Każdy z każdym. Turcja bombarduje i Państwo Islamskie, i walczących z nim Kurdów. Wyjaśniamy, co właściwie dzieje się na syryjskim pograniczu

Pierwsze tureckie naloty na cele w Syrii przyjęto jako długo oczekiwany przełom w walce z Państwem Islamskim. Tyle że Turcy jednocześnie bombardują walczących z islamistami Kurdów, którzy jak nigdy są bliscy niepodległości. Jak zwykle, gdzie dwóch się bije, tam trzeci - w tym wypadku Państwo Islamskie - korzysta.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Sytuacja na turecko-syryjskim pograniczu od miesięcy była co najmniej skomplikowana. Walczą tam ze sobą siły Państwa Islamskiego - starającego się zbudować Kalifat - oraz organizacji kurdyjskich, które są wrogie islamistom i dążą do niepodległości Kurdystanu.

Dzieje się to tuż pod granicą Turcji, która dotąd - przynajmniej oficjalnie - nie angażowała się w konflikt. Po tym jak na terytorium kraju doszło do kilku zamachów terrorystycznych, siły tureckie rozpoczęły naloty na cele w Syrii i Iraku.

To jeszcze bardziej skomplikowało sytuację, ponieważ tureckie F-16 bombardują nie tylko Islamistów, ale też... walczących z nimi Kurdów. Jak do tego doszło?



Turcja chce "upiec dwie pieczenie na jednym ogniu"

Ankara podjęła decyzję o nalotach w piątek rano, kilka dni po samobójczym zamachu w mieście Suruc przy granicy z Syrią. W ataku, przypisywanym przez turecki rząd Państwu Islamskiemu, zginęło 32 prokurdyjskich działaczy.

Jednak według organizacji kurdyjskich terroryści współpracowali z turecką policją. W odwecie dokonano zamachów na tureckich policjantów w miastach Lice, Diyarbakir i Ceylanpinar.

Do tego ostatniego, w którym zginęło dwóch funkcjonariuszy, przyznała się Partia Pracujących Kurdystanu (PKK) - jedna z głównych organizacji kurdyjskich. W odpowiedzi Turcja rozpoczęła naloty na siły Kurdów (w tym przede wszystkim PKK w Iraku i Ludowe Jednostki Ochrony [YPG] - w Syrii).

- Naloty są usprawiedliwiane atakiem terrorystycznym na konwój wojskowy oraz zabiciem tureckich policjantów, które są przypisywane Kurdom z PKK. Moment tego zamachu jest o tyle dziwny, że w tym samym czasie Kurdowie w Syrii i Iraku osiągają duże sukcesy, a takie ataki na tureckie siły bezpieczeństwa nie przynoszą nic ich sprawie - mówi w rozmowie z Gazeta.pl dr Jacek Raubo, publicysta portalu Defence24.pl.

Image from aircraft cockpit video released by Turkey's state-run agency Anadolu Friday, July 24, 2015, of what they report to be Turkish warplanes striking Islamic State group targets across the border in Syria. Earlier a government official said three F-16 jets took off from Diyarbakir airbase in southeast Turkey early Friday and used smart bombs to hit three IS targets across the Turkish border province from Kilis. The official, who spoke on condition of anonymity because of government rules requiring prior authorisation for comment, said the targets were two command centres and a gathering point of IS supporters. The official said the Turkish planes had not violated Syrian airspace. (Anadolu via AP Video) TURKEY OUT TV OUTAP / AP



- W związku z tym trzeba się zastanowić, kto w rzeczywistości za niego odpowiada i przez kogo mógł być inspirowany - dodaje. Jest to bowiem pretekst dla Turcji do zaatakowania rosnących w siłę Kurdów, którzy pierwszy raz od dekad osiągają sukcesy w walce o własną państwowość.

- Turcja ewidentnie dokonuje obecnie zabiegu włączenia kwestii PKK do problemu Państwa Islamskiego. Kurdów "podczepia się" pod terrorystów z IS, bowiem nikt nie będzie sprzeciwiał się atakom wymierzonym w terrorystów, a mało osób będzie dociekało, co to jest PKK i czym różni się od znanego na całym świecie IS - ocenia ekspert.

Tureckie naloty w Syrii

W kampanii przeciwko IS Turcja miała zbombardować cele w przygranicznej strefie Syrii, kontrolowanej przez Państwo Islamskie. Doszło też do starcia sił tureckich i islamistów w okolicy miejscowości Kilis. Turcja użyła ciężkiego sprzętu, a lokalne źródła podają, że czołgi tureckiej armii na krótki czas przekroczył granicę. Zabito kilku bojowników i przejęto trzy pojazdy.



Z lotniska w Diyarbakir, skąd prowadzone są naloty Państwa Islamskiego, startują też F-16 bombardujące Kurdów w Iraku, a także na terytorium Syrii. Bojownicy z YPG poinformowali w poniedziałek, że turecka armia ostrzelała ich pozycje w okolicy miasta Dżarabulus w północno-zachodniej Syrii, gdzie przebiega linia frontu.



Turcja nie chce pozwolić na umocnienie pozycji Kurdystanu

W wyniku konfliktu kurdyjskiego w Turcji w ciągu ponad 30 lat zginęło ok. 45 tys. ludzi, głównie Kurdów. PKK uznawana jest przez Ankarę, a także Stany Zjednoczone i UE, za organizację terrorystyczną. Kurdowie rzeczywiście korzystają z metod terrorystycznych, trudno jednak porównywać skalę i formę tych działań z tymi prowadzonymi przez Państwo Islamskie.

- W mojej ocenie Turcja stara się otwarcie zasygnalizować władzom kurdyjskim granice, do jakich mogą się posunąć. Nie zamierza przy tym akceptować wzrostu siły Kurdów w Syrii i Iraku w taki sposób, aby ich działania przełożyły się na problem tureckiego Kurdystanu - mówi Raubo.

- Władze Turcji chcą przekazać Kurdom wiadomość: jesteśmy w stanie zrównać was do pozycji współcześnie najgorszych terrorystów na świecie i w każdej chwili zaatakować - dodaje.

"Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta"

Turcja - co zrozumiałe - stara się dbać przede wszystkim o własne interesy. Jednak może dojść do sytuacji jak w powiedzeniu: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. A z eskalacji konfliktu na linii Turcja - Kurdowie korzysta przede wszystkim Państwo Islamskie.

- Kurdowie są głównymi przeciwnikami islamistów w tym regionie, to oni ścierali się z nimi m.in. pod Kobane. A w Iraku Peszmergowie (kurdyjscy bojownicy) są najskuteczniejszą siłą, walczącą z islamistami - mówi Raubo.

- Na osłabieniu sił kurdyjskich bez wątpienia zyskuje Państwo Islamskie. Już dziś w środowisku Kurdów krążą rysunki, na których Państwo Islamskie chwali się, że ma wreszcie własne lotnictwo, które atakuje ich przeciwników. Beneficjantem tej sytuacji są też inne organizacje terrorystyczne, związane m.in. z Al-Kaidą w Syrii - dodaje ekspert.

Turkish soldiers patrol near the border with Syria, ouside the village of Elbeyli, east of the town of Kilis, southeastern Turkey, Friday, July 24, 2015. Turkish warplanes struck Islamic State group targets across the border in Syria early Friday, government officials said, a day after IS militants fired at a Turkish military outpost, killing a soldier. The bombing is a strong tactical shift for Turkey which had long been reluctant to join the U.S.-led coalition against the extremist group. (AP Photo)AP (AP Photo)



Czy Turcja ukrycie wspiera islamistów?

W internecie krążą karykatury, przedstawiające tureckich pograniczników, którzy zamykają szlabany przed kurdyjskimi uchodźcami, ale podnoszą ogrodzenie dla terrorystów. Pojawiają się też jednak otwarte oskarżenia władz Kurdystanu o wsparcie Turcji dla Państwa Islamskiego.

Najczęściej przedstawiają one prezydenta Turcji Recepa Erdogan. Na jednej widać, jak trzyma za ramię terrorystę, ścinającego głowę Kurdowi. Na innej strzela ostrą amunicją z czołgu do Kurdów, a do islamistów - z pistoletu zabawki.



- Nie można wprost stwierdzić, że Turcja oficjalnie wspiera islamistów z IS w Syrii. Jednak nie można również wykluczyć, że dzieje się to w sposób pośredni, przez chociażby jakąś frakcję wewnątrz wywiadu wojskowego (MIT). W ten sposób oficjalne władze mogą w każdej chwili się odciąć od jakichkolwiek działań - mówi Raubo.



Przykładem budzących wątpliwości działań Turcji było niedawne oblężenie Kobane. W mieście tuż pod turecką granicą toczyła się bitwa między siłami Kurdów a IS, tymczasem wojska tureckie obserwowały to bezczynnie.

- Źródła w rejonie donoszą, że w strefie przygranicznej Turcja jest mocno infiltrowana przez zwolenników Państwa Islamskiego - mówi ekspert. - Flagi IS nie są tam niczym nowym po obu stronach granicy - dodaje i podkreśla, że nie da się jednoznacznie ocenić działań Turcji, gdyż aktywnych jest tam wiele frakcji o nieraz sprzecznych interesach.

Kurdowie dostrzegają historyczną szansę na niepodległość

Kurdowie są jedną z nielicznych frakcji, która odnosi sukcesy w walce z Państwem Islamskim. Radzą sobie lepiej niż choćby rząd Iraku. Powodem jest w dużej mierze ich motywacja do walki.

- Wojsko podlegające władzom w Bagdadzie to sklecona przez Amerykanów mieszanka szyitów, sunnitów, byłych oficerów Saddama i przeciwników reżimu. Kurdowie walczą na swojej ziemi, przyświeca im wspólny cel i czują, że jeśli będą skuteczni, to zdobędą międzynarodowe poparcie - wyjaśnia ekspert.



- Kurdowie dostrzegli historyczny moment. Wszystkie państwa wokół nich Syria, Irak, Turcja, a nawet Iran - czyli z kurdyjskiej perspektywy wrogowie ich sprawy - mają problemy - mówi Raubo.

Kurdów motywuje też strach. - Wiadomo, że jeśli islamiści wejdą do Kurdystanu, to skończy się masakrami, jakie znamy z przekazów IS - mówi ekspert.

"Żadna kampania lotnicza nie pokona Państwa Islamskiego"

W zeszłym tygodniu Turcja zgodziła się, by bazy lotnicze na południowym wschodzie kraju były wykorzystywane przez USA i koalicję walczącą z (IS) i rozpoczęła własne naloty. A stolica Kalifatu, miasta Al-Raqqa, leży tylko 70 km od granicy z Turcją. Czy przełoży się to na sukcesy w walce z islamistami?

- To może niepopularna opinia, ale moim zdaniem żadna kampania lotnicza nie pokona Państwa Islamskiego - ocenia Raubo. Jak wyjaśnia, siły dżihadystów składają się z małych, mobilnych oddziałów, trudnych do zwalczania tylko i wyłącznie z powietrza.

- Na filmowanych z ukrycia materiałach widać, że bojownicy nocują w cywilnych budynkach, zamiast tworzyć własne koszary. Nawet najbardziej precyzyjne bombardowania nie przyniosą w takiej sytuacji zwycięstwa - mówi ekspert. - Wzmocnienie bombardowania bez np. wysłania ciężkiej broni Kurdom niewiele zmieni - podsumowuje.

Turcja nie wyśle oddziałów piechoty

W poniedziałek Turcja i USA porozumiały się w sprawie utworzenia "bezpiecznej strefy" wzdłuż granicy turecko-syryjskiej. Umowa ma znacząco zwiększyć zasięg i tempo nalotów sił USA na cele Państwa Islamskiego na północy Syrii.



Turecki premier Ahmet Davutoglu oświadczył, że Ankara nie ma zamiaru wprowadzać do Syrii wojsk lądowych. Na wniosek Ankary we wtorek odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie państw NATO w celu omówienia sytuacji w Turcji.

O walkach ekstremistów przeczytasz też w książce "Państwo Islamskie" >>

Więcej o:
Komentarze (101)
Każdy z każdym. Turcja bombarduje i Państwo Islamskie, i walczących z nim Kurdów. Wyjaśniamy, co właściwie dzieje się na syryjskim pograniczu
Zaloguj się
  • eend

    Oceniono 1 raz 1

    Tu nie ma co aż tak obszernie wyjaśniać. Cały problem zawiera się w stwierdzeniu: TURCJA BOMBARDUJE GŁÓWNIE KURDÓW RESZTA TO PRZYPADEK. TAK ZAWSZE BYŁO JEST I ...czy będzie ? nikt nie wie co będzie.

  • skwierz55

    Oceniono 2 razy 2

    Jakie to dziwne, Państwo Kurdów też zostało rozwalone przez TRZECH zaborców.

  • andrzej.rokosz

    Oceniono 5 razy 1

    Jak widzę efekty amerykańskiej polityki, sam chciałbym skopać im tyłek

  • harce

    0

    O WOLNOŚĆ NASZĄ I WASZĄ!

  • harce

    0

    O WOLNOŚĆ NASZĄ I WASZĄ!

  • ptr0

    Oceniono 4 razy 2

    I oni chcą do Europy. Dzicz, po prostu dzicz.

  • felicjan.dulski

    Oceniono 8 razy 6

    Kochani, sprawa jest prosta. Skoro zbuntowanych na wschodniej Ukrainie USA uznają za terrorystów i to na dodatek przysłanych z Rosji, a "wszyscy" bez żadnej refleksji w CAŁOŚCI się z tym zgadzają, to dlaczego ktoś miałby nie uważać Kurdów za terrorystów, a stany de facto za takich ich uznają. Mieszkający na Ukrainie to przecież Ukraińcy i powinni mówić wyłącznie po ukraińsku. Czy są wątpliwości? Zatem ktoś mieszkający w Turcji jest Turkiem i powinien mówić wyłącznie po turecku. Mało tego, jeżeli ktoś mieszka w Polsce, nawet jeśli na Opolszczyźnie, to jest Polakiem i nie ma prawa śwandrać po szkopsku. Przyszła premierzyca nawet to podkreśliła. Świad nie jest taki jaki jest. Jest taki jakim widzi go "społeczność międzynarodowa", cokolwiek to znaczy. Niech was wszyscy diabli.

  • felicjan.dulski

    Oceniono 9 razy 7

    Nieważne jaki jesteś, nie ważne jaki jesteś. Jesteś takim, za jakiego uważają cię Stany Zjednoczone.

  • kenzaburo azo

    Oceniono 7 razy 7

    a nie słyszeliście dziubaski że córka Erdogana wspiera oficjalnie państwo islamskie? wszystkie media już piszą

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX