Meller z niedowierzaniem o dymisjach: "Jest, że zacytuję literata, kompletne rozdupcenie. Nikt nic nie wie"

11.06.2015 10:15
Meller Marcin

Meller Marcin (Fot. AG)

- Jak tak dalej pójdzie, to Platforma naprawdę dostanie w wyborach 10 proc. Idzie na jakąś totalną katastrofę, statek tonie, a oni próbują malować ściany w kajutach - stwierdza w rozmowie z Gazeta.pl dziennikarz i publicysta Marcin Meller.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Bartosz Arłukowicz, Andrzej Biernat, Włodzimierz Karpiński, Rafał Baniak, Stanisław Gawłowski, Tomasz Tomczykiewicz, Jan Vincent-Rostowski, Jacek Cichocki oraz Radosław Sikorski - to politycy, którzy - jak poinformowała wczoraj premier Ewa Kopacz - złożyli rezygnację z zajmowanych stanowisk. Ma to być skutek kolejnego etapu tzw. afery taśmowej. Dymisje w rządzie Kopacz - czytaj więcej >>

O reakcjach na tę sytuację i perspektywach dla PO rozmawiamy z Marcinem Mellerem. Dziennikarz, podobnie jak po wyborach prezydenckich, przedstawia ostrą ocenę sytuacji. Meller o wygranej Dudy - przeczytaj >>

Martyna Trykozko, Gazeta.pl: Jaka była pana pierwsza myśl, kiedy dowiedział się pan o dymisjach?

Marcin Meller: Pomyślałem: "Czy oni naprawdę wierzą, że to coś da?".

I sądzi pan, że to coś da?

- Według mnie nic. To tylko pogłębia atmosferę chaosu, rozpadu i agonii. Brak w tym logiki. Rozumiem, że Arłukowicz leci za "zasługi" w Ministerstwie Zdrowia, ale co to ma do afery podsłuchowej? A to wydukane na końcu "przepraszam" Ewy Kopacz... Za co ona przeprasza? Za zły dobór win do dań? To wszystko jest robione kompletnie od czapy, to takie szarpanie się w bagnie.

Jakoś to zmienia pańskie postrzeganie PO?

- Potwierdza mi się, niestety, to, że tam nikt nie wie, co robić, i że to jest już taka ślepa szamotanina.

Być może dynamika sytuacji jest taka, że od kiedy zaczęło dramatycznie spadać poparcie dla Bronisława Komorowskiego, uruchomiły się procesy, na które nawet najwięksi geniusze już nie mają wpływu, bo dzieją się rzeczy, nad którymi nikt nie panuje. Czasami historia zrywa się z łańcucha i szereg małych, pozornie błahych przyczyn i działań powoduje nieprzewidziane konsekwencje.

Co dalej z Platformą?

- Już to napisałem jakieś dwa tygodnie temu, zresztą nie ja jeden. Albo Ewa Kopacz poprowadzi Platformę z Hanną Gronkiewicz-Waltz pod rękę do ostatecznej katastrofy, albo ktoś tam się obudzi i wybiorą na przykład w trybie pilnym Rafała Trzaskowskiego na szefa. Ja nie twierdzę, że Trzaskowski na pewno uratuje Platformę, bo być może już jest w pewnym sensie pozamiatane. Ale potrzebny jest przynajmniej jakiś naprawdę mocny ruch - odwołanie całego rządu, błyskawiczne wybory, albo odwrotnie - wymiana tylko szefa Platformy.

Trzaskowski jest młody, z pokolenia Andrzeja Dudy, dynamiczny. Platforma powinna sobie powiedzieć: "OK, daliśmy znacząco ciała, ale jednak taka centrowa partia jak nasza jest potrzebna w Polsce, więc idziemy do przodu". Nie twierdzę, żeby to się udało, ale mogłoby się udać. A to, co widzimy, to leczenie malarii aspiryną, robi fatalne wrażenie i wysyła samobójczy komunikat. To jest puszczenie krwi w tropikalny ocean, a wszystkie rekiny wokół, małe i duże, podśpiewują "do boju, Legia Warszawa".

Afera podsłuchowa. Za co naprawdę "poleciały głowy" w otoczeniu Kopacz?

Czy w tym zdymisjonowanym składzie kogoś brakuje?

- Kusi, żeby powiedzieć, że tam brakuje całego rządu. A tak na poważnie, to przede wszystkim brakuje Ewy Kopacz. Ale cała sytuacja jest tak absurdalna, że trudno to komentować. Nie mam bladego pojęcia, jakimi ścieżkami szło ich myślenie.

Widzimy kompletny brak spójnego przekazu, na który się nakłada wrażenie kompletnego chaosu. Jest pan Stonoga, który kpi sobie z państwa w sposób skądinąd zabawny. Nie wiadomo, jaką rolę on w tym wszystkim gra, bo raczej jest czyimś listonoszem. Nadal nie wiemy, kto tak naprawdę robił podsłuchy, kto nimi grał. Teraz okazuje się jeszcze, że nie wiemy, kto gra nimi teraz.

Jest, że zacytuję literata Sławomira Shuty, kompletne rozdupcenie, gdzie nikt nie wie niczego. Nawet w prawicowych portalach i gazetach, które sobie regularnie czytam, bo mam taką słabość, jest totalna konfuzja. Do tego mroczne teorie na temat różnych służb teraz kwitną jak grzyb na wilgotnej ścianie. I nie zapominajmy o sąsiedzie ze Wschodu: przynajmniej jako uchachanym kibicu, ale raczej nie tylko.

Patrząc na to z punktu widzenia zwykłego obywatela, to kompletnie nie wiadomo, o co chodzi. Jak tak dalej pójdzie, Kukiz ze Stonogą jeszcze bardziej się rozkręcą, a Platforma dalej będzie pracowała nad gustownym harakiri, to część jej elektoratu zacznie patrzeć błagalnym wzrokiem na Andrzeja Dudę, jak na zbawienie, prosząc o choćby minimalne poczucie stabilizacji, sensu i porządku w tym wesołym miasteczku.

Czy wyborcy PO przyjmą przeprosiny?

- To, co się stało, jest za słabe. W momencie, kiedy trzeba uderzyć w ścianę, to jest takie dotykanie paluszkiem tynku. Jak tak dalej pójdzie, to Platforma naprawdę dostanie w wyborach 10 proc. Idzie na jakąś totalną katastrofę, statek tonie, a oni próbują malować ściany w kajutach.

Moja wyobraźnia naprawdę jest zbyt mała, żeby wymyślić, co oni kombinują. To jest tak pozbawione sensu, a z moich obserwacji tego, co robi rząd, wynika, że doszukiwanie się go jest tu zupełnie zbędne. Jest to pójście na zatracenie i oderwanie się od rzeczywistości - które widzieliśmy już w kampanii prezydenckiej. Czy komuś naprawdę się wydaje, że odwołanie kilku nie najważniejszych ministrów w tym całym totalnym bałaganie, jaki panuje w Polsce, cokolwiek da? Może jak się siedzi zamkniętym w tych Alejach Ujazdowskich, to człowiek zaczyna lewitować?



Marcin Meller o absurdach polskiej polityki i współczesnego świata - przeczytaj "Między wariatami" >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Zobacz także
Komentarze (417)
Zaloguj się
  • Marian Mróz

    Oceniono 1 raz -1

    Gdyby Pani Premier wykonała czystkę gabinetu rok temu - to mogła by mieć nadzieję , że Suweren wybierze jeszcze większe zło , od budzenia o 6 rano . To czekanie zmiecie P.O. na własne życzenie .

  • maksym6

    Oceniono 2 razy 2

    Czytam te wpisy tutaj i nie mogę się nadziwić ich treści. OK - każdy jedzie jak może na PO. Dlaczego? Przecież przez 8 lat bardzo wiele dobrego zdarzyło się w Polsce. Jak można tak wszystko zlekceważyć? To tak jakbyśmy lekceważyli siebie samych. Każdy dostrzega tylko to co chce dostrzec - czyli samo zło, a dobrego jakby nic się nie zdarzyło przez te lata. Przecież to NIEPRAWDA! Zdarzyło się bardzo wiele dobra. Nie twierdzę, że trzeba za służbowe pieniądze chodzić do restauracji, ale fakt, że nie można pójść ze znajomymi i czuć się bezpiecznie jest straszny! Każdy ma prawo pójść gdzie chce, mówić co che, upić się (ale nie rozrabiać!), najeść czego chce i być spokojnym, że że żaden potwór w stroju kelnera go nie nagra. Ludziom nawet takie rzeczy nie przychodzą do głowy kiedy wchodzi do jakiekolwiek restauracji, zajmuje stolik, zamawia jedzenie i co? zagłada pod stół, aby sprawdzić czy tam nie ma jakiegoś cholerstwa, czy kelner nie ma czegoś np. w okularach, w kieszeni, a może ściereczce, która nosi na ręku?! Opamiętajmy się! Ci kelnerzy, pan Sowa i inni, którzy podsłuchują powinni już dawno być w więzieniu! restauracja tego pana powinna być już dawno zamknięta, a tam zrobione np. przedszkole, albo bar mleczny. Na co my czekamy? Co się dzieje z nami w naszej Polsce?

  • elzbieta09

    Oceniono 2 razy -2

    Uśmiałam się! Rzeczywiście, PO weszła na karuzelę i nie umie zejść, a karuzela się kręci.

  • kimdongun

    Oceniono 3 razy 1

    Nie czytałem. Porównał to z Holokaustem?

  • podobny_do_nikogo

    Oceniono 2 razy -2

    Meller - pseudointelektualny bawidamku - zakład, że nie będzie 10 procent tylko wynik jednocyfrowy?

  • 1neo1

    Oceniono 4 razy 0

    Dobrze mówi ten Resortowy dzieciak - POlać mu trzeba...

  • wiktormi60

    Oceniono 4 razy 0

    Panie Marcinie,niestety, nawet 10 procent nie będzie. Nie wiem skąd taki optymizm.

  • pumpernik

    Oceniono 8 razy 8

    A, co o tym sądzi Kinga Rusin?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje