Arłukowicz po dymisjach: W kampanii powinniśmy mówić o Polsce, a nie o tym, co kto jadł w restauracji

- Byłem w tej restauracji poza godzinami pracy, w dużej grupie osób. Uznałem, że skoro mogłem być podsłuchany, to warto pozwolić rządowi pracować spokojnie - mówił w TVN24 o powodach swojej dymisji Bartosz Arłukowicz, ustępujący z urzędu minister zdrowia.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- W życiu każdego polityka przychodzi taki moment, kiedy trzeba taką decyzję podjąć. Ja to zrobiłem i złożyłem dymisję - zaczął Arłukowicz. - Polityka to nie tylko sztuka obejmowania i pełnienia różnych stanowisk, ale także ustępowania z nich - dodał.

Minister na antenie TVN24 nie komentował, czy samodzielnie podjął decyzję o dymisji, czy otrzymał "propozycję nie do odrzucenia" od Ewy Kopacz. - Jest takie powiedzenie, że nie zagląda się w kuluary polityki - skwitował.

Arłukowicz: Przez ujawnianie podsłuchów rządowi trudniej się pracuje

- Złożyłem dymisję między innymi dlatego, że byłem w tej restauracji, byłem tam poza godzinami pracy, w dużej grupie osób. Uznałem, że skoro nie wiem, czy jestem nagrany, to warto pozwolić rządowi spokojnie pracować - powiedział szef resortu zdrowia.

Arłukowicz podkreślał, że przez ujawnianie "kolejnych nielegalnych podsłuchów rządowi trudniej się pracuje". - Wiem, jak bardzo potrzebny jest wokół rządu spokój, żeby można było przeprowadzać ważne ustawy - stwierdził. Minister mówił, że podczas wizyty w restauracji, gdzie mógł zostać nagrany, był na "prywatnym spotkaniu".

"Miałem nadzieję, że przez rok znajdą się winni nielegalnego podsłuchiwania"

- Mija rok od wybuchu tej sprawy i przez ten czas nie mamy winnych, prokuratura prowadzi czynności tak, że kończy się to wyciekiem informacji - mówił Arłukowicz. - Mamy teraz ważny okres przed kampanią wyborczą i czy my mamy w tym czasie mówić o tym, co kto jadł w restauracji, czy mamy rozmawiać o tym, jaka ma być służba zdrowia, drogi, gospodarka? - pytał minister.

- Dlaczego ustępuję dopiero po roku? Minął rok, de facto nie mamy winnego tej sprawy, zbliżamy się do kampanii wyborczej i trzeba podejmować dojrzałe decyzje - stwierdził Arłukowicz.

"Profesor Chazan nie dopełnił przepisów prawa"

- Obejmując urząd ministra zdrowia trzy i pół roku temu, miałem świadomość, jak trudny urząd obejmuję, jak trudne będą przede mną debaty publiczne, jak trudne muszę przeprowadzić reformy - mówił Arłukowicz

Minister wymieniał projekty, które udało się zrealizować: wprowadzony pakiet onkologiczny, ponad 2000 dzieci urodzonych dzięki in-vitro, projekt ustawy o in-vitro, ustawa transgraniczna pozwalająca na leczenie za granicą.

Arłukowicz komentował też sprawę prof. Bogdana Chazana. Naczelna Izba Lekarska umorzyła dziś postępowanie w jego sprawie i uznała, że odmawiając pacjentce aborcji, nie naruszył zasad etyki zawodowej ani przepisów związanych z wykonywaniem zawodu.

- Pan profesor nie dopełnił przepisów prawa, które go obowiązują. Szpital nie może nałożyć na siebie klauzuli sumienia, lekarz może. W mojej ocenie nie powinien był nie pomóc pacjentowi, który tej pomocy wymagał - powiedział minister zdrowia.

Dymisje w rządzie Ewy Kopacz

Premier Ewa Kopacz przedstawiła w środę decyzje podjęte w związku z ujawnieniem akt ze śledztwa ws. tzw. afery podsłuchowej i polityczne konsekwencje sprawy prywatnych rozmów ministrów i polityków PO, które zostały podsłuchane i nielegalnie nagrane w warszawskich restauracjach od lipca 2013 r., a upublicznione latem 2014 roku w mediach.

Z funkcji w rządzie zrezygnowały osoby, które - jak mówiła premier - "pojawiają się na taśmach". Są to ministrowie: zdrowia Bartosz Arłukowicz, sportu Andrzej Biernat, skarbu Włodzimierz Karpiński, wiceministrowie: skarbu Rafał Baniak, środowiska Stanisław Gawłowski, gospodarki Tomasz Tomczykiewicz. Z funkcji szefa doradców premiera zrezygnował Jacek Rostowski, a decyzję o rezygnacji z funkcji marszałka Sejmu podjął Radosław Sikorski.

Rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła w środę, że wszystkie dymisje mają związek z tzw. aferą podsłuchową, również osób, których nazwiska nie pojawiały się wcześniej w kontekście tej sprawy. Według niej Arłukowicz i Biernat złożyli rezygnacje, by informacje o ewentualnych nagraniach z ich udziałem nie mogły posłużyć do szantażu.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (169)
Arłukowicz po dymisjach: W kampanii powinniśmy mówić o Polsce, a nie o tym, co kto jadł w restauracji
Zaloguj się
  • selina234

    0

    Wzruszające. Wyborców platformy nie trzeba przepraszać, bo oni się Polską nie przejmują.

  • cudaktusk

    Oceniono 1 raz 1

    Wasza Polska to Sowa i Przyjaciele.

  • cudaktusk

    Oceniono 1 raz 1

    W Sowie i ... wydawaliście nasze pieniądze, sqrwysyny. I tego wam nie zapomnimy jesienią.

  • pancerna_pchla

    0

    "Miałem nadzieję, że przez rok znajdą się winni nielegalnego podsłuchiwania"

    a my mielismy nadzieje ze te podsluchane sqrwysyny pojda do pierdla.

  • towarzysz.dyrektor

    Oceniono 1 raz 1

    Podsluchy - wykret majacy tlumaczyc [naiwnym] calkowicie nieudane i szkodliwe "ministrowanie" tego politycznego przechrzty i prawdziwy powod jego dymisji.

  • unamatita

    Oceniono 3 razy 3

    "a nie o tym, co kto jadł w restauracji" - w rozmowie Sienkiewicza z Belką nie chodziło o ośmiorniczki, a o pomoc w wyborach. Jak krótką pamięć mają POlityczne POmioty!
    u.

  • baby1

    Oceniono 1 raz 1

    No i po co ci Bartusiu były te interesy z PO?

  • askold

    Oceniono 1 raz 1

    Nie rozumiem. Przecież w ubiegłym roku święty GW Jacek Żakowski łzy ronił na temat tych państwowotwórczych rozmów. Czyżby odchodził Pan dlatego, iż Jego ŚwiętoŻakowość zmieniła zdanie ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX