Egzamin gimnazjalny 2015. Czy ma sens? "W PRL szkoły wypuszczały półanalfabetów. Teraz weryfikujemy poziom nauczania"

Egzamin gimnazjalny 2015. - W PRL żyliśmy w przekonaniu, że mamy świetne szkoły, i nikt tego nie weryfikował - mówi w rozmowie z Wyborczą.pl Krzysztof Konarzewski, były szef CKE. Egzamin gimnazjalny, który zaczyna się jutro, pozwolił to zmienić.

Polub i bądź na bieżąco!

Jutro zaczyna się egzaminacyjny maraton dla gimnazjalistów. 360 tys. uczniów przez trzy dni pisać będzie nawet sześć testów z wiedzy humanistycznej, matematyczno-przyrodniczej i języka obcego. Nie bez powodu egzamin nazywa się "małą maturą". Czy jest jednak powód, by był tak rozbudowany?

Egzaminy gimnazjalne z poprzednich lat. Poćwicz przed zbliżającym się egzaminem gimnazjalnym. Sprawdź, jakich błędów się wystrzegać. Zbiór testów gimnazjalnych >>



"Egzamin gimnazjalny ma wielki sens"

- To naturalna tendencja biurokracji - rozkłada ręce w rozmowie z Wyborczą.pl Krzysztof Konarzewski, pedagog, były szef CKE. Zwraca uwagę, że biurokraci rozbudowują te mechanizmy, które w pełni kontrolują. A z organizacją i sprawdzaniem testów radzą sobie całkiem nieźle.

Konarzewski zaznacza jednak, że egzamin nie jest pozbawiony sensu. Mimo że nie trzeba go zdać, by ukończyć gimnazjum, a wielu komentatorów krytykuje jego testową formę. - Egzamin gimnazjalny ma wielki sens. Wprowadziliśmy go na podstawie doświadczeń wielu krajów, Wielkiej Brytanii, Holandii, gdzie egzaminy wykorzystuje się do prowadzenia polityki edukacyjnej. Trudno ją prowadzić, nie wiedząc, jak działają szkoły - zaznacza nasz rozmówca.

"Nasze szkoły wypuszczały półanalfabetów"

- W PRL żyliśmy w przekonaniu, że mamy świetne szkoły, i nikt tego nie weryfikował - mówi Konarzewski w rozmowie z Wyborczą.pl. - Gdy zderzyliśmy się z wymaganiami poprzednika PISA, wylądowaliśmy na samym końcu. Nasze szkoły wypuszczały półanalfabetów - przypomina.

Nasz rozmówca zwraca uwagę na jeszcze jeden cel egzaminu gimnazjalnego: umożliwienie uczciwej, bezstronnej rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych. Pedagog zaznacza, że zwłaszcza dobre szkoły średnie są oblegane przez kandydatów.

Egzaminy gimnazjalne z poprzednich lat. Poćwicz przed zbliżającym się egzaminem gimnazjalnym. Sprawdź, jakich błędów się wystrzegać. Zbiór testów gimnazjalnych >>



Egzamin gimnazjalny oceniany elektronicznie

Egzaminy gimnazjalne czeka też mała rewolucja. W części województw otwarte zadania z matematyki będą sprawdzane z wykorzystaniem elektronicznego systemu oceniania. O co chodzi? Dotychczas jedną pracę oceniał jeden egzaminator. Teraz arkusze będą zeskanowane i jeden nauczyciel będzie sprawdzał jedno zadanie z wielu arkuszy. Wyniki automatycznie zsumuje komputer.

Konarzewski w rozmowie z Wyborczą.pl zwraca uwagę, że dzięki temu podczas sprawdzenia egzaminów będzie popełnianych mniej błędów, problemem nie będzie też stronniczość egzaminatorów, którzy mają skłonność do "podciągania" wyników na granicy zdawalności. Nasz rozmówca przypomina problem "cudu nad progiem", który był szeroko omawiany przez media w kontekście ubiegłorocznych matur. - Dzięki e-ocenianiu takich patologii nie będzie - zaznacza pedagog.

"Armia egzaminatorów czeka"

Czy jednak CKE poradzi sobie z informatycznym wyzwaniem i nie skończy się wpadką porównywalną z tą PKW? - To pilotaż. Nawet jeśli dojdzie do wpadki, armia egzaminatorów czeka - kwituje Konarzewski.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (297)
Egzamin gimnazjalny 2015. Czy ma sens? "W PRL szkoły wypuszczały półanalfabetów. Teraz weryfikujemy poziom nauczania"
Zaloguj się
  • leszko

    0

    Konarzewski, to typowy przedstawiciel tzw. ćwierćinteligencji, wykształconej w PRL i nie wiadomo jak otrzymanym tytułem profesorskim - zresztą magister z PRL był lepszy niż taki "profesor".

  • pawel.lewski

    Oceniono 1 raz 1

    Sam jesteś półanalfabetą, kretynie, w PRL mieliśmy edukację na najwyższym poziomie, to twoja wina, że głąbem zostałeś.

  • andrzej Newidymka

    Oceniono 4 razy 4

    Mam Wnuki i okazję przejrzenia ich programu.Twierdzę,że za PRL absolwent podstawówki miał więcej wiedzy ogólnej od dzisiejszego absolwenta szkoły średniej.Konarzewski widocznie ma skończoną edukację przedszkolną.

  • jalat

    Oceniono 4 razy 4

    Nietypowy analfabeta jak na PRL. W PRL ze szkoły wypuszczony. Wygląda, że jak go wypuścili, to już nie wrócił. Skąd tacy ludzie się na wysokich stanowiskach biorą?

  • jg.k

    Oceniono 1 raz 1

    W PRL każde dziecko wiedziało gdzie jest USA. Teraz wiedzą tylko ci którzy biorą w łapę za zakupy starego sprzętu. Wtedy nauczani mieli i mają wiedzę. Obecnie nauczani wiedzą tylko co im powie IPN, który tez ma wiedzę na poziomie szympansa.

  • gandalph

    Oceniono 5 razy 5

    "W PRL szkoły wypuszczały półanalfabetów. "

    Że co, proszę?
    Owszem, w szkołach PRL półanalfabeci też byli, ale tacy kończyli co najwyżej 8, klasę. Do szkoły średniej zdawało się egzamin wstępny, potem matura i egzamin wstępny na studia, gdzie na wiele kierunków było i po 10 kandydatów na jedno miejsce.
    Jak oglądam dzisiejsze pytania maturalne, to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Prezentują poziom dawnej ósmej klasy podstawówki, a w porywach 1-2 klasy liceum.

  • a.k.traper

    Oceniono 2 razy 2

    Chyba jednak pan nie ma racji, wszelkie egzaminy służą jedynie dodatkowym zarobkom i wykazywaniem aktywności w różnych instytucjach a nijak się ma do zasobu wiedzy ucznia.
    Byłem chyba ostatnim rocznikiem który składał egzaminy do szkoły średniej, ci co uzyskali mniej punktów mieli proponowane liceum zawodowe (często było to wskutek protekcji tych co mieli mniej), nawet te bardziej "elitarne" zawodówki robiły egzaminy by troszkę przesiać chętnych.
    Po skończeniu technikum, ci co faktycznie chcieli to na polibudę raczej trudności nie mieli, dzisiaj oceniając po swoich i rodziny dzieciach, podstawówka jeszcze w miarę trzyma poziom, natomiast wprowadzenie gimnazjów zrobiło jeden wielki problem, gdyż młodzież w swym cielęcym wieku raptem "dorośleje" ze wszystkimi głupawkami tego wieku.
    By uczyć młodzież trzeba znaleźć metodę, miałem nauczyciela elektroniki w szkole średniej u którego nie umieć to był wstyd, tak potrafił wykładać ten przedmiot.
    Osobiście nie przeszkadzało mi rozumienie fizyki i chodzenie na religię po lekcjach, dzisiaj młodzi ludzie nie bardzo rozumieją fizykę a religię zlewają totalnie, nawet modlitw nie znają.
    Tak na marginesie to mój syn zbyt specjalnie do nauki się nie przykładał i bumelował ale gdy zadeklarował, że na religię chodził nie będzie dano mu do zrozumienia żeby zmienił szkołę, poszedł do prywatnej, katolickiej gdzie maturę zdał:)))
    Dopiero gdy zaczął pracować zrozumiał, że warto mieć papierek np. inżyniera i w tym kierunku podąża, ja go tylko zaciekawiłem pokazując zawód od podszewki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX