Sawicki: Rozmawiajmy, ale nie na blokadach czy trawnikach

Jestem zwolennikiem rozwiązywania problemów, ale nie w namiotach czy na blokadach - mówił w radiowej ?Jedynce? Marek Sawicki, odnosząc się do planowanych na dziś protestów w stolicy. Minister rolnictwa zapewnił też, że cały czas trwają prace w ministerialnych zespołach.
Marek Sawicki był dziś gościem "Sygnałów dnia" w Programie I Polskiego Radia. Tematem rozmowy były przede wszystkim sytuacja polskich rolników oraz planowane na dziś w Warszawie protesty związkowców. Przypomnijmy, że o 10 rano mają się oni zebrać pod Sejmem, a następnie przemaszerować pod kancelarię premiera.

Kryzys nie zaczął się w Polsce

- Nie jestem tylko rolnikiem, ale także rzecznikiem interesów rolników w rządzie i w Parlamencie Europejskim. Chcę rozwiązywać problemy, ale nie w namiotach na trawnikach czy na blokadach - zapewniał szef resortu rolnictwa.

Przypomniał też, że kryzys w rolnictwie spowodowany jest przez czynniki zewnętrzne i że Polska ma ograniczone instrumenty, aby temu zapobiec. - Pamiętajmy, że jako państwo unijne, członkowskie, nie mamy możliwości interwencji w rynek. Zresztą kryzys w rolnictwie ma charakter ogólnoeuropejski. Składa się na to zarówno konflikt rosyjsko-ukraiński, jak i embargo rosyjskie - zapewniał. Zaznaczył jednak, że istnieją rozwiązania korzystne dla rolników, np. rozłożenie kosztów produkcyjnych na raty.

Cały czas pracujemy i rozmawiamy

Minister wspomniał również, że cały czas - z sukcesem - pracuje siedem ministerialnych zespołów zajmujących się konkretnymi dziedzinami. - One już przynoszą efekty, np. zdecydowaliśmy się wznowić pomoc dla rolników z Podlasia, którzy byli najbardziej poszkodowani w wyniku nieodstrzeliwania dzików w pierwszej fazie afrykańskiego pomoru świń. To jest kwota powyżej 6 mln zł, nie więcej niż 15 tys. euro na gospodarstwo - dodał.

Oprócz tego nawiązał do komisji dialogu społecznego, jaka zawiązana została w ramach pertraktacji z rolnikami. - Określimy reprezentatywność organizacji rolników i przetwórców oraz warunki i tryb wszczynania protestów, bo to jest nieuporządkowane - teraz wystarczy, jak się skrzyknie trzech, pięciu czy siedmiu, zgłosi to do urzędu gminy i już jest komitet ogólnopolski - ubolewał.

Nie ma konfliktu personalnego

Pytany o niełatwe relacje z wiceszefem COPA (europejskiej organizacji zrzeszającej rolnicze związki zawodowe) - senatorem Jerzym Chróścikowskim, oraz przywódcą protestów Sławomirem Izdebskim, Sawicki odpowiedział, że nie są to urazy osobiste. - Nie mam żadnych fobii personalnych, rozmawiam z każdym, ich proszę o to pytać. Oni regularnie bywali w Warszawie, rozmawialiśmy, uzgadnialiśmy ważne sprawy. Ostatnio pan Izdebski, nie słuchając racji innych i nie chcąc współpracować, wyszedł ze spotkania, używając obraźliwych słów wobec mnie i innych uczestników.

Na koniec raz jeszcze ostrzegł rolników. - Zagrożenie nie jest w Polsce, tylko przychodzi z zewnątrz. Apeluję do rolników, aby pilnowali swoich gospodarstw. Na pewno nie zrobią tego, będąc tu, w Warszawie.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: