Czuchnowski o inwigilacji szefów ABW i CBA: Podstawą prywatne obsesje i lęki Sienkiewicza

27.02.2015 16:45
Szef CBA Paweł Wojtunik (z lewej) i były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz podczas międzynarodowej konferencji korupcyjnej w Warszawie, grudzień 2013 r. Wojtunika posądzano o to, że wraz z innymi funkcjonariuszami służb chciał się pozbyć Sienkiewicza z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych

Szef CBA Paweł Wojtunik (z lewej) i były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz podczas międzynarodowej konferencji korupcyjnej w Warszawie, grudzień 2013 r. Wojtunika posądzano o to, że wraz z innymi funkcjonariuszami służb chciał się pozbyć Sienkiewicza z... (Fot. Krystian Dobruszyński/ Agencja Gazeta)

Po tekście "Gazety Wyborczej" na temat inwigilowania m.in. byłych szefów CBA i ABW, zaroiło się od dementi. - Te oświadczenia są pozornie prawdziwe, a niczego nie zmieniają - mówił w Radiu TOK FM Wojciech Czuchnowski, autor tekstu o podsłuchach. Jego zdaniem wszystko zaczęło się od "prywatnych obsesji i lęków" Bartłomieja Sienkiewicza.
"W szczycie afery podsłuchowej służby i policja inwigilowały byłych szefów ABW, SKW, BOR i ich zastępców oraz urzędującego szefa CBA. Prawdopodobnie nadużywając prawa" - pisze "Gazeta Wyborcza". Natychmiast posypały się dementi. - To jest nieprawda - mówił Tomasz Siemoniak, wicepremier i szef MON. "W MSW nie działała żadna tajna grupa wykonująca czynności w tzw. aferze podsłuchowej" - czytamy w oświadczeniu resortu. Istnieniu nielegalnych podsłuchów zaprzecza też ABW, o której nie ma mowy w tekście.

"Stara sztuczka z czasów IV RP"

Bartłomiej Sienkiewicz, były szef MSW, wg "GW" inicjator całej akcji, stwierdził, że informacje gazety są "nieprawdziwe i wręcz absurdalne". Wojciech Czuchnowski, autor tekstu w "Gazecie Wyborczej", podkreślał w Radiu TOK FM, że oświadczenie Sienkiewicza trzeba czytać "dokładnie i między wierszami".

Opozycja żąda komisji śledczej ws. podsłuchów >>>

- Sienkiewicz zaznacza, że nie prowadził żadnych nielegalnych działań wobec wymienionych w artykule osób. To prawda. Te działania były legalne, bo na podsłuchy była zgoda sądu - wskazywał. - Podobnie dementi policji, że nie prowadziła określonych czynności. To też prawda, działania były prowadzone wobec osób we wnioskach do sądu określonych jako nieznane. To stara sztuczka z czasów IV RP. Te oświadczenia są pozornie prawdziwe, a niczego nie zmieniają - stwierdził.

"Można to nazywać naginaniem, łamaniem prawa..."

- Mamy dość mocne dowody. Oprócz wypowiedzi osób, które podlegały rozpracowaniu, wiemy, że dysponują one kopiami wniosków o podsłuchy sygnowanymi przez Biuro Spraw Wewnętrznych Policji na osoby nieznane - zaznaczył Czuchnowski.

Skoro podsłuchy były prowadzone zgodnie z procedurami, za zgodą sądu, w czym problem? - Można to nazywać naginaniem, można nazywać łamaniem prawa. Dla mnie to przede wszystkim wprowadzanie w błąd sądu i prokuratury - mówił Czuchnowski. - Nawet jestem w stanie zrozumieć, dlaczego to robiono. Podsłuchiwani byli ludzie, którzy są znani funkcjonariuszom. Chodziło więc o to, by zadbać o tajemnicę, by nie było za dużo przecieków. Ale to nie usprawiedliwia naginania prawa - zaznaczył dziennikarz.

"Dodał jedno do drugiego i wyszedł mu spisek"

Zdaniem Czuchnowskiego cała sprawa wzięła się z "prywatnych obsesji i lęków" byłego szefa MSW. - Zasadniczym błędem było wyznaczenie Sienkiewicza do nadzorowania śledztwa ws. afery podsłuchowej. On był pokrzywdzony, podchodził do sprawy emocjonalnie. A emocje nie sprzyjają zdrowemu rozsądkowi. Od tego się zaczęło - tłumaczył gość Radia TOK FM.

Dlaczego jednak Sienkiewicz podjął się inwigilowania byłych szefów służb? Jego zdaniem to oni mieli być odpowiedzialni za podsłuchy, które w ubiegłym roku opublikował tygodnik "Wprost". - Tuż przed aferą do szefa CBA Pawła Wojtunika zgłosił się redaktor naczelny "Wprost", prosząc o spotkanie z Sienkiewiczem i mówiąc, że ma nagrania. Wojtunik podjął się pośrednictwa - tłumaczył Czuchnowski. - To musiało obudzić podejrzenia Sienkiewicza. A potem być może zaczął kombinować, że ma szefów służb, z którymi się rozstał w konflikcie, ci ludzie się znają... Dodał jedno do drugiego i wyszedł mu spisek. Co się nie potwierdziło - skwitował.

Zobacz także
Komentarze (13)
Zaloguj się
  • 31.februarius

    Oceniono 16 razy 6

    "Czuchnowski o inwigilacji szefów ABW i CBA: Podstawą prywatne obsesje i lęki Sienkiewicza"

    "Lęki Sienkiewicza"?!
    Może on kiedyś jakieś miał,
    teraz to się wszyscy Bartusia lękają, bo gdyby on tak na poważne zaczął "sypać", to ho, ho, albo i jeszcze gorzej.
    Co nie, kruló Ojropy?!

  • bacowa

    Oceniono 7 razy 5

    Jak widać w ramach rehabilitacji Czuchnowski chce sie wkraść w łaski szefa PiSowskiego SDP niejakiego Skowrońskiego by ten zniwelował jemy zawieszone wyróżnienie.

    Za pomoc w Kampanii Wyborczej Dudy pewno tak będzie.

  • bacowa

    Oceniono 8 razy 2

    Czuchnowski się zrehabilitował

    Teraz PiSowskie SDP na czele ze Skowrońskim wycofa zawieszoną ,,nagrodę'' i przyzna tą właściwą (pozytywną) za zasługi dla prawicy i pomoc Dudzie w Kampanii Wyborczej.

  • feldkurat-katz

    Oceniono 10 razy 2

    Pewien okrutny Gruzin o imieniu Soso i nazwisku Dżugaszwili pseudo Stalin po prostu kazał rozstrzeliwać co kilka lat wszystkie swoje sowieckie służby, żeby nie bruździli . Przed wojną II Oddział Sztabu Generalnego załatwiał podobnie swoje służby- patrz sprawa rtm. Sosnowskiego . Albo w Niemczech Hitler rozprawił się z Abwehrą bo mu przeszkadzali w prowadzeniu wojny . Teraz jest demokracja i nie ma kary śmierci to wystarczy zwolnić ich wszystkich dyscyplinarnie bo z głupoty to podsłuchują swojego pracodawcę jak kombinuje na rachunkach z restauracji .

  • iremus

    Oceniono 7 razy 1

    Psychopatów w garniturach i mundurach mamy coraz więcej a oni mają coraz więcej do powiedzenia w III RP.
    Tylko patrzeć jak w najjaśniejszej będziemy się napie...ć niczym na kijowskim majdanie. Ciekawe ile już nazbierali "kwitów" na przeciwników? Pewnie tajne szafy pękają w spawach.

  • Oceniono 9 razy 1

    W październiku pisałem. blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/692123,afera-tasmowa-czy-zlecil-ja-tusk.html Ponieważ przygotowanie zakrojonej na szeroką skalę akcji wymaga współpracy kilkunastu osób oraz wsparcia ze strony służb specjalnych, należy wnioskować, że to właśnie one próbowały dokonać zamachu stanu w Polsce. Służby specjalne podlegają bezpośrednio premierowi, więc jeśli one stoją za podsłuchami i taśmami, to zasadnym jest postawienie pytania: czy Donald Tusk zlecił akcję? Nowy rząd Ewy Kopacz zaczyna swoje sprawowanie władzy od potwornego ciosu w demokratyczny porządek naszego państwa. Ujawnienie raportu ze śledztwa w sprawie afery podsłuchowej mogłoby okazać się kompromitujące dla polskich polityków i samego Tuska. Publikacja raportu mogłaby wzniecić apele o powołanie sejmowej komisji specjalnej. Wówczas wyszłyby na jaw niewygodne fakty związane z zakresem inwigilacji polskich służb specjalnych przez obce wywiady. Mogłoby okazać się, że Polska jest „republiką bananową”, a jej establishmentowi politycy – agentami obcych służb.

  • jedyny_twardziel

    0

    Ci dwaj Panowie
    Obsesji nie mają,
    Bo " Stare UB-eki "
    Dziś wszystkich sprawdzają.

  • razb1947

    Oceniono 6 razy 0

    Powinna powstać sejmowa komisja śledcza i całą sprawę sprawdzić od A do Z

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje