, postanowił wykorzystać ówczesny minister finansów Jacek Rostowski. Nie chodziło o prywatyzację lasów czy nawet ich opodatkowanie, a tylko o włączenie Lasów do jednostek sektora finansów publicznych.

Zamysłem było, aby LP lokowały swoje pieniądze na kontach resortu finansów, a nie w innych bankach. Umieszczenie miliardów złotych, które Lasy osiągały ze sprzedaży drewna, miały ułatwić obniżenie relacji długu publicznego do PKB.

Rostowski argumentował, że lasy dalej będą niezależną instytucją, a jedynie formalnie stałyby się częścią sektora finansów publicznych. Ta argumentacja nie trafiła do opozycji, a także koalicjanta Platformy - PSL.

Wtedy PiS zaczął straszyć prywatyzacją lasów - zdaniem partii proponowane przez Rostowskiego zmiany były pierwszym krokiem. Partia Jarosława Kaczyńskiego wystąpiła nawet z wnioskiem o referendum w tej sprawie, którego ostatecznie nie przegłosowano. Pomimo tego zmian nie wprowadzono.

"Skok na kasę Lasów Państwowych"

Temat Lasów Państwowych powrócił do Sejmu bliżej końca kadencji. Na początku 2014 roku Prawo i Sprawiedliwość alarmowało o "skoku na kasę" LP. PO zaoponowała (a później przegłosowała) projekt, zgodnie z którym Lasy od 2016 roku będą musiały przekazywać do budżetu państwa 2 proc. przychodów.

PiS znów widziało w tym krok w stronę prywatyzacji Lasów, a także atak na ich niezależność. Rząd argumentował, że Lasy - które w 2012 roku miały na swoich kontach ok. 3 mld zł, a w 2014 roku ich przychody wyniosły 8 mln zł - nie ucierpią na przekazaniu 2 proc. przychodów (które przełożą się na ok. 100-150 mln zł).

Opozycja argumentowała, że PO chce w ten sposób zniszczyć lasy i pozbawić LP środków potrzebnych na ich utrzymanie. Jednak jak wynika z najnowszego raportu NIK, wydatki na ochronę i hodowlę lasów stanowią tylko 13 proc. kosztów ponoszonych przez Lasy.

- To, że zdecydowaliśmy się sięgnąć po te środki, które Lasy gromadziły, wynika z najgłębszego przekonania, także leśników, że przez to, że LP funkcjonowały w takim aż przesadnie komfortowym kontekście finansowym, groziło coraz bardziej nieracjonalnym wydawaniem tych środków - mówił wtedy ówczesny premier Donald Tusk.

PiS za prywatyzacją, przeciw Platformie

Także wtedy Tusk zdecydował się zaproponować zmiany w konstytucji, które miały zagwarantować, że nie dojdzie do prywatyzacji lasów.

- Proponuję, abyśmy przeprowadzili drobną, ale istotną zmianę w konstytucji, z zapisem gwarantującym trwałość rozwiązania, jakim są Lasy Państwowe z wolnym wstępem dla wszystkich - powiedział Tusk.

- Leśnicy poczują się spokojni, a Jarosław Kaczyński być może przestanie kłamać na ten temat, jak to robi od kilku lat - stwierdził Tusk. Platforma zaproponowała, żeby wprowadzić do konstytucji zapisy bezpośrednio chroniące LP.

W konstytucji miał pojawić się zapis, że Lasy są "dobrem wspólnym i podlegają szczególnej ochronie" oraz że "stanowiące własność skarbu państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie, pod klauzulą spełniania celów publicznych lub celów zrównoważonej gospodarki leśnej".

Właśnie możliwość wprowadzania wyjątków na poziomie ustawy wzbudziła sprzeciw PiS. Platforma argumentowała, że chodzi o umożliwienie wykupu terenów na cele wojskowe lub pod drogi, jednak zdaniem opozycji była to zbyt szeroka furtka.

Swoją poprawkę zaproponowało też PiS. Zdaniem tej partii można było dopuścić do prywatyzacji, ale pod klauzulą przekazania skarbowi państwa gruntów o powierzchni co najmniej trzykrotnie większej niż prywatyzowane.

Jednak ten zapis także był niedoskonały - teoretycznie mogłoby dochodzić do sytuacji, w których cenne tereny leśne są rekompensowane trzykrotnie większymi, ale mniej wartościowymi nieużytkami.

"Lasy uratowane"

Po pracy w sejmowej komisji poprawkami zajął się Sejm. Aby zmienić konstytucję, potrzebna była większość - 2/3 - głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Choć za zmianami głosowali wszyscy posłowie Platformy, a także PSL, SLD, Twojego Ruchu, to poprawki do konstytucji odrzucono pięcioma głosami (przeciw byli posłowie PiS i Solidarnej Polski).

Głosowanie odbyło się tuż przed pierwszą w nocy, a Prawo i Sprawiedliwość obwieściło, że udało się obronić Lasy Państwowe przed groźbą prywatyzacji, którą chciano zalegalizować chyłkiem, w nocnym głosowaniu.

Niemieckie lasy w spotach Dudy

Temat Lasów wzbudził dużo emocji w styczniu, gdy demaskatorski portal Wikileaks opublikował tajną korespondencję amerykańskich dyplomatów. Jeden z listów dotyczył rzekomej wypowiedzi Bronisława Komorowskiego z 2009 roku.

Komorowski miał powiedzieć, że premier Tusk jest "zdeterminowany, aby zdobyć środki na pokrycie odszkodowań za mienie skonfiskowane w trakcie II wojny światowej poprzez sprzedaż mienia państwowego, w tym lasów".

Ta rzekoma wypowiedź, dotycząca działań, do których nigdy nie doszło, stała się dla prawicowych mediów i polityków ostatecznym dowodem, że Platforma chce sprywatyzować polskie lasy.

Temat wracał później w kampanii prezydenckiej w mediach i spotach wyborczych Andrzeja Dudy. Pokazywały one rodzinę, która wybiera się do lasu, ale na miejscu okazuje się, że jest on ogrodzony płotem. Nie pozostawiał też wątpliwości, kto las wykupił - na tabliczce "zakaz wstępu" jest napis w języku polskim i niemieckim.



"Kuriozalne" pytanie w referendum Dudy

Krótko po wygranych wyborach Andrzej Duda zaproponował referendum, w którym jedno z pytań dotyczy Lasów Państwowych. Czyli realizuje wyborczą obietnicę zablokowania prywatyzacji lasów? Wręcz przeciwnie.

Zaproponowane przez prezydenta pytanie brzmi: "Czy jest Pan/Pani za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe?".

Zatem odpowiadając twierdząco na to pytanie, wcale nie blokuje się możliwości prywatyzacji - zgodnie z obowiązującym prawem można sprzedawać mienie LP. Zwracał na to uwagę m.in. senator Marek Borowski.

"Dotychczasowy system opisany jest w ustawie o lasach, a tam art. 38 wymienia sześć (!) dopuszczalnych i wcale nieskomplikowanych sposobów sprzedaży lub przekazania lasów w prywatne ręce" - napisał Borowski.

Senator nazwał pytanie o Lasy "kuriozalnym" i stwierdził, że "ktoś tu panu prezydentowi źle doradził".



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
  • Debata nad wnioskiem prezydenta o zarządzenie referendum Senat obraduje nad wnioskiem prezydenta. "Córka mi mówi tak: Tatusiu drogi, odwołaj! Rodzice odraczają masę dzieci, żeby nie szły!"
Komentarze (59)
Gra o lasy. Skąd wziął się strach przed prywatyzacją lasów i dlaczego pytanie Dudy jest "kuriozalne"
Zaloguj się
  • grajag

    0

    Głupi pisowy lud ocywiście kupił te łgarstwa. Teraz zobaczy (albo nie, bo pisiowe media nie powiedzą) co Szyszko zrobi z lasami państwowymi. Swoją drogą to granda, żeby przez tyle lat nie płacili podatków kiedy biedny emeryt musi je płacic.

  • t-12345

    Oceniono 2 razy 0

    coraz częściej mam wrażenie, że niewiedza czy wręcz głupota jest wielkim błogosławieństwem dla obdarzonego nią szczęśliwca - strach i przerażenie nie ogarnia przynajmniej wtedy człowieka na myśl, jakimi hienami jesteśmy rządzeni.
    nie wierzę żadnej partii ani żadnemu politykowi - wszyscy to zakłamane świnie i albo złodzieje (w najlepszym razie, a jak się trafi jakiś uczciwszy to przez przypadek i wyjątkowo rzadko dla potwierdzenia tej reguły, a i tak w końcu pewnie się nauczy kraść od innych), albo kompletne świry nie kwalifikujące się nawet na leczenie.
    jak tu wybierać pośród takich indywiduów, kiedy nawet patrzeć i słuchać się ich nie da? i po co słuchać, skro jedno mówią, a co innego robią?
    jedna kolejka do żłobu i tylko zmieniają się miejscami?

    trzeba by było wprowadzić np. limit kadencji dla posłów i senatorów - 2 kadencje wystarczą (jak się sprawdzi to na drugą wybierzemy) a potem wracać do roboty, a nie dożywotnio na utrzymaniu społeczeństwa. na koniec całkowity zakaz zasiadania we władzach spółek mających coś wspólnego z publicznymi pieniędzmi (bezpośrednio czy nawet jako kontrahent) dla takiego posła/senatora i jego rodziny.
    może wtedy znaleźliby się w końcu jacyś fachowcy z prawdziwego zdarzenia do zorganizowania jakoś tego bałaganu, a jak nie, to przez 2 kadencje może partacze za bardzo nie narozrabiają?
    takie pobożne życzenia...

  • amur-49

    Oceniono 4 razy 2

    "ktoś tu panu prezydentowi źle doradził".
    Nikt tu panu prezydentowi źle nie doradzał. Pan Duda jest hochsztaplerem i kłamcą i doskonale zdaje sobie sprawę ze szkodliwości swego działania, liczy jedynie na to, że uda mu się bezczelnie ogłupić społeczeństwo i wykorzysta je dla brudnych celów swej partii.

  • bilinski53

    Oceniono 5 razy -3

    Borowski jest niewiarygodny ponieważ jest starym komuchem, służył Moskwie a teraz służy postubecji.......jest zadaniowany.

  • kor102

    Oceniono 9 razy -3

    Zapis proponowany przez Tuska pozostawiał możliwość sprzedaży lasów poprzez zapisy ustawowe.
    czyli w rzeczywistości niczego nie zmieniał, taka POwska zagrywka dla własnych wyborców, a taki wyborca jak fakiba łyka wszystko.
    A skąd się pojawił temat lasów? Bronek obiecywał odszkodowania za sprzedaż lasów.
    Tak to było, a dzisiaj palą głupa.

  • scibor3

    Oceniono 4 razy -2

    "Nie był on jedynym, który korzystał z niskich cen i bonifikat na leśne nieruchomości."

    Na przykład Komorowski?

  • jan.w2

    Oceniono 9 razy -5

    //ratujlasy.niepoprawni.pl/ - tu jest nieco więcej na temat próby zmiany konstytucji i wprowadzenia furtki w postaci regulowania sprzedawszy lasów przy pomocy ustawy.

    Poselski projekt zaproponował poprawkę do Konstytucji następującej treści:

    Art. 74a. 1. Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa są dobrem wspólnym i podlegają szczególnej ochronie.
    2. Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie.
    3. Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa są udostępniane dla ludności na równych zasadach. Zasady udostępniania i gospodarowania lasami określa ustawa.

    Właśnie o ten zapis odsyłający do ustawy chodziło. Furtka do niczym nieskrępowanej sprzedaży lasów.

  • idziezimaodmorza

    Oceniono 5 razy 3

    Dlaczego my Polacy wszystko co jest dobre musimy spie...ć.

  • kuma1

    Oceniono 12 razy 10

    Do kurnika pierwszego lisa wpuściliście a dziwicie się czemu kury zaczął Wam gonić i przymierza się do ich duszenia.? Trudno ogarnąć co wymyślą gdy Guru śmiało stanie na czele i będzie mógł wreszcie zarządzać a żaden Prokurator nie powie, że jest urzędnikiem. Szykuje się nam nad premiero prezydent zarządzający metodami na Macierewicza.!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje