"Jasienica z piekła nie wyjdzie. Myślą, że Lemański to Bóg" [REPORTAŻ]

Z Jasienicy zniknął dwa lata temu. Macewy i półka w kształcie Tory też. Ale parafianie nie dają za wygraną: - Ładujemy w samochody ciasta, pierogi, bigos, krokiety, zupy w słoikach i jedziemy do Treblinki. Po modlitwie spotykamy się na parkingu i przenosimy wszystko do bagażnika ks. Lemańskiego.
Jest poniedziałek, zbliża się 17. Zaraz zacznie się nabożeństwo czerwcowe. W kościele jest mało wiernych: kilka starszych osób i duża grupa nastolatków z przodu. Ci drudzy po nabożeństwie ustawiają się w kolejce do zakrystii. Muszą podbić pieczątki do bierzmowania na dowód, że byli. Ustawiam się ostatnia. Pytam, jak jest po Lemańskim.

Obecny proboszcz, ks. Krzysztof Kozera, od razu woła do organisty: - Panie Mieciu, jak jest? Jest pan tu już 20 lat.

Pan Miecio: - Indywidualnie nie rozmawiam, ale ksiądz proboszcz robi wszystko, jak należy.

- Sekta się wykrusza - mówi o lokalnych obrońcach ks. Lemańskiego proboszcz. - To niewypał, który jest jeszcze w ziemi, więc trzeba delikatnie, bo może wybuchnąć - tłumaczy i prowadzi do ołtarza bocznego, gdzie kiedyś ks. Lemański wmurował dwie macewy.

Ks. Kozera z dumą: - Proszę spojrzeć, ani śladu nie zostało. To znaczy, zostało, bo trzeba było odłupywać, ale zasłoniłem prywatnymi obrazami.

Z obrazów uśmiechają się o. Pio i Maksymilian Kolbe.

Podobny los spotkał półkę w kształcie Tory, też wstawioną przez Lemańskiego. - To też moja sprawka. To nie synagoga. Absolutnie. Nie, nie, nie! - protestuje ks. Kozera. - Czy w synagodze znajdziemy jakiś, nawet malutki, obrazek Matki Bożej? No nie, od razu by go spalili. Nasi starsi bracia w wierze.



Słoiki na parkingu w Treblince

Jasienickiemu proboszczowi do uprzątnięcia został jeszcze pomnik. Za kościołem wciąż stoi dziesięć symbolicznych mogił z napisem: Pamięci Dzieci Narodu Żydowskiego zamordowanych przez "Herodów".

- Nie będę go likwidować, nie jestem taki naiwny. Żeby potem zarzucali mi antysemityzm? Załatwię to inaczej. Poszerzę go - tłumaczy ks. Kozera. - A dlaczego tylko dzieci żydowskie mają być upamiętnione? Polskie dzieci nie ginęły? Nie mogę powiedzieć, czy akurat tutaj ginęły, nie jestem dobry z historii, ale powiedzą ludzie mądrzejsi ode mnie.

Pani Lucyna: - W 1942 r. przez Jasienicę w wagonie do Treblinki jechał Janusz Korczak z dziećmi z warszawskiego sierocińca. Korczak był tu postacią od zawsze. 20 lat temu mieliśmy szczep harcerski jego imienia, potem został patronem szkoły.

(Z "sektą Lemańskiego" spotykam się za jasienickim kościołem, w domu pani Lucyny. Przyszło około 20 osób: z Jasienicy i z pobliskiego Tłuszcza).

Pani Bronisława: - A ja jeszcze z podstawówką do Treblinki jeździłam. Ks. Lemański wstrzelił się w tę tradycję.

Pani Krysia: - Teraz jeździmy tam w każdą ostatnią sobotę miesiąca. Własnymi samochodami, a jak się zbierze więcej chętnych, wynajmujemy autokar. Pierwszym razem, w 2012 r., ks. Lemański powiedział w ogłoszeniach parafialnych, że jedzie i jeśli ktoś chce, to może zabrać się z nim. Zgłosiło się 90 osób.

Pani Maria: - Ksiądz nas teraz w Jasienicy prawie nie odwiedza, więc gdy jeździmy do Treblinki, to ładujemy w samochody ciasta, pierogi, bigos, krokiety, zupy w słoikach. A potem, po modlitwie, spotykamy się na parkingu i przenosimy wszystko do bagażnika księdza.

Kamery na chórze

Ostatnio był w Jasienicy na swoje imieniny. Pani Lucyna poszła do proboszcza z grupą reprezentatywną. Dali na mszę, ks. Kozera przyjął.

Pani Bronisława: - Najpierw chcieliśmy, żeby to ks. Wojtek odprawiał tę mszę. Nie. Prosiliśmy, żeby chociaż koncelebrował. Nie. To żeby chociaż czytanie przeczytał - nie. W końcu spytaliśmy: "To gdzie ksiądz proboszcz widzi ks. Lemańskiego podczas jego imieninowej mszy?". "W ławce".

Pani Maria: - Ale na samej mszy odczytał tylko imię naszego księdza. Ktoś w pierwszej ławce krzyknął, że ks. Lemański ma nazwisko.

Pani Lucyna: - Nawet ręki mu nie podał na koniec.

Pani Bronisława: - A na chórze kamery poustawiał, bo bał się zamieszek.

Pani Maria: - Na koniec powiedział nam, że następnym razem potrzebna będzie zgoda kurii.

(Ksiądz proboszcz: - Zaprosić tu Lemańskiego? Nie, nigdy! Zacznie się i będzie coraz częściej przyjeżdżał: na piątą rocznicę urodzin naszej Basi, imieniny naszej mamy, 15 lat małżeństwa. Będzie nieustannie, celowo, prowokacyjnie. Niech go sobie kochają, ale do kościoła mają przychodzić).

Do kościoła na pogrzeb

Pani Bronisława: - Mój mąż, odkąd Lemański odszedł, chodzi tylko na pogrzeby.

Pani Lucyna: - Mój Filip też już nie chodzi. Ostatni raz był rok temu, na swojej pierwszej komunii.

Pani Maria: - My jeździmy do Tłuszcza.

Pani Krysia: - Niech nam go przywrócą, to kościół się znowu zapełni, jak wcześniej, po brzegi.

Pani Lucyna: - A teraz nikogo nie ma. Nawet ministranci nie przychodzą. A jak już przyjdziemy, to na tacę dajemy po pięćdziesiąt groszy.



Po obiad z menażką

Wrócił do Chotomowa pod Warszawą po tym, jak abp Henryk Hoser najpierw zamknął kościół w Jasienicy, a potem wyrzucił go z plebanii. Dostał w zamian miejsce w Domu Księży Emerytów. Jednak ks. Wojciech Lemański (l. 55) wolał zamieszkać najpierw u zaprzyjaźnionego księdza, a potem u swojego ojca.

Z miejscowych mało kto wie o powrocie księdza. Nic dziwnego: nie może pracować fizycznie (abp Hoser musiałby dać pozwolenie, a nie daje), nie może też odprawiać mszy w chotomowskim kościele (suspensa jeszcze nie weszła w życie, ale żaden ksiądz go do swojego kościoła nie zaprosi - po co się narażać?). Mszę odprawia więc u siebie w pokoju.

Czasem można go zobaczyć, jak odwiedza na cmentarzu grób swojej matki. Ale przeważnie go nie ma - jeździ do Warszawy na wykłady dla doktorantów na orientalistyce (pisze pracę doktorską o wspólnych modlitwach żydowskich i chrześcijańskich wykonywanych w miejscach zagłady) albo na zajęcia z hebrajskiego w ramach Żydowskiego Uniwersytetu Otwartego. Wraca wieczorem. Je kolację z ojcem, bierze się za brewiarz, czyta książkę i o 22 idzie spać.

Ich dom łatwo znaleźć. Stoi przy jednej z głównych ulic: jest niski, drewniany, jednopiętrowy (odróżnia się od tych nowych, za wysokimi ogrodzeniami). Z ogródka szczerzą się dwa krasnale ogrodowe.

W bramie wita mnie Józef Lemański. Całuje w rękę na przywitanie i prowadzi przez sień.

Mrożone ryby

W przejściu poustawiane pięciolitrowe butle z wodą i zapasy: słoiki z jabłkami, zupą, bigosem, fasolką po bretońsku. To prezenty dla księdza. Nie tylko od parafian z Jasienicy.

Gdy raz wyjechał na cały dzień, przed dom w Chotomowie zajechała ciężarówka z dwoma tonami węgla. Pan Józef mówił, że to pomyłka, że to chyba do sąsiadów. Ale kierowca miał na kartce napisane wyraźnie: ks. Wojciech Lemański.

Innym razem przyszło awizo. Ksiądz mógł je odebrać dopiero nazajutrz. W paczce były mrożone ryby. Wszystko popłynęło. Jeszcze kiedy indziej pocztą przyszło mięso i chleb. Za każdym razem inny nadawca, nie sposób odczytać adresu. Ksiądz i jego ojciec domyślają się, że to od mieszkańców Chotomowa.

Sygnaturka

Witold Modzelewski, radny, prowadzi zakład samochodowy koło Biedronki: - Wojtek nie biega tutaj po wsi i nie żali się. Na pewno jest facetowi ciężko bez pracy, ale chłopak ma swój honor. Robi swoje. Jak robiłem mu przysługę przy aucie, mówiłem mu: "Masz gratis od firmy". Nie wnikałem w jego finanse. Z tego, co mówił, to nie ma dużych kłopotów. Ale jeśli okaże się, że potrzebna mu pomoc, to żaden problem.

Znamy się od 37 lat. On wtedy założył grupę młodzieżową Sygnaturka. Mieliśmy po 16, 17 lat. Małolaty. Spotykaliśmy się pod figurką w Chotomowie. Wojtek organizował ogniska, agapy, wycieczki. Nie mówił nam: "Idźcie do kościoła", tylko "Żyjcie fajnie". Wiedzieliśmy, że pójdzie do seminarium, ale i tak to było zaskoczenie, jak nam ogłosił. Nie pasował na księdza: zawsze wesoły, rowerek, krótkie spodnie.

Z tej naszej grupy przetrwały przyjaźnie i małżeństwa. Obserwowaliśmy jego karierę. Gdy w Jasienicy zrobiło się gorąco, Sygnaturka zebrała się u mnie w biurze na naradę. Dzwoniliśmy do niego. Powiedział, że nie oczekuje pomocy materialnej. Ale ucieszył się, że pamiętamy i nie wierzymy w doniesienia kurii.



Kurewki takie pod księdza oknem?

Ksiądz proboszcz Kozera twierdzi, że "sekta Lemańskiego" w Jasienicy liczy zaledwie 100 osób na 2,5 tys. parafian. Ale i tak odczuwa, że jasieniczanie "przykręcili kurek" (ks. Kozera: - Mówili, że Jasienica dobrze płaci, ale teraz się skończyło, teraz dają złośliwie, minimalnie).

Nie mogą mu zapomnieć, że nie powołał rady parafialnej tak jak ks. Lemański (ks. Kozera: - Nie ma potrzeby, o wszystkich wydatkach mówię z ambony). Ani tego, że świetlicę środowiskową chciał zamienić na kawiarnię (ks. Kozera: - Kawiarnia? No widzisz, co za złośliwość? Świetlica teraz przeniosła się do szkoły, a tu mamy "Klub mamy i taty". Wszystko odnowiliśmy czynem społecznym, zerwaliśmy tę paździerzową, prowincjonalną boazerię. Sami pędzelkiem malowaliśmy meble z demobilu, na styl prowansalski).

Ani tego, że zlikwidował plac zabaw, który ks. Lemański postawił przed plebanią (ks. Kozera: - Plac zabaw? Ze ścianką wspinaczkową? Do desek poprzybijał kilka uchwytów plastikowych. Nie wiem, kto tu miałby się wspinać, chyba przedszkolaki. Tu młodzież piła, paliła. Spać nie mogłem, bo ciągle kurewki leciały pod oknem. Kurewki takie pod księdza oknem? No nie. Zawsze im kulturalnie mówiłem: "Chłopcy, idźcie do domu", nigdy ich nie obraziłem, nigdy im nie powiedziałem: "Wypieprzać stąd, bo policję naślę". Nigdy tak im nie powiedziałem, bo to są moi chłopcy. Uważasz, że co, nauczę różaniec ich tu odmawiać?). Mówi jednak, że już odzyskuje powoli parafię. Mówi też, że większość księży Lemańskiego nie popiera.

Jasienica z piekła nie wyjdzie

Rozmawiam z księżmi z archidiecezji warszawsko-praskiej. Znają ks. Lemańskiego, nie chcą mówić pod nazwiskiem.

Ksiądz nr 1: - Mówili do niego: "Ty żydku", ale w konwencji żartu. I nigdy publicznie, tylko wśród swoich. Ale tu nie o to chodzi. Dialogu chrześcijańsko-żydowskiego biskup mu nie zabronił. Hoser był aż nadto cierpliwy. Już dawno powinien zrobić z nim porządek. Który generał będzie tolerował żołnierza, który będzie go nieustannie krytykował? I jeszcze do wrogów chodził, do "Wyborczej". Musiałby przeprosić, upokorzyć się, ale on tego nie zrobi. To co, biskup ma się uniżyć, no przepraszam bardzo. Jak dziecko się poprawi, to tatuś przebacza. Jak nie chce się poprawić, to znów dostaje klapsa.

Ksiądz nr 2: - To, czy jest obrzezany, czy nie, to nie jest problem. Dzisiaj wielu mężczyzn musi poddać się obrzezaniu ze względu na różne choroby układu erogennego. Nie obchodzi mnie, kim Lemański jest: Żydem czy Polakiem. Został katolickim księdzem i powinien przyjąć zasady, którymi kieruje się Kościół. Został ukarany na własne życzenie. Odszedł w skandalu, skłócił parafię. Nieraz pchał się i odprawiał mszę, żeby podkreślić swoją wielkość. Każdy z nas wie, gdzie jest jego miejsce. Lemański o tym zapomniał. Ale kapłanem będzie do końca życia. To sakrament, który pozostawia piętno do końca życia. Nawet gdyby nałożono na niego ekskomunikę, to może rozgrzeszyć człowieka, któremu zagraża śmierć, i to będzie ważne.

Ksiądz nr 3: - Ta Jasienica to z piekła nie wyjdzie. Oni go zepsuli. Tam są opętane baby! Uważają, że Lemański to Bóg, dalej Boga nie ma. U niego liturgia była jak u papieża, może to im się tak podobało? Te baby mogą sobie iść w diabły, ale co będzie dalej z Kościołem? Ja go bardzo lubię, ale on święty nie jest. On - pan, on - wszystko! To nie jest człowiek dialogu, ma trudny charakter. Do księży źle był nastawiony. Niech sobie jeździ do tej Treblinki. A kto mu zabroni? Poszedł na te żydowskie studia, i dobrze. Jeśli on naprawdę jest Żydem, to po kiego czorta utrzymywać tę iluzję?

Chana, Icchak, Abraham, Chaja

Staje koło fragmentu spalonej stodoły. Na sobie ma sutannę, na głowie jarmułkę przypiętą wsuwkami. Czyta głośno i wyraźnie: "Na ulicy Łomżyńskiej mieszkali Chana Jenta Wasersztajn, lat 53, wdowa po kupcu Moszem Wasersztajnie, i jej syn Szlomo, lat 15; Icchak Adamski, lat 78, nauczyciel Talmudu, z żoną Chaną Bejlą. Przy Starym Rynku mieszkali Icchak Jedwabiński, fryzjer, lat 50, jego żona Itke, lat 48, i dzieci: Abraham Josef z żoną Rywką i córką Chają Leą; Ruwen, lat 20".

Do Jedwabnego jeździ parę razy w roku. Tak jak do Wąsosza, Radziłowa, Szczuczyna, Chełmna nad Nerem. Najczęściej można go spotkać w Treblince. Przyjeżdża nawet częściej niż raz w miesiącu.

* Niektóre imiona zostały zmienione

Co dalej z ks. Lemańskim? Sygnatura Apostolska (najwyższy trybunał Kościoła katolickiego) odrzuciła prośbę ks. Lemańskiego o zwolnienie z opłat za rozpatrzenie dwóch odwołań (czyli rekursów): od decyzji abp. Hosera o odwołaniu z parafii w Jasienicy i o nałożeniu kary suspensy. Gdyby się uparł, musiałby zapłacić dwa razy po 1555 euro kaucji sądowej za rozpatrzenie każdego rekursu oraz około 5 tys. euro za dwóch oddzielnych adwokatów watykańskich do dwóch różnych spraw. Od adwokatów watykańskich usłyszał: "To potrwa parę lat. Na pewno chce ksiądz w to inwestować?". Wycofał się.

Czeka na list z Watykanu - formalne potwierdzenie swojej rezygnacji. Wtedy suspensa, jaką nałożył na niego abp Hoser, wchodzi w życie. Będzie musiał zdjąć sutannę. Ale wciąż będzie księdzem. Bezrobotnym, jak przez ostatnie półtora roku. O pieniądze się nie martwi. Ma oszczędności, które wystarczą mu jeszcze na dwa lata. Oprócz słoików, które otrzymuje z Chotomowa i Jasienicy, pomaga mu też czterech księży i dwóch biskupów (przekazali swoje intencje mszalne). Chęć pomocy zadeklarowało też kilkaset osób m.in. z Poznania, Łodzi, Krakowa, Kutna, Płocka i Bogatyni.

Napisze jeszcze list do abp. Hosera z prośbą o odwieszenie suspensy. Jeśli ten się nie zgodzi, zwróci się do papieża o akt łaski. "Sekta Lemańskiego" przygotowuje transparenty i plakaty, bo za rok papież Franciszek odwiedzi Wieliczkę. - Musimy zrobić odpowiednio duże, to nas zauważy. A jak nam proboszcz wejściówek nie załatwi, to pojedziemy z innych parafii - mówi pan Andrzej z Jasienicy i dodaje: - Hoserowi do emerytury zostały dwa lata. Gorliwie modlimy się o szybką zmianę.


Warto przeczytać: Wywiad rzeka z księdzem Wojciechem Lemańskim "Z krwi, kości i wiary" >>

Więcej o:
Komentarze (275)
"Jasienica z piekła nie wyjdzie. Myślą, że Lemański to Bóg" [REPORTAŻ]
Zaloguj się
  • steq1

    0

    zgnilizna hosera, starość i bezżenność sprawily,że takie coś istnieje. Zwapniały mózg i stetryczenie bez kobiety bo sperma resztki mózgu zalała. katobolszewizm pomieszany z nienawiścią

  • togo13

    0

    Ach, jakie to zgodne postepowanie z miłością ewangelicką? Niestety - teoria.

  • banan125

    Oceniono 2 razy 0

    de_BILE w EPIDIASKOPU w akcji

  • representation1

    Oceniono 7 razy -3

    Kiedy żydzi ustawią krzyże w synagogach?
    ----------------------------------------------------
    Lemański ustawiał macewy w kościele, ale druga strona nie wykonała żadnego gestu.

  • representation1

    Oceniono 6 razy -2

    Lemański jak ksiądz patriota za komuny.
    -------------------------------------------------
    Skandaliczną wypowiedź księdza Lemańskiego z ubiegłorocznego przystanku Woodstock skomentował ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Porównał buntowniczego kapłana do księży patriotów – najgorszego elementu kleru w czasach PRL.

    Mnie jako księdzu jest bardzo przykro. To kolejna odsłona konfliktu między przełożonym a podwładnym. Myślę, że tutaj nie ma sensu dyskutować, co ks. Lemański powiedział, a co nie - on mówi rzeczy karygodne. Mówienie o „wymarciu” pokoleniu biskupów znam z akt IPN - gdy księża patrioci krzyczeli do mikrofonów, że trzeba wykończyć biskupów, bo my tu w sojuszu z władzą wiemy lepiej, jak ten Kościół ma wyglądać – powiedział duchowny.

    Duchowny podkreślił, że posłuszeństwo wobec przełożonego jest rzeczą zasadniczą. - Byłem dwukrotnie kneblowany, dwukrotnie się podporządkowałem, ale jest kwestia formy – podkreślił.

    Nie można iść jak taran do konfrontacji. Ks. Lemański prosi się o to, by został suspendowany. Chce być męczennikiem tej sprawy. Jest mi przykro -– nie tędy jest droga do reformy Kościoła. Tutaj dochodzi do takiej paranoi, że ks. Lemański mając 54 lata mówi, że młodszy od niego prymas jest z pokolenia, które ma wymrzeć — dodał duchowny.

    Sam bywam krytyczny wobec wielu zachowań władzy kościelnej, niejednokrotnie wygłaszałem kontrowersyjne opinie. Duchownych obowiązują jednak pewne zasady. W odróżnieniu od ks. Lemańskiego, nie przekroczyłem granicy. On, podważając autorytet arcybiskupa, poszedł za daleko. Zabrakło mu pokory - mówi ks. Isakowicz-Zaleski.

    **********************************************
    Teraz już wiecie, że nie o samą krytykę błędów Kościoła tu chodzi. Ksiądz Isakowicz-Zaleski od lat krytykuje przywary hierarchii kościelnej. Napisał nawet książkę "Chodzi mi tylko o prawdę". Tyle tylko, że Ksiądz Isakowicz-Zaleski nie zabiega o poklask. Nie zdradza Kościoła. Nie występuje w mediach wrogich Kościołowi. Jest nieugięty. Domaga się lustracji w Kościele i mówi rzeczy niemiłe lewakom. Dlatego GW zawsze go zwalczała.

    Co innego Lemański. On jest lewakom bardzo potrzebny do rozwalania Kościoła od środka. Dlatego go lansują i nie pozwalają mu zrzucić sutanny. Mają już dość różnych Obirków i Bartosiów. Lemański bez sutanny byłby tylko kolejnym apostatą.

    Ksiądz Lemański jest zaprzańcem. Sam wystawił się poza nawias Kościoła. W jego naukach nie ma ducha chrześcijańskiego. Po owocach rozłamu i zgorszenia poznaliśmy go. Broni go tylko garstka jasienickich fanatyków. Papież Franciszek nie dał się nabrać. Papież zignorował nie tylko rekursy Lemańskiego, ale także bezsilny krzyk rozpaczy Michnika, który napisał list otwarty w obronie Lemańskiego. Czyżby Michnik myślał, że papież jest aż tak naiwny i głupi?

  • representation1

    Oceniono 5 razy -1

    Lemański jak ksiądz patriota za komuny
    -------------------------------------------------
    Skandaliczną wypowiedź księdza Lemańskiego z ubiegłorocznego przystanku Woodstock skomentował ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Porównał buntowniczego kapłana do księży patriotów – najgorszego elementu kleru w czasach PRL.

    Mnie jako księdzu jest bardzo przykro. To kolejna odsłona konfliktu między przełożonym a podwładnym. Myślę, że tutaj nie ma sensu dyskutować, co ks. Lemański powiedział, a co nie - on mówi rzeczy karygodne. Mówienie o „wymarciu” pokoleniu biskupów znam z akt IPN - gdy księża patrioci krzyczeli do mikrofonów, że trzeba wykończyć biskupów, bo my tu w sojuszu z władzą wiemy lepiej, jak ten Kościół ma wyglądać – powiedział duchowny.

    Duchowny podkreślił, że posłuszeństwo wobec przełożonego jest rzeczą zasadniczą. - Byłem dwukrotnie kneblowany, dwukrotnie się podporządkowałem, ale jest kwestia formy – podkreślił.

    Nie można iść jak taran do konfrontacji. Ks. Lemański prosi się o to, by został suspendowany. Chce być męczennikiem tej sprawy. Jest mi przykro -– nie tędy jest droga do reformy Kościoła. Tutaj dochodzi do takiej paranoi, że ks. Lemański mając 54 lata mówi, że młodszy od niego prymas jest z pokolenia, które ma wymrzeć — dodał duchowny.

    Sam bywam krytyczny wobec wielu zachowań władzy kościelnej, niejednokrotnie wygłaszałem kontrowersyjne opinie. Duchownych obowiązują jednak pewne zasady. W odróżnieniu od ks. Lemańskiego, nie przekroczyłem granicy. On, podważając autorytet arcybiskupa, poszedł za daleko. Zabrakło mu pokory - mówi ks. Isakowicz-Zaleski.

    **********************************************
    Teraz już wiecie, że nie o samą krytykę błędów Kościoła tu chodzi. Ksiądz Isakowicz-Zaleski od lat krytykuje przywary hierarchii kościelnej. Napisał nawet książkę "Chodzi mi tylko o prawdę". Tyle tylko, że Ksiądz Isakowicz-Zaleski nie zabiega o poklask. Nie zdradza Kościoła. Nie występuje w mediach wrogich Kościołowi. Jest nieugięty. Domaga się lustracji w Kościele i mówi rzeczy niemiłe lewakom. Dlatego GW zawsze go zwalczała.

    Co innego Lemański. On jest lewakom bardzo potrzebny do rozwalania Kościoła od środka. Dlatego go lansują i nie pozwalają mu zrzucić sutanny. Mają już dość różnych Obirków i Bartosiów. Lemański bez sutanny byłby tylko kolejnym apostatą.

    Ksiądz Lemański jest zaprzańcem. Sam wystawił się poza nawias Kościoła. W jego naukach nie ma ducha chrześcijańskiego. Po owocach rozłamu i zgorszenia poznaliśmy go. Broni go tylko garstka jasienickich fanatyków. Papież Franciszek nie dał się nabrać. Papież zignorował nie tylko rekursy Lemańskiego, ale także bezsilny krzyk rozpaczy Michnika, który napisał list otwarty w obronie Lemańskiego. Czyżby Michnik myślał, że papież jest aż tak naiwny i głupi?

  • antepavelic69

    Oceniono 4 razy 4

    "Nie mogą mu zapomnieć, że nie powołał rady parafialnej tak jak ks. Lemański (ks. Kozera: - Nie ma potrzeby, o wszystkich wydatkach mówię z ambony)"
    =====================================================================
    Ja nie złożę PIT-a do US.......powiem wszystko przez telefon:)

  • alkana11

    Oceniono 6 razy 2

    Teraz znowu przekonaliśmy się , jak wielkie miłosierdzie wyznają polscy biskupi.
    Ta ferajna leśnych pokomunistycznych dziadków,dowodzi czynami swoich wiernych ,czym jest tolerancja otwarcie na innych niesienie wiary i miłosierdzia.Gdzie jest miejsce dla ludzi otwartych szczerych i pragnących pojednania i życia w zgodzie z innymi narodami .
    Ten kościół jest nie dla "dobrych bojaźliwych i oddanych Polsce Narodowi i Bogu. W tym kościele -w Polsce- Zdaje się ,że Boga nie ma ,bo nie mka tam prawdziwych wyznawców Jego wiary. OD lat jestem poza kościołem,tak jak dzisiaj ksiądz Lemański,który zrozumie,że w dzieciństwie nie potrafił "wyprzeć z siebie" skrajnej naiwności, która jest paliwem dla niereformowalnych struktur kościoła katolickiego w mojej ukochanej Ojczyźnie.

  • stefan261261

    Oceniono 8 razy 2

    Pytanie: jak to jest ze pierwsze 20-30 komentazy jakby z jednej reki wyszly, wszystkie jada po kk i biskupie jak po ryzej kobyle i chwala tylko lemanskiego. jak na minus klikniesz wyskakuje plus, manipulacja jakas albo czary?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX