Indyjskie władze zablokowały publikację dokumentu o najgłośniejszej zbrodni w historii kraju

- Żadnych wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie. Podczas szesnastu godzin wywiadu ani razu się nie zawahał. Tłumaczył mi, że to jej wina. Dodał, że nie rozumie, skąd wziął się szum koło ich sprawy, skoro wszyscy tak myślą i wiele osób robi to, co zrobił on - mówiła Leslee Udwin, autorka zablokowanego przez indyjskie władze filmu dokumentalnego o najgłośniejszym gwałcie i morderstwie w historii kraju.
Dziennikarka i reporterka Leslee Udwin dotarła w Indiach do skazanego na śmierć za grupowy gwałt i morderstwo Mukesha Singha. Władze więzienia wydały zgodę na wywiad z mordercą. Okazało się, że po nakręceniu materiału zgoda została cofnięta i zakazano publikacji treści wywiadu. Według rzecznika BBC dokument został nakręcony za zgodą i przy współpracy z rodzicami ofiary, którzy w rozmowie z Udwin opowiedzieli o strasznej zbrodni i o tym, jak zginęła ich córka.

Gwałt i morderstwa

W 2012 roku 23-letnia studentka medycyny wracała z kina ze swoim chłopakiem. Koło nich zatrzymał się minibus, z którego wysiadł nastolatek, pytając, czy nie trzeba ich podwieźć. Przyjęcie tej na pozór uprzejmej propozycji okazało się tragiczne w skutkach. Chłopak zaraz po wejściu do autobusu został zamordowany, a dziewczyna zaciągnięta na tył auta i wielokrotnie zgwałcona i okaleczona.

Sprawcy wyrzucili oba ciała na pobocze i odjechali. Dziewczyna w ciężkim stanie trafiła do szpitala, niestety nie udało się jej uratować. Sprawa została nagłośniona nie tylko w Indiach, lecz także na całym świecie. Po trzech latach od tragedii sprawcy wciąż odwołują się od wyroku, czyli kary śmierci przez powieszenie. Nieletni uczestnik napaści został skazany na 3 lata w zakładzie poprawczym. Inny zmarł w więzieniu jeszcze przed ogłoszeniem wyroku.

"Sama się prosiła"

Podczas wywiadu z Udwin skazany mężczyzna mówił, że nie widzi nic złego w tym, co zrobił, i obwinił ofiarę za jej własną śmierć, ponieważ jak stwierdza, "bezsensownie się broniła".

Według reżyserki dokumentu film ma pokazać, że "chorobą nie są gwałciciele, tylko społeczeństwo". - Najstraszniejsze, mimo wszystko, nie jest to, co zrobił, tylko to, w jaki sposób teraz do tego podchodzi. Żadnych wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie. Podczas szesnastu godzin wywiadu ani razu się nie zawahał. Tłumaczył mi, że to jej wina. Dodał, że nie rozumie, skąd wziął się szum koło ich sprawy, skoro wszyscy tak myślą i wiele osób robi to, co zrobił on - opowiadała podczas spotkania ze studentami Udwin.

Prawnik sprawców w jednym z wywiadów telewizyjnych mówił, że jeżeli jego córka lub siostra poniżałaby się w ten sposób, chodząc z chłopakiem na randki przed ślubem, sam oblałby ją benzyną na oczach całej rodziny i spalił. Zapytany przez BBC czy nadal podtrzymuje tę opinię, odpowiedział: "Takie jest moje zdanie i nic go nie zmieni".

Ministerstwo zablokowało publikację

W sprawie filmu głos zabrało również indyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Minister Rajnath Singh zapowiedział, że odbędzie się dochodzenie w sprawie uzyskania pozwolenia na wywiad ze skazańcem. Skrytykował film w parlamencie, mówiąc, że nie powinien być pokazywany szerokiej publiczności w Indiach. Dodał również, że jego rząd nie pozwoli na skomercjalizowanie tej strasznej tragedii. Zaznaczył, że autorzy filmu zostali poproszeni o niepublikowanie materiału, dopóki nie zostanie on zatwierdzony przez władze Indii. Z kolei rzecznik prasowy policji sprzeciwił się filmowi, ponieważ jak sądzi, "kreuje on atmosferę strachu i napięcia w społeczeństwie".

Sąd w Delhi zablokował publikację filmu zrobionego dla BBC i NDTV. Dodatkowo wszystkie media dostały zakaz publikowania fragmentów filmu i jakichkolwiek cytatów. Autorzy filmu mówią natomiast, że każda próba zakazania publikacji ich filmu jest naruszaniem prawa do wolności wypowiedzi.

Przedsiębiorca i członkini wyższej izby parlamentu Anu Agha zauważyła, że zakaz publikacji nie jest żadnym rozwiązaniem. - To, co powiedział ten gwałciciel, jest odzwierciedleniem zdania wielu mężczyzn w Indiach. Nie udawajmy, że wszystko jest w porządku - mówiła Agha. Film miał być wyemitowany przez BBC 8 marca, z okazji międzynarodowego Dnia Kobiet. Tytuł filmu to "Córki Indii".

Więcej o:
Komentarze (4)
Indyjskie władze zablokowały publikację dokumentu o najgłośniejszej zbrodni w historii kraju
Zaloguj się
  • czysty.harry

    Oceniono 16 razy 14

    Ten s k u r w i e l powinien zdychać w męczarniach a film z egzekucji powinien być wyświetlony w krajowej telewizji Indii w godzinach największej oglądalności.

  • szary212

    Oceniono 23 razy 23

    palenie wdów, trucie i maltretowanie synowych przez teściowe, upadlanie i gwałcenie dziewcząt - po co im tam w ogóle kobiety?

  • white_lake

    Oceniono 23 razy 21

    no i bardzo dobrze, tym zakazem tylko nagłośnią całą sprawę, skandal będzie jeszcze większy
    i wstyd

  • bl.eh

    Oceniono 42 razy -26

    A ile razy wam Michnik zabraniał czegoś pisać? Świętoszki od siedmiu boleści.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX