Władysław Bartoszewski nie żyje. Bortnowska: "Musimy zrobić tak, żeby jego pamięć pozostawała jako dobro wspólne"

Władysław Bartoszewski nie żyje. Zmarł w wieku 93 lat w Warszawie. Wspomina go Halina Bortnowska. "Gdybym musiała swoje sumienie powierzyć komuś, to on byłby jedynym kandydatem. A teraz już go nie mam".
Władysław Bartoszewski nie żyje. Na antenie Radia TOK FM wspominała go Halina Bortnowska, publicystka, teolożka, członkini Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Dobrze znała Bartoszewskiego.



- Zawsze wiedziałam, że my patrzymy w jednym kierunku i że jest między nami naprawdę bardzo głęboka wspólnota dążeń - mówi. - Myślałam, jak to określić, przyszło mi na myśl coś bardzo dziwnego: że nie mam absolutnie zwyczaju powierzania swojego sumienia obcej osobie i myślę, że on również miał swoje sumienie bezwzględnie własne. Ale gdybym musiała swoje sumienie powierzyć komuś, to on byłby jedynym kandydatem. A teraz już go nie mam.

>

Zapytana o to, jaką osobą Władysław Bartoszewski był prywatnie, stwierdziła, że może to dziwne, ale właściwie taki sam, jak publicznie. - Jego styl nie był stylem zebranym i przyjętym z zewnątrz, ale to wyrastało z tego, kim on był. I że był tak bardzo konsekwentny w tym, w co wierzy - wspominała Bortnowska.

Sikorski: "Flagi będą opuszczone do połowy masztu" >>>

"Zdążył wypowiedzieć to, co miał do wypowiedzenia. Umarł na posterunku"

- Życie publiczne było dla niego sztuką - mówiła też. - On tej swojej sztuce bycia w życiu publicznym był bezwzględnie wierny. Co za szczęśliwy człowiek, który umarł dosłownie minuty po wykonaniu obowiązku służby. To jest szalenie wzruszające, że odchodzi w takim momencie, kiedy zdążył wypowiedzieć to, co miał do wypowiedzenia. Żył bardzo długo i bardzo szczęśliwie. Ja mu tego pośmiertnie gratuluję. Umarł bardzo na posterunku - dodała.

Niezapomniane cytaty z Władysława Bartoszewskiego >>

Pamięć po Bartoszewskim jako dobro wspólne

- Co będzie z pamięcią po nim? - zastanawiała się Hanna Zielińska z TOK FM. - Mamy obowiązek upominać się o jego pamięć i być świadkami tego, co robił, co usiłował realizować - odparła Bortnowska.

- Ja wciąż mam nadzieję, że po śmierci takich ludzi coś się dzieje dobrego z pamięcią po nich - stwierdziła. - Że ci, którzy brali sobie zniesławianie go i przyjmowali to za narzędzie polityczne, jednak przestaną, i że będziemy go wspominać bardzo dokładnie i wiernie w tym, co starał się zrobić. Musimy to zrobić tak, żeby jego pamięć pozostawała jako dobro wspólne dla wielu ludzi - tych, którzy już go bezpośrednio znać nie mogli.

Życiorys Władysława Bartoszewskiego >>

Bortnowska dodała, że w takich sytuacjach "odsiewają się rzeczy bardziej przypadkowe, a zostaje istota powołania człowieka i tego, jak je realizował. To jest jakaś dobra właściwość życia - mam nadzieję, że będziemy pamiętać to, co najlepsze".

Władysław Bartoszewski zmarł w Warszawie w wieku 93 lat.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: