B.B. King nie żyje. Legendarny król bluesa miał 89 lat

Legendarny gitarzysta bluesowy B.B. King zmarł dziś w Las Vegas w wieku 89 lat - podaje agencja Associated Press, powołując się na prawnika zmarłego.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas



- King umarł podczas snu, w swoim domu w Las Vegas - potwierdził prawnik zmarłego Brent Bryson. "Król bluesa", amerykański wokalista, kompozytor, jeden z najlepszych gitarzystów od tygodni był pod opieką lekarzy. Na początku maja trafił do szpitala z powodu ataku serca.

Muzyk od ponad 20 lat cierpiał na cukrzycę. W październiku zeszłego roku artysta musiał przerwać koncert w Chicago z powodu wycieńczenia i odwodnienia. Reszta trasy koncertowej została odwołana.

King grał na gitarze Gibsona, którą nazywał czule Lucille



Swój pseudonim artysta, którego prawdziwe imię i nazwisko to Riley B. King, otrzymał podczas pracy jako DJ w rozgłośni radiowej w Memphis, gdzie stał się znany jako Beale Street Blues Boy, co zostało później skrócone do Blues Boy, a jeszcze później po prostu do B.B.



King urodził się 16 września 1925 roku na plantacji w Itta Bena w stanie Missisipi. Jako dziecko śpiewał w kościelnym chórze i uczył się gry na gitarze od swego wuja. W 1947 roku przybył do stolicy bluesa Memphis w stanie Tennessee. Po niezliczonych występach w latach 40. i 50. w barach i podrzędnych lokalach dla czarnoskórych jego kariera nabrała tempa w latach 60. wraz z pierwszym wielkim przebojem - "The Thrill Is Gone".

King grał na gitarze Gibsona, którą nazywał czule Lucille.

Zasłynął tym, że wyprowadził bluesa z knajpek dla Afroamerykanów wprost do muzycznego mainstreamu, inspirując całe pokolenie gitarzystów rockowych i bluesowych, od Erica Claptona po Stevie'ego Ray Vaughana. "Bycie wokalistą bluesowym to jak bycie podwójnie czarnym - napisał w swojej autobiografii o początkowym braku szacunku dla bluesa w porównaniu z jazzem czy rockiem. - Gdy ruch praw obywatelskich walczył o szacunek dla czarnych, ja czułem, że walczę o szacunek dla bluesa".

"Rolling Stone": B.B King obok Hendriksa i Allmana

B.B. King był obdarzony głębokim, rezonującym głosem i rozpoznawalnym stylem gry na gitarze, który przyczynił się do ukształtowania wczesnego rocka. W 2003 roku magazyn muzyczny "Rolling Stone" umieścił go na trzecim miejscu 100 najlepszych gitarzystów wszech czasów, za Jimim Hendriksem i Duane'em Allmanem.

W swojej karierze B.B. King występował ponad 10 tysięcy razy, zdobył 15 nagród Grammy i był nominowanych do 30. Pojawiał się też gościnnie w telewizji, m.in. w serialach "Bill Cosby Show", "Świat według Bundych" czy w programie "Ulica Sezamkowa". Król bluesa występował też w Polsce.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (36)
B.B. King nie żyje. Legendarny król bluesa miał 89 lat
Zaloguj się
  • kralik111

    0

    Zycie jest swiadomoscia, a ludzie, jak B.B. King nawet po smierci zyja w naszej swiadomosci, wiec, czy mozna z cala pewnoscia stwierdzic, ze B.B. King umarl?

  • hohmann_transfer

    Oceniono 2 razy -2

    my next fat blunt and a beer on you

  • wieprzowinapozydowsku

    0

    RIP

  • grzespelc

    0

    Należałoby też dodać, że jego utwory miały bardzo dobre teksty.

    Żegnaj mistrzu.

  • jaroslavhasek

    0

    Odszedł wielki człowiek.

  • honkers

    0

    Wielki bluesman - smutna wiadomość.

  • johntheweirdest

    0

    Hail to the King !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX