Sawicki w TOK FM: Rolnicy niepotrzebnie tracą czas, blokując drogi. Nie wiedzą, jakie środki na nich czekają

- Nie ma w Polsce takich pieniędzy, żeby dofinansować produkcję trzody chlewnej i podjąć konkurencję z przemysłową hodowlą z Niemiec. Ale w produkcji podwyższonej jakości możemy być specjalistami na cały rynek europejski - tłumaczył minister Marek Sawicki na antenie TOK FM.
Przedstawiciele organizacji rolniczych, którzy opuścili spotkanie w ministerstwie, poinformowali, że przerwali rozmowy, bo Sawicki mówił "nie" wszystkim ich postulatom. Minister zaprzeczył tym doniesieniom w audycji "Post Factum" i dodał: - Poinformowałem o tym, co zrobiłem w sprawie szkód wyrządzonych przez dziki i że dziś dyskutowanie o siedmiu milionach zł wobec 42 miliardów euro, jakie przygotowujemy do wypłacenia rolnikom, wydaje się mało poważne.

Poszkodowani przez dziki? "4,5 tys. gospodarstw, zgłosiło się 600"

Podkreślał jednocześnie, że w październiku i listopadzie resort szacował liczbę poszkodowanych gospodarstw na 4,5 tysiąca, a wnioski złożyło około 600. - Gdyby wtedy organizatorzy protestów pomogli rolnikom złożyć wnioski rolnikom, którzy ogłaszali, że mają takie straty, to mieliśmy ponad 3,2 mln zł, a wypłaciliśmy milion - mówił.

- Rozmawiałem wczoraj z szefem Izby Rolniczej z Podlaskiego i powiedziałem mu, żeby podali jeszcze raz wiarygodne szacunki i potwierdzenia protokołów strat. Minister nie może rozdawać pieniędzy z worka, musi mieć na to stosowny przepis. Warunkiem pomocy dla poszkodowanych gospodarstw, tak jak uzgodniliśmy z organizacjami rolniczymi, był protokół z Ośrodka Doradztwa Rolniczego - wyjaśniał.

- Ci rolnicy-organizatorzy zawsze mają drzwi w ministerstwie otwarte do rozmów. Warto, żeby wysłuchali naszych racji. Dzisiaj nie chcieli uczestniczyć w rozmowach, ale jeśli zechcą włączyć się do pracy zespołów, to mają drzwi otwarte do współpracy. Być może przez nieświadomość i niewiedzę, jakie środki na nich czekają i dlaczego już dziś trzeba przygotowywać wnioski o dopłaty, wyjeżdżają na drogi i protestują - mówił minister.

"Kryzys nigdy nie trwa wiecznie"

Protestujący żądają również dopłat bezpośrednich dla hodowców trzody chlewnej, które - jak wyjaśniał minister - są zabronione prawem wspólnotowym, ale resort proponował pomoc jednorazową na poziomie 2,4 tys. lub 1,4 tys. zł, zależnie od liczby świń w gospodarstwie.

Zapewnił też, że w nowym programie rozwoju obszarów wiejskich będzie możliwe dofinansowanie produkcji trzody chlewnej. - Wiemy, że jest kryzys, dołek cenowy na rynku wieprzowiny. W warunkach gospodarki rynkowej kryzys nigdy nie trwa wiecznie. Następuje odbicie i te wszystkie gospodarstwa, które w warunkach kryzysu przygotują stosowne wnioski, przygotują się do inwestycji, z pewnością tę stratę odrobią - powiedział minister i dodał: - Niepotrzebnie tracą czas, wyjeżdżając na drogi, blokując je i przeszkadzając innym w normalnym, codziennym życiu.

Hodowla specjalistyczna zamiast przemysłowej

Sawicki tłumaczył, że "nie da się pomóc wszystkim", i ukazał różnicę między rynkiem drobiu, na którym jest "świetny rozwój", i rynkiem wieprzowiny. - W drobiarstwie mamy system produkcji wielkotowarowej w dużych farmach, w trzodzie pozostaliśmy na poziomie produkcji chałupniczej. Gospodarstw powyżej 100 sztuk jest niewiele. Konkurencja z dużymi hodowlami Niemiec czy Holandii jest bardzo trudna - mówił.

Ministerstwo proponuje rolnikom finansowanie w wysokości 300 tys. zł na gospodarstwa, w których będą funkcjonowały przydomowe przetwórnie i sprzedaż bezpośrednia. - To mogą robić, i już dziś warto, żeby się do tego przygotowywali. Nie wytrzymamy konkurencji przemysłowej. Nie ma w Polsce takich pieniędzy, żeby dofinansować produkcję trzody chlewnej i podjąć konkurencję z przemysłową hodowlą z Niemiec czy Holandii, ale w produkcji podwyższonej jakości możemy być specjalistami na cały rynek europejski - precyzował minister.

Jeśli chodzi zaś o producentów, którzy przekroczyli kwoty mleczne, według relacji Sawickiego Komisja Europejska zgodziła się na rozłożenie opłat na trzy, do nawet pięciu lat, a w przypadku zakładów przetwórczych państwo może przygotować stosowne wnioski do KE i udzielić pomocy w zakresie obsługi kredytu.

Dlaczego dopłacamy do rolnictwa?

Prowadząca audycję Agata Kowalska pytała ministra Sawickiego, dlaczego całe społeczeństwo musi dokładać się do nierentownych gospodarstw. - Rolnictwo i wspólna polityka rolna nie służy wyłącznie rolnikom, ona służy przede wszystkim konsumentom. Tak to zostało ukształtowanie przez ponad 50 lat, że Europa zdecydowała - dopłacamy do rolnictwa, żeby konsumenci, szczególnie ci mniej zamożni, mieli żywność powszechnie dostępną i po przyzwoitych, niskich cenach. Dlatego często zdarza się, że rolnicy sprzedają swoje produkty poniżej kosztów wytwarzania. Przy tym proteście część rolników o tym zapomniała, i to jest problem - odpowiedział Sawicki.

A co z bogatymi rolnikami, którzy również są uprzywilejowani? - Jestem przekonany, że nie ma bogatych rolników - mówił minister. - Nawet ci na dużych, wspaniałych ciągnikach mają na nie kredyty.

Zwrócił też uwagę na parytet dochodowy ludności rolniczej i pozarolniczej. Według niego wynosi on około 70 proc. w stosunku do zatrudnionych poza rolnictwem. - Jeżeli te parytety będą się wyrównywały, z pewnością będziemy dyskutowali o zmianie systemów podatkowych i ubezpieczeniowych - dodał.

Polska ziemia w obce ręce?

Jeszcze jedna kwestia, którą podnoszą rolnicy, to sprzedaż ziemi cudzoziemcom. Sawicki tłumaczył, że takie transakcje mają charakter "marginalny". - Dzisiaj izby rolnicze dostały pełne prawo, aby zrywać przetargi, w których są podstawione osoby. Chcemy, żeby pierwszeństwo zakupu mieli sąsiedzi i ci, którzy powiększają swoje gospodarstwa do norm ustawowych, a więc do powierzchni 300 ha. Uchroni nas to przed nabywaniem ziemi przez cudzoziemców - wyjaśniał.

Więcej o:
Komentarze (18)
Sawicki w TOK FM: Rolnicy niepotrzebnie tracą czas, blokując drogi. Nie wiedzą, jakie środki na nich czekają
Zaloguj się
  • e_wok

    0

    Po cholerę nam te świnie? A wołowinę sprowadzamy z Argentyny, super logika.

  • valby-2500

    0

    Kazdy rolknik, ktory przestanie protestowac dostanie etat dyrektorski w ELEWARze lub ARMIR

  • Edward Nowak

    0

    rolnicy dobrze wiedzą co ich czeka panie sawicki od pól roku pan siedzisz i nic nie robisz tylko pan obrażasz rolników wyzywając ich aż tak panu ten stołek się przykleił do czterech liter że cierzko go będzie odkleić po za tym zapomniał wół jak cielęciem był

  • jerzy.zywiecki

    Oceniono 1 raz 1

    Minister Sawicki takie informacje to powinien rolnikom przedstawiać dożo wcześniej, nim konflikt wybuchnął. Takie obecne, informowanie półgębkiem można sprowadzić do starego powiedzenia: austriackie gadanie, albo nie pier..l pan, panie ministrze.

  • evergreen111

    Oceniono 2 razy 0

    Uni nie chcom pisać wnioskuf! Uni chcom pieniendzy na gębę!

  • siwywaldi

    Oceniono 3 razy 3

    A ja zamiast tych pierdoł, wolał bym usłyszeć CO min. Sawicki zrobił przez ostatnie pół roku, by odblokować embargo na polskie produkty spożywcze nałożone przez "bratnią" Ukrainę?

    Posiadającym "krótką pamięć" przypomnę, że Ukraina po dwóch latach we wrześniu ub. roku ŁASKAWIE zniosła embargo na polskie mięso. "Łaska" trwała dwa tygodnie i embargo PRZYWRÓCONO pod pozorem szalejących podobno w Polsce, "afrykańskiego pomoru świń i pryszczycy.

    O obowiązującym już 3 lata embargo na wysyłanie na Ukrainę owoców i warzyw, to już nawet szkoda pisać.....

  • olecki11

    Oceniono 2 razy 0

    frajerzy

  • masz01

    Oceniono 9 razy -5

    A jakie
    środki
    na
    ciebie
    czekają?
    Taczka

  • ropuch1pincet

    Oceniono 14 razy -4

    ta zeselowska
    gnida
    kłamie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX