Rząd Niemiec odrzucił wniosek Grecji o przedłużenie kredytu. "Warufakis grał za ostro"

19.02.2015 10:47
Janis Warufakis, minister finansów Grecji i Aleksis Cipras, premier Grecji

Janis Warufakis, minister finansów Grecji i Aleksis Cipras, premier Grecji (ALKIS KONSTANTINIDIS / REUTERS / REUTERS)

Grecki rząd złożył oficjalny wniosek o przedłużenie o sześć miesięcy umowy kredytowej ze strefą euro. Ateny zobowiązały się, że zachowają w tym czasie równowagę budżetową. - Jedynym argumentem Grecji są negatywne skutki polityczne i ekonomiczne dla strefy euro, które mogą się pojawić, jeśli Ateny z niej wyjdą - mówił ekspert PISM na antenie TOK FM.
Rząd Niemiec odrzucił wniosek Grecji o przedłużenie pomocy finansowej. - Pismo z Aten nie jest treściwą propozycją rozwiązania kryzysu - oświadczył rzecznik ministerstwa finansów Martin Jaeger. W wypowiedzi dla agencji dpa Jaeger wyjaśnił, że grecka propozycja zmierza w rzeczywistości do kontynuowania finansowania bez wypełniania zobowiązań wynikających z programu. - Pismo nie jest zgodne z kryteriami ustalonymi w poniedziałek w ramach strefy euro - podkreślił rzecznik resortu finansów.

Innego zdania jest przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker - Przewodniczący uważa list Grecji za pozytywny znak, który w jego ocenie może utorować drogę do rozsądnego kompromisu w interesie stabilności całej strefy euro - powiedział rzecznik KE Margaritis Schinas.

- Szczegółowa ocena listu oraz odpowiedź na niego będzie teraz zadaniem dla eurogrupy - powiedział Schinas. Eurogrupa, czyli ministrowie finansów państw strefy euro, spotkają się w piątek w Brukseli o godz. 15.

Eskalacja żądań

Sebastian Płóciennik z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ocenił w audycji Połączenie, że Grecy popełnili błąd eskalując żądania i stosując agresywną retorykę, zwłaszcza wobec Niemiec. - Warufakis jest ekspertem od teorii gier, ale poprowadził tę grę bardzo ostro. Zapominał, że w strefie euro gry mają charakter wielokrotny, trzeba powrócić do stołu i ponownie rozmawiać. Grał bardzo ostro i musi się cofać - ocenił. Jego zdaniem Grecji brakuje argumentów, a jedyne, co mogą wykorzystać, to "negatywne skutki polityczne i ekonomiczne dla strefy euro, które mogą się pojawić, jeśli Grecja z niej wyjdzie". Najgroźniejszym skutkiem miałoby być "zarażenie innych krajów, które nie mają stabilnej sytuacji finansowej". - Podobne obawy mogą pojawić się w Portugalii i Hiszpanii, a jeśli wątpliwości ogarną Włochów, możemy mieć reakcję łańcuchową - mówił Płóciennik.

"Zmieniacie warunki kredytu, albo się zabiję"

A co wyjście ze strefy euro oznaczałoby dla samej Grecji? - To byłaby katastrofa. Wszystkie zasoby euro w bankach zostałyby zamienione na nową drachmę, byłyby o wiele mniej warte, bo kurs nowej drachmy bardzo szybko, by spadał - mówił i dodał: - Grecy staliby się dużo biedniejsi. W dłuższej perspektywie jest szansa, że odzyskają konkurencyjność, eksport stanie się bardziej konkurencyjny, ale problem polega na tym, że Grecy nie mają czego eksportować.

Rząd Grecji mówi: Albo zmieniacie warunki kredytu, albo się zabiję - zauważył prowadzący audycję Jakub Janiszewski.

Płóciennik tłumaczył, że Niemcy zdają sobie sprawę z tego, że "jeżeli ustąpią Grecji, to pozostałe rządy zadłużonych krajów, będą domagały się podobnego traktowania". - Zostaną zapędzeni do narożnika. Może zacząć się dyskusja wewnątrz Niemiec, czy w ogóle powinni być w takiej strefie euro - dodał.

Grecki precedens

- Dyskusja z rządem Grecji jest polityczna, bo to dotyczy zarówno całej strefy euro jak i całej Unii Europejskiej,a również faktu, że w Grecji rządzi skrajnie lewicowa partia, która ma się "dogadać" z klasyczną prawicą innych państw członkowskich Unii - komentował w programie "EKG" Sergiusz Najar członek rady nadzorczej Santander. Podkreślił tez, że sprawa jest wyjątkowa i... wyjątkowo niebezpieczna. Wyraził obawę, że Grecja stworzy precedens, który zaczną wykorzystywać inne kraje Unii będące w podobnie beznadziejnym położeniu ekonomicznym. - Nieprzypadkowo najgłośniejsze protesty w sprawie przyznania Grecji zapomogi słychać ze strony Hiszpanii i Finlandii. Finlandia jest po prostu konserwatywna, natomiast Hiszpania sama ma tarapaty, a może wpaść w jeszcze większe i nie chce ustąpić, bo wtedy traci argument wobec swojej opozycji, którą teraz jest hiszpańska wersja SYRIZY, czyli Podemos - tłumaczył Najar.

- Grecja jest zdeterminowana do tego żeby wykonać swój plan i nie daje Unii wielkiego wyboru. Prędzej czy później wymusi na nich rozwiązania dla siebie korzystne - dodał.

Głos zabrała też prof. Elżbieta Mączyńska prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. - Chciałam zachęcić do przeczytania książki ministra finansów Grecji Janisa Warufakisa pod tytułem "The Global Minotaur". Minotaur, był straszną bestią zagrażającą Grecji i którego pokał Tezeusz, z pomocą Ariadny. Ja postrzegam ministra finansów Grecji prawie jak tego Tezeusza, szukającego ratunku dla Grecji. Natomiast sama książka jest jawnym atakiem na globalizację - skomentowała.

Ustępstwa rządu Ciprasa

Według źródła AFP rząd Ciprasa "zgodnie ze swymi obietnicami nie poprosił o przedłużenie memorandum" obowiązującego od 2010 roku i zakładającego oszczędności, lecz o przedłużenie "umowy kredytowanej" poprzez "porozumienie pomostowe na sześć miesięcy, podczas których zobowiąże się do utrzymania równowagi budżetowej".

Z dokumentu greckiego rządu wysłanego do eurogrupy, do którego dotarł Reuters, wynika, że Ateny zobowiązały się utrzymać równowagę finansową w najbliższym okresie. Zapewniły też, że wdrożą niezwłocznie reformy mające na celu walkę z niepłaceniem podatków i korupcją, a także posunięcia przeciwdziałające kryzysowi humanitarnemu i pobudzające gospodarkę.

W dokumencie znajdują się również zapewnienia, że rząd Ciprasa wywiąże się ze wszystkich zobowiązań wobec kredytodawców w ramach dotychczasowych umów z UE i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, które nadal mają obowiązywać jako ramy porozumienia. Ostatecznie Grecy zobowiązali się nie podejmować jednostronnych działań, które mogłyby podkopać cele fiskalne.

Współpraca z trojką

Przedłużenie "umowy kredytowej" miałoby być nadzorowane przez Komisję Europejską, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, co oznacza ustępstwo Ciprasa, który zapowiadał zakończenie współpracy z inspektorami tych trzech instytucji - tzw. trojką.

Agencja Reutera podaje, że okres sześciu miesięcy, określany jako przejściowy, miałby posłużyć do wynegocjowania długoterminowych umów prowadzących w konsekwencji do redukcji długu Grecji i wyjścia jej gospodarki z kryzysu.

Wniosek Grecji przeanalizuje po południu grupa robocza strefy euro. Dijsselbloem ogłosił, że w piątek po południu odbędzie się posiedzenie eurogrupy. Ministrowie finansów strefy euro postanowią, czy przedłużyć program pomocowy dla Grecji.

Czas na decyzje

Kraje eurolandu dały w poniedziałek Grecji czas do piątku, by wystąpiła o przedłużenie obecnego programu przyznającego im pomoc finansową, który wygasa 28 lutego. Strefa euro ostrzegła, że w przeciwnym wypadku Ateny nie otrzymają dalszych pożyczek. Władze w Berlinie podkreślały, że przedłużenie programu jest nierozerwalnie związane z wdrażaniem reform w ramach aktualnego planu ratunkowego, który obowiązuje od 2010 roku. Z ostatnich wypowiedzi rządu greckiego wynikało, że propozycja Aten nie będzie zawierać ostatnich środków oszczędnościowych, których władze greckie nie chcą wprowadzać, np. podwyżki VAT czy złagodzenia prawa pracy - pisze AFP.

W latach 2010-2014 Grecja otrzymała od UE i MFW 240 mld euro w ramach programów ratunkowych, które uchroniły ją przed bankructwem. Nowy rząd w Atenach chce teraz tzw. porozumienia pomostowego zamiast nadzorowanego przez trojkę (Europejski Bank Centralny, Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy) dotychczasowego programu pomocowego.

Zobacz także
Komentarze (4)
Rząd Niemiec odrzucił wniosek Grecji o przedłużenie kredytu. "Warufakis grał za ostro"
Zaloguj się
  • mdk245

    Oceniono 8 razy -2

    Gazeta i inne mainstreamowe media sieją nienawiść przeciwko Grekom, zamiast skierować protest w kierunku prawdziwych kreatorów kryzysu w Grecji i w Unii - bankom, korporacjom i skorumpowanym politykom. Nie dajcie się na to nabrać.

  • bruennhilde

    Oceniono 9 razy 1

    Varoufuckis jest w rzeczywistosci chamem i grubianinem, ktory chcialby byc ekspertem w teorii gier gier. W rzeczywistosci, napisal on kilka elementarnych podrecznikow z teorii gier, ktore sa rzadko uzywane, a jego oryginalny dorobek naukowy nie jest szeroko cytowany. Jego strategia kladzie zbyt wielki nacisk na brinkmanship, co zdaje sie nie przynosic spodziewanych rezultatow. Beggers can't be choosers.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje