Medyczna marihuana w Sejmie. "Mam telefony od pacjentów, którzy nie mają nic do stracenia. Oni się nie boją odsiadki. Oni chcą żyć"

- Mam telefony od pacjentów, którzy nie mają nic do stracenia. Oni się nie boją odsiadki. Oni chcą żyć - mówił w Sejmie Jakub Gajewski z Wolnych Konopi o chorych leczących się - w praktyce nielegalnie - lekami z marihuaną. Lekarze i prawnicy zaproszeni przez Wandę Nowicką mówili o skuteczności medycznej marihuany i prawnych absurdach z nią związanych.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Wanda Nowicka wraz z Polską Siecią Polityki Narkotykowej i Fundacją Krok po Kroku zorganizowała dziś w Sejmie publiczne wysłuchanie ws. dostępności medycznej marihuany w Polsce. W tej chwili niemal wszystkie zawierające ją specyfiki są nielegalne. By je zażywać, trzeba występować o pozwolenie od konsultanta medycznego i resortu zdrowia na import dla konkretnej osoby.

"Mówi się: proszę dać dziecku godnie odejść, proszę się pogodzić z nieuchronnym"

Podczas panelu głos zabrała Dorota Gudaniec, mama chorego na ciężką padaczkę Maxa, leczonego od niedawna medyczną marihuaną, jednocześnie prezeska fundacji Krok po Kroku. - Napadów było kilkaset dziennie. Redukcja napadów nastąpiła blisko o 100 proc. Dzisiaj Max ma 1-2 napady w tygodniu, i to pod warunkiem infekcji czy nagłej zmiany ciśnienia - mówiła o efektach leczenia preparatem z marihuaną Gudaniec.

Kobieta zaznaczyła, że kuriozalną jest sytuacja, w której trzeba dostawać pozwolenie od państwa, by ratować ludzkie życie. - Nie godzę się żyć w państwie, w którym nieskuteczne terapie są finansowane z budżetu i ludzie umierają. I mówi się: proszę dać dziecku godnie odejść, proszę się pogodzić z nieuchronnym. Nikt nie ma prawa zabierać ludziom ostatniego ziarenka nadziei. Nie ma prawa powiedzieć: pogódź się ze śmiercią! - mówiła Gudaniec i pytała, dlaczego ludzie w jej sytuacji skazani są na korzystanie z czarnego rynku. Zaznaczyła, że wystarczy zdepenalizować posiadanie niewielkich ilości marihuany na własny użytek. Już to ma wystarczyć, aby wyprodukować lekarstwo.

"Wyniki są bardzo obiecujące"

Jakub Gajewski, wiceprezes Wolnych Konopi, został zatrzymany przez policję za posiadanie oleju z konopi. Chciał pomóc rodzicom w leczeniu choroby nowotworowej. Jak mówił, grozi mu od 3 do 15 lat więzienia. - Takie kary stosuje się wobec morderców i gwałcicieli. Ja nikogo nie skrzywdziłem - podkreślał. - Mam telefony od pacjentów, którzy nie mają nic do stracenia. Oni się nie boją odsiadki. Oni chcą żyć - mówił.

O zastosowaniu marihuany w medycynie mówił m.in. dr Marek Bachański z Centrum Zdrowia Dziecka. Pokazywał, jak preparaty zawierające substancje z konopi pozytywnie wpływają na stan dzieci cierpiących na ciężkie przypadki padaczki czy chorób neurologicznych. Podkreślał, że u małych pacjentów stosowano wcześniej wszelkie dostępne klasyczne terapie. - Z miernym skutkiem - mówił. Jego zdaniem dopiero kanabinoidy przyniosły poprawę. - Wyniki są bardzo obiecujące - podkreślił.

"Polityka narkotykowa służy policji, prokuraturze i mafii"

Marek Balicki, były minister zdrowia, zauważył, że o legalizacji medycznej marihuany mówi się od lat. I nic się nie zmienia. Wskazywał na niedawny wyrok jednego z sądów, który chorego leczącego się nielegalnym preparatem z marihuaną skazał na rok więzienia w zawieszeniu. "Jeśli pan chce się dalej leczyć marihuaną, nie może pan tego robić w Polsce" - miała napisać sędzia w uzasadnieniu wyroku.

- Cała polityka narkotykowa w Polsce nie służy zdrowiu publicznemu, ale policji, prokuraturze i mafii narkotykowej - grzmiał prof. Wiktor Osiatyński, konstytucjonalista. Podkreślał, że karanie za posiadanie niewielkich ilości marihuany jest absurdalne, bo służy tylko poprawianiu policyjnych statystyk. Przestępstwo to ma bowiem 100-proc. wykrywalność. - A ja miałem nadzieję, że żyjemy w państwie, które służy nie tylko policji - stwierdził.

Zakaz sprzeczny z konstytucją?

Osiatyński zaznaczył też, że zakaz stosowania marihuany do celów medycznych jest według niego sprzeczny z konstytucją. - Jeśli coś leczy, porządek prawny nie może tego zabronić - podkreślił. Zaatakował też służbę zdrowia, która jego zdaniem ma chore priorytety. - U nas cała medycyna nastawiona jest na podtrzymywanie życia przy jednoczesnym skazywaniu za ból. W naszym pięknym katolickim kraju płacimy medycynie za podtrzymywanie cierpienia - mówił.

Na wszystkie zarzuty próbowali odpowiadać przedstawiciele rządowych agencji. Urzędnik Ministerstwa Zdrowia przekonywał, że prawo stwarza warunki do stosowania leków z marihuany, ale nie korzystają z niego lekarze. Podobnie zresztą ma być z lekami przeciwbólowymi. - Arsenał leków jest pokaźny. Ale jest deficyt w umiejętności i woli stosowania tych leków - mówił. Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, wyliczał negatywne skutki zażywania marihuany. Na koniec jednak przyznał, że nie mogą one wpływać na zakaz stosowania jej w medycynie. - Co innego walka z narkotykami, co innego zapewnienie obywatelom dostępu do skutecznej terapii - podkreślił, przyznając, że podejście do problemu zmienia się nawet w Ministerstwie Zdrowia.

"Sprawy powinny więc być umarzane"

Agnieszka Sieniawska, szefowa Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej, wskazywała, że pacjenci leczący się medyczną marihuaną zagrożeni są konfliktami z prawem już nawet nie tyle za posiadanie, co wręcz uprawę tej rośliny. Wolą bowiem to rozwiązanie niż nabywanie preparatów na czarnym rynku. Jej zdaniem prawo powinno też mniej surowo karać chorych leczących się marihuaną. Wskazywała, że litera prawa przewiduje zamiar wprowadzenia do obrotu, a chorzy potrzebują specyfików na własny użytek. - Sprawy powinny więc być umarzane. Ale praktyka wygląda inaczej - wyjaśniała.

Paradoksalnie zmiana sytuacji leczących się medyczną marihuaną nie powinna nastręczać większych trudności. - To wymaga kilku kosmetycznych zmian - mówiła. Jej zdaniem dobrym rozwiązaniem jest model kalifornijski, czyli samodzielna uprawa konopi pod ścisłym nadzorem państwa. Dzięki temu na preparacie nie będzie zyskiwał wyłącznie rynek farmaceutyczny.

Uda się "przywrócić normalność"?

Sieniawska wskazywała też na konieczność podwyższenia maksymalnej zawartości THC w roślinie, by uznać ją za konopie. Podkreślała, że dziś wynosi ona 0,2 proc., tymczasem skutki psychotyczne pojawiają się dopiero przy stężeniu rzędu 10 proc. Zdaniem prawniczki ważne jest też wyłączenie bezprawności uprawy czy posiadania marihuany przy celach medycznych.

- Mam nadzieję, że dzięki dzisiejszemu spotkaniu uda się przywrócić normalność. Że coś, co jest skuteczne, będzie legalnie dostępne - skwitowała Wanda Nowicka, wicemarszałkini Sejmu, inicjatorka wysłuchania.



Więcej o:
Komentarze (17)
Medyczna marihuana w Sejmie. "Mam telefony od pacjentów, którzy nie mają nic do stracenia. Oni się nie boją odsiadki. Oni chcą żyć"
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 25 razy 25

    Dla człowieka nad grobem perspektywa odsiadki nie jest raczej groźna. Gorsza jest perspektywa cierpienia.

  • sdc_k71

    Oceniono 26 razy 22

    narkotyki leczniczo jak najbardziej.

    Niestety mamy debilnych lekarzy którzy potrafili śmiertelnie chorej osobie cierpiącej nieopisany ból tłumaczyć iż nie mogą podać jej morfiny ponieważ ta uzależnia.
    Mamy debili w ministerstwach i wszelkich innych urzędach czy służbie zdrowia.

  • plorg

    Oceniono 24 razy 22

    Każda marihuana powinna być legalna.
    Precz z faszystowskimi zakazami!
    Co to za kraj gdzie zabrania się upraw jakiejkolwiek rośliny???!!!

  • qoobaq

    Oceniono 20 razy 18

    Nie da się. Polska nie jest gotowa. Nie jest zresztą gotowa na nic co znajduje się poza wąskim fragmentem rzeczywistości widzianym między klapkami na oczach naszych konserwatywnych niedorobionych elyt. Oni wiedzą lepiej. Wszystko. A jak się komuś nie podoba to niech wypier... Ewentualnie - "teraz co prawda nic nie zrobimy bo mamy was w dupie ale jak nas po raz kolejny wybierzecie to na pewno zmienimy zadnie. Obiecujemy".
    Nieustające bieganie w kółko z permanentnym skrętem w prawo. Bleeee

  • Bogusław Dobos

    Oceniono 11 razy 9

    Do tego, co powiedział prof. Osiatyński, dodać tylko można, że obecne regulacje prawno-medyczne służą mafii w pierwszej kolejności oraz działaczom antynarkotykowym i, częstokroć nie zdającym sobie sprawy z tego, że są przez mafię sterowani, politykom.
    Zniesienie, a nawet złagodzenie przepisów pozbawiłoby mafię nadzwyczajnej "renty penalizacyjnej" stanowiącej gros jej dochodów. Działacze antynarkotykowi stracili by legitymację do sięgania po profity materialne jak i prestiżowe a politycy inspirujące bodźce nie tylko moralnej natury.
    Zyskali by ci, których los srodze dotknął.

  • wyciety

    Oceniono 10 razy -6

    Ja rowniez otrzymuje ogromna liczbe telefonow,w ktorych ludzie pytaja,kiedy lewactwo zostanie zutylizowane z Nowicka i Michnikiem na czele.

  • halx77

    Oceniono 22 razy -10

    Chyba tylko to mogło by uratować PO-cały kraj upalić i dalej sobie używać życia

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX