U Lisa: "Czepiamy się szefa FBI, a kandydat na prezydenta mówi, że w pogromie kieleckim ginęli Polacy"

- Czepiamy się Comeya w kraju, w którym poważny kandydat na prezydenta mówi, że w pogromie kieleckim ginęli Polacy. W kraju, w którym rzecznik poważnej partii politycznej mówi, że powstanie warszawskie było w 1988 roku i to uchodzi na sucho - mówił w "Tomasz Lis na żywo" Konstanty Gebert.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- W historii Polski, czy nam się to podoba czy nie, jest tylko jeden fragment, który wzbudza polemiki na całym świecie i tym fragmentem jest historia zagłady Żydów. To skrawek historii, nad którą polskie władze nie panują, bo jest własnością całego świata. To jest dość żenujące. Ilekroć polska opinia publiczna na Zachodzie mówi: "Holocaust", polscy dyplomaci mówią: "Sprawiedliwi, Żegota, Sendlerowa". Możemy się za tym chować, ale z ogromną szkodą dla naszej samoświadomości historycznej - mówił natomiast prof. Jan Grabowski z Uniwersytetu w Ottawie.

Historyk zauważył, że prezesi muzeów historycznych i IPN, którzy wysłali do Comeya zaproszenie na wycieczkę po Polsce, "powinni się zastanowić nad tym, co dzieje się na polskim podwórku". - Dziś na pytanie, kto bardziej cierpiał podczas wojny - naród polski czy naród żydowski - 61 proc. Polaków mówi, że naród polski. 20 lat temu to było 37 proc. To wynika z polityki historycznej - tłumaczył.

Trupy z polskiej szafy

Konstanty Gebert stwierdził natomiast, że choć wiemy o istnieniu Polaków, którzy wydawali Żydów, i tych, którzy ich ratowali, "strasznie się boimy, że jeśli zajrzymy do tej szafy, która była zamknięta przez 70 lat, to wysypią się trupy". - Moje podejrzenie jest, że tych trupów będzie mniej niż myślimy. Ale ten strach każe nam barykadować szafę i wrzeszczeć, gdy ktoś chce ją otworzyć - mówił.

- Czepiamy się Comeya w kraju, w którym poważny kandydat na prezydenta mówi, że w pogromie kieleckim ginęli Polacy (chodzi o Adama Jarubasa, kandydata PSL - red.). W kraju, w którym rzecznik poważnej partii politycznej (Dariusz Joński, rzecznik SLD - red.) mówi, że powstanie warszawskie było w 1988 roku i to uchodzi na sucho - mówił w "Tomasz Lis na żywo" Konstanty Gebert.

- Jeżeli szczycimy się, że przerobiliśmy swoją historię, mamy wiedzę, to chciałbym przypomnieć: do dzisiaj nie ukazała się ani jedna syntetyczna książka o historii Zagłady. Nawet gdyby była katedra Holocaustu na polskim uniwersytecie, znam dwóch historyków, którzy w ogóle mogliby się o nią ubiegać. Na takim etapie jesteśmy poznawania własnej przeszłości - podsumował Grabowski.

Przypomnijmy: burzę w Polsce wywołało przemówienie Jamesa B. Comeya wygłoszone 15 kwietnia w Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, a następnie przedrukowane w "Washington Post" z okazji Dnia Pamięci o Holocauście. "Za chorymi i złymi ludźmi, sprawcami Holocaustu, szli także ludzie, którzy kochali swoje rodziny, nosili zupę choremu sąsiadowi, chodzili do kościoła i wspierali cele charytatywne. Dobrzy ludzie pomogli zabić miliony" - powiedział szef FBI.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: